Skok na PKO?

W PRL-u, gdzie niemal wszystkie przedsiębiorstwa były państwowe, zarządzanie nimi było całkowicie scentralizowane: przedsiębiorstwa były pogrupowane i zarządzane przez zjednoczenia, a zjednoczenia podlegały odpowiednim ministerstwom. Wolny rynek nie istniał, a przedsiębiorstwa produkowały to, na co miały zlecenie z jednostki nadrzędnej (zjednoczenia lub ministerstwa) i na co dostawały przydział surowców i energii. A także przydział środków z państwowego banku zarządzanego z Ministerstwa Finansów. Bowiem rachunek ekonomiczny nie miał zastosowania, zaś decyzje o cenach też były podejmowane na szczeblu centralnym. Przez pewien okres istniało nawet Ministerstwo Cen (sic!). Taki system musi oczywiście – prędzej czy później – zbankrutować, ale zanim zbankrutuje, doprowadza do nędzy całe narody. Tak było w Polsce i innych krajach bloku sowieckiego. Tak było i jest na Kubie oraz w Korei Północnej. Zadziwiające jest to, że pomimo wiedzy płynącej z historii, ciągle pojawiają się socjalistyczni politycy ze swoimi ‚niezawodnymi’ receptami na powszechną szczęśliwość. A jednym z pierwszych kroków do tej szczęśliwości, jest rządowa kontrola nad gospodarką i ręczne sterowanie przedsiębiorstwami państwowymi z ministerialnych gabinetów. Metodę tę z powodzeniem zastosował wybitny socjalista Robert Mugabe, doprowadzając bogate niegdyś Zimbabwe do całkowitej ruiny, a jego obywateli do skrajnej nędzy. Potrzebował na to pond 30 lat. Mniej czasu potrzebował Hugo Chavez, na doprowadzenia do ruiny, zasobnej w surowce, Wenezueli: zaledwie 14 lat (plus 3 lata kontynuacji dzieła przez jego następcę Nicolasa Maduro).

Przypominam te fakty w związku z zapędami naszych rodzimych, socjalistycznych polityków, do walki z wolnym rynkiem i prywatnymi przedsiębiorcami, przedkładania własności państwowej nad prywatną, kontroli cen i sterowania państwowymi spółkami poprzez wydawanie poleceń Zarządom tych spółek, do wykonywania określonych działań. To ostatnie jest zresztą niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem, ale pogarda dla prawa to kolejna cecha socjalistycznych polityków. Mogliśmy obserwować ujawnianie się tej cechy (a później jej rozkwit) w końcówce rządów Donalda Tuska i przez cały okres rządów Ewy Kopacz. Zaś jej nasilenie od czasu powołania rządu Beaty Szydło, przybiera wręcz rozmiary katastrofy.

Wczoraj w Pulsie Biznesu, ukazał się artykuł zatytułowany Polowanie z nagonką, mówiący o wtrącaniu się polityków do decyzji podejmowanych przez państwowy bank PKO BP. O tej sprawie pisałem już we wpisie Sejm ustali wysokość opłat bankowych, a także wyśmiewałem w satyrycznym artykule Jaja w Sejmie. Muszę tu przypomnieć, że ustawa wprowadzająca podatek bankowy zawierała klauzulę zakazującą przerzucania tego podatku na klientów. To jedno z największych kuriozów prawnych wszechczasów. Bo po pierwsze: nie ma żadnej możliwości wyegzekwowania takiego przepisu, a po drugie: przerzucalność każdego podatku w taki sposób, że płaci go finalny konsument, jest obiektywnym prawem ekonomii i nie można go zmienić zarządzeniem czy ustawą. Ale politycy wiedzą swoje i uważają, że mogą dowolnie sterować rynkiem wykorzystując do tego spółki, w których skarb państwa ma większość udziałów. Puls Biznesu przywołuje wypowiedź ministra finansów Pawła Szałamachy, którą i ja cytowałem w moim wpisie: ‚Po to skarb państwa ma narzędzia, jakimi są jego aktywa, aby osiągać rozsądne cele gospodarcze’. Ale dodaje jeszcze wypowiedź posła PiS Janusza Szewczaka: ‚Szef banku dopuścił się niesubordynacji wobec ministra skarbu, co powinno zakończyć się wyciągnięciem konsekwencji personalnych’. Czyli jak w PRL-u: partia kieruje, rząd rządzi, a szefowie przedsiębiorstw wykonują polecenia ministrów.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na inny aspekt zamieszania wokół PKO BP, o którym pisze Puls Biznesu. Chodzi mianowicie o walki frakcyjne wewnątrz PiS, a konkretnie o wrogość jaką ponoć żywią wobec siebie: senator Grzegorz Bierecki – twórca i były szef systemu kas SKOK – oraz wicepremier Mateusz Morawiecki. Andrzej Jaworski (szef sejmowej komisji finansów publicznych, która wczoraj przesłuchiwała prezesa PKO BP – Zbigniewa Jagiełłę) oraz cytowany powyżej poseł Janusz Szewczak (były główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK) są ściśle związani z senatorem Biereckim. Gra idzie o odwołanie prezesa PKO i obsadzenie tej spółki ludźmi związanymi ze SKOK. Czyli taki skok na PKO.

Tags:

Zostaw komentarz