Tajemnicze posągi

O wielkich posągach z Wyspy Wielkanocnej, słyszał każdy. Ale czy każdy wie, że wzbudzające podziw wielkie kamienne głowy, są tylko małymi fragmentami ogromnych posągów tkwiących w ziemi? Tego odkrycia dokonano już sto lat temu, a jednak nie jest ono powszechnie znane. Warto obejrzeć zdjęcia, które dokumentują prace archeologiczne.

Znacznie więcej wiemy o sporach wokół sposobów transportu, ważących po kilkadziesiąt ton posągów, z odległych kamieniołomów, do miejsc docelowych. Kilkadziesiąt lat temu głośna stała się hipoteza Ericha von Dänikena, jakoby za wykonaniem, transportem i ustawieniem posągów, stali przybysze z kosmosu, którzy odwiedzali Ziemię na przestrzeni wieków. Potwierdzeniem tej hipotezy miały być, żywe wśród ludów Polinezji, legendy o ludziach-ptakach oraz o chodzących posągach, zaś jej podstawą fakt, że transport tak ciężkich kamiennych bloków był całkowicie poza możliwościami prymitywnych i nielicznych ludów zasiedlających Wyspę Wielkanocną. Czy rzeczywiście? Ponad 10 lat temu dwóch archeologów: Carl Lipo i Terry Hunt, przeprowadziło eksperyment, który widać na poniższym filmie. Posąg transportowany ich metodą przebył stumetrowy odcinek w ciągu zaledwie godziny. Jedyny szkopuł, że w eksperymencie użyto betonowej repliki o wysokości 3 metrów i wadze 4,4 tony. Podczas gdy rzeczywiste kamienne posągi mierzą sobie po kilkanaście metrów i ważą około 20 ton, zaś największy z nich – aż 63 tony. Jednak eksperyment Lipo i Hunta jest ciekawy, gdyż przy okazji wyjaśnia legendę o chodzących posągach.

Największą tajemnicą kamiennych posągów z Wyspy Wielkanocnej jest jednak pytanie: po co? Po co, stosunkowo niewielka społeczność, włożyła tak gigantyczny wysiłek w budowę tak wielu posągów? Dziś nikt nie potrafi udzielić na nie sensownej odpowiedzi, choć hipotez jest oczywiście wiele.

Jedna odpowiedź

  1. Mirek 20/02/2016

Zostaw komentarz