Walka Dawida z Goliatem

Dawid, to Dawid Jackiewicz – minister Skarbu Państwa, zaś Goliat, to obowiązujące w Polsce prawo. Dawid, nie przebierając w słowach, zapowiedział bezwzględną z nim walkę. Czy wynik tej walki będzie taki jak w Biblii? Czy Goliat padnie, celnie ugodzony z procy Dawida, po czym zostanie dobity swoim własnym mieczem? Dawid twierdzi, że tak, co zapowiedział na konferencji prasowej dzisiaj (26 lutego 2016 r.): ‚Do realizacji tego właśnie celu [polityki państwa] jest potrzebne powołanie holdingu, który pozwoli prezesom spółek SP realizować interesy państwa bez ponoszenia konsekwencji wynikających z Kodeksu spółek handlowych. Stawiamy przed tymi spółkami nowe zadania. Muszą realizować interes właściciela, interes gospodarczy naszego państwa’. Zapamiętajcie te słowa, bo oto jednym celnym rzutem, Dawid powalił Kodeks spółek handlowych i już stoi nad jego cielskiem z uniesionym mieczem.

Muszę tutaj poświęcić kilka zdań na wyjaśnienie o co chodzi. Otóż Kodeks spółek handlowych jest podstawowym prawem regulującym stosunki gospodarcze w Polsce. Jest zmodyfikowaną wersją Kodeksu handlowego wprowadzonego rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z 27 czerwca 1934 r. Jest aktem prawnym stosunkowo prostym, dlatego dobrze reguluje stosunki gospodarcze. Jedną z jego niewzruszonych zasad jest to, że zarządy spółek prawa handlowego mają obowiązek działać w interesie tych spółek, pod groźbą odpowiedzialności karnej. Problem polega na tym, że właściciel spółki ma niekiedy interesy odmienne od interesów samej spółki. Np. gdy jest właścicielem kilku spółek, może dążyć do przerzucania aktywów z jednej z nich do drugiej. Takie postępowanie godziłoby w interesy tej spółki, z której aktywa są wyprowadzane, a tym samym godziłoby w interesy jej wierzycieli. I właśnie Kodeks spółek handlowych czuwa nad tym, żeby tak się nie działo. Na ogół zarządy spółek, w strachu przed odpowiedzialnością karną (odpowiadają całym swoim majątkiem), nie decydują się na jawne działanie na szkodę spółek, którymi kierują.

Powyższe zasady obowiązują oczywiście także spółki należące do Skarbu Państwa. Zarządy tych spółek mają obowiązek działać w interesie spółek, którymi kierują, a nie w interesie właściciela. Niestety kolejni ministrowie (zarówno z poprzedniego rządu PO-PSL, jak i z obecnego rządu PiS) nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Uważają np. za oczywiste, że aktywa spółek energetycznych można i należy wykorzystać do subsydiowania nierentownego górnictwa. Dotychczas wymyślali przedziwne łamańce, żeby udowodnić, że wcale nie chodzi tu o nielegalne przerzucanie aktywów ze spółek rentownych do nierentownych, ale o ‚inwestycje’, ‚wykorzystywanie synergii’, ‚realizowanie strategii’ itp. Czyli starali się zakamuflować swoje, sprzeczne z prawem, działania. Minister Dawid Jackiewicz jest pierwszym, który wyłożył kawę na ławę: nie jest istotne, co nakazuje Kodeks spółek handlowych, istotne jest, co nakazuje minister. Oto jeszcze jeden cytat z wypowiedzi pana ministra: ‚Skończyły się czasy, gdy prezesi spółek Skarbu Państwa traktowali je jak swoje księstwa, obszary władzy i nie musieli liczyć się z wolą właściciela, ani dostosowywać się do realizowania programów gospodarczych rządu. To bezhołowie, bo tak to trzeba nazwać, dobiegło końca’.

Zapewne każdy zada sobie pytanie, czy jednak znajdą się chętni na członków zarządów, jeśli będą musieli działać wbrew prawu i ryzykować swoim majątkiem. Oczywiście, że się znajdą! Po pierwsze w każdej populacji jest pewien odsetek kanalii zdolnych do każdej niegodziwości. A po drugie czy tak naprawdę czymkolwiek ryzykują? Czy mają się bać prokuratury ministra Ziobry, albo służb specjalnych ministra Kamińskiego? Wolne żarty.

Cytaty za: Bankier.pl

Tags:,

Zostaw komentarz