Buty jak wielkanocne pisanki

Buty ręcznie malowane to specyficzna nisza dla pasjonatów i miłośników męskiego obuwia. Nie jest duża. Ale za to jaka fascynująca! Przyjęło się, że ręczne malowanie butów nazywa się ‚patynowaniem’ i tego nazewnictwa będę się trzymał, chociaż słownikowe znaczenie słowa patynowanie jest zupełnie inne. Jest to mianowicie pokrywanie się miedzi i jej stopów, warstwą związków chemicznych powstałych w wyniku utleniania metalu. Przejawem takiego patynowania, z którym każdy styka się na co dzień, są zielone dachy kościołów. Są one przeważnie kryte miedzianą blachą, która po dość długim okresie czasu pokrywa się patyną w kolorze zielonym. Podobnie rzecz się ma z pomnikami wykonanymi z brązu (np. amerykańską Statuą Wolności). Proces patynowania można przyspieszyć, poddając miedź działaniu różnych związków chemicznych a także substancji naturalnych. Np. pokryte miedzią kolumny gmachu Sądu Najwyższego w Warszawie, patynowano… końskim moczem. Na szczęście patynowanie butów nie polega na ich polewaniu, ani malowaniu końskim moczem.

Patynowanie butów polega po prostu na nanoszeniu na skórę farby, przy pomocy pędzla lub tamponu. Najlepiej jest to wykonywać jeśli skóra, z której są uszyte, nie była wcześniej poddana barwieniu. Takie surowe buty można kupić (np. w firmie Patine oferującej buty marki Yanko) i albo samodzielnie patynować, albo oddać je w ręce fachowca, który zrobi to zgodnie z naszą wizją. Można też patynować zwykłe buty kupione w sklepie, usunąwszy z nich uprzednio pierwotne barwienie. Są specjalne preparaty do usuwania starych barwników.

Buty marki Yanko przeznaczone do patynowania. Fot. patine.pl

Temat patynowania butów, do niedawna jeszcze zupełnie w Polsce nieznany, pojawił się ponad 3 lata temu, wraz z wejściem na rynek firmy Danbis ze Stargardu i założonego przez nią sklepu internetowego multirenowacja.pl, oferującego m.in. preparaty do patynowania, a także bardzo szeroką gamę środków do ochrony i pielęgnacji skór. Zaś dwa i pół roku temu, swoje eksperymenty z patynowaniem butów, przedstawił w swoim blogu Mr Vintage, we wpisie: O tym jak zostałem patyniarzem. Zrelacjonował on bardzo szczegółowo poszczególne fazy procesu patynowania, ilustrując je licznymi zdjęciami. Trzeba przyznać, że efekt końcowy jaki osiągnął był naprawdę znakomity; po prostu chciało się mieć takie buty!

Buty patynowane przez Michała Kędziorę na bazie Yanko 545 Patine. Fot. mrvintage.pl.

Jeśli ktoś chciałby zgłębić temat patynowania butów, to mogę polecić mu artykuły, które na przestrzeni kilku lat, były publikowane na stronach patine.pl, multirenowacja.pl i theshine.pl. O tej ostatniej stronie, napiszę zresztą więcej pod koniec tego wpisu. Oto polecane artykuły: Czarowanie butów, Malowanie i patynowanie butów oraz skór, Patynowanie butów, Jestem patyniarzem, Malowane obuwie, fakty i mity. Moim celem nie jest bowiem wgłębianie się w sam proces patynowania. Chciałbym tylko zaprezentować efekty końcowe, czyli patynowane buty, uzyskane przez różne firmy obuwnicze oraz różnych mistrzów fachu patynowania.

Niecodzienny kolor i miejscowe przyciemnienia: buty marki Septieme Largeur. Fot. septiemelargeur.com.sg

Niekiedy może się zdarzyć, że kupując buty, zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, że są one ręcznie patynowane. Nie ma to miejsca zbyt często, a poza tym jeśli już, to dotyczy butów renomowanych marek, a zatem drogich. W każdym razie jeśli nasze buty mają przyciemnione noski, to efekt ten został osiągnięty przy pomocy patynowania. Zwykle jest on ledwo dostrzegalny, ale zdecydowanie poprawia ogólne wrażenie jakie sprawiają buty. Ale są marki obuwnicze, które przyciemnianie pewnych fragmentów butów, uczyniły swoim znakiem firmowym. Taką marką jest np. Scarpe di Bianco. Jednak przyciemnianie fragmentów butów to dopiero pierwszy krok do prawdziwego patynowania.

Spośród dużych polskich producentów chyba tylko firma NORD stosuje przyciemnianie fragmentów butów. Fot. nord-shoes.com.

Charakterystyczny kształt kopyta i charakterystyczne przyciemnienia Scarpe di Bianco. Fot. scarpedibianco.com

Najczęściej przyciemniane bywają noski, w dalszej kolejności – zapiętki i krawędzie cholewek. Fot. scarpedibianco.com

Jako prawdziwe patynowanie rozumiem nadawanie butom niecodziennych kolorów i malowanie na nich niezwykłych wzorów. Nie każdemu oczywiście spodobają się takie buty, ale ja należę do ich gorących orędowników. Zamawiając takie buty lub malując je samodzielnie, trzeba dobrze wyważyć gdzie leży granica pomiędzy pięknym i odważnym zdobieniem, a przesadą dającą efekt kiczu. Zamówiłem swoje pierwsze patynowane buty i muszę powiedzieć, że się mocno hamowałem w popuszczaniu wodzów fantazji. Co z tego wyjdzie – zobaczymy wkrótce. A na razie można się skupić na podziwianiu tego, co oferują różni producenci. Moją ulubioną marką, spośród wykonujących patynowane buty, jest francuska marka Septieme Largeur. Jej buty są nie tylko pięknie patynowane, ale mają także bardzo ładny kształt kopyta oraz są ogólnie bardzo dobrej jakości.

Fot. septiemelargeur.com.sg

Fot. septiemelargeur.com.sg

Fot. septiemelargeur.com.sg

Fot. septiemelargeur.com.sg

Fot. septiemelargeur.com.sg

Fot. septiemelargeur.com.sg

Inna francuska marka produkująca luksusowe buty, w tym także patynowane: Berluti. Fot. berluti.com.

Poszczególne fazy patynowania. Fot. berluti.com.

Czy jest jakaś granica w wymyślaniu wzorów i kolorów dla patynowanych butów? Tak. Jest nią granica dobrego smaku. Ale przecież to granica subiektywna, więc każdy będzie ją postrzegał inaczej. Poniżej kilka przykładów butów kontrowersyjnych. Ja je uważam za piękne. Ale nie mam pewności, czy każdy podzieli moje zdanie.

Fot. dandyshoecare.tumblr.com

Fot. dandyshoecare.tumblr.com

Fot. the-shoe-aristocat.blogspot.com

Fot. dandyshoecare.tumblr.com

Fot. venenare.com

Patynowanie butów powoli zaczyna być traktowane jako twórczość artystyczna, a artyści (nazwa rzemieślnicy jest tu chyba nie na miejscu), którzy je tworzą przestali być anonimowi. Niektórzy zyskali już spory rozgłos i mogą żądać za swoje dzieła – całkiem sporych wynagrodzeń. Włosi Ivan Crivellaro i Alexander Nurulaeff (twórca butów z głównego zdjęcia wpisu), Anglik Steven Skippen, Francuzi Pierre Paul Marie Hofflin i Landry Lacour (z którym mam przyjemność się znać), to znani i uznani twórcy. Do tego grona doliczyłbym jeszcze Czecha Radka Zachariáša i Polaka Andrzeja Olendra, który nie jest jeszcze wprawdzie tak znany, jak ci wcześniej wymienieni, ale jego umiejętności, a przede wszystkim pasja i zaangażowanie, wróżą mu jak najlepszą przyszłość. Zajrzyjcie na jego stronę: theshine.pl; jest tam sporo ciekawych realizacji. Trzeba jednak brać poprawkę, że pan Andrzej realizuje ściśle wytyczne klientów składających zamówienie; powstałe dzieła nie są więc realizacją jego własnej wizji artystycznej. Bo tak to już jest, że artyści malujący buty nie mają pełnej swobody twórczej. W końcu nie tworzą dzieł do galerii, lecz przedmioty użytkowe, które muszą się jakoś wpisać w przyzwyczajenia, modę, czy wreszcie styl zamawiających. Ale przecież buty mają jeszcze podeszwy – i tutaj można dopiero zaszaleć! Co z tego, że dzieło stworzone na podeszwach ulegnie zatarciu po dość krótkim użytkowaniu butów. Najważniejsze, że można stworzyć coś godnego uwagi.

Landry Lacour. Fot. facebook

Wykonanie: Landry Lacour. Fot. facebook

Wykonanie: Landy Lacour. Fot. the-shoe-snob.blogspot.com

Alexander Nurulaeff. Fot. aandhmag.com

Wykonanie: Alexander Nurulaeff. Fot. lanieri.com.

Wykonanie: Alexander Nurulaeff. Fot. dandyshoecare.tumblr.com.

Ivan Crivellaro i Luca Rubinacci. Fot. lenoeudpapillon.blogspot.com.

Wykonanie: Ivan Crivellaro. Fot. the-shoe-aristocat.blogspot.com

Wykonanie: Ivan Crivellaro. Fot. muaj.tumblr.com.

Wykonanie: Ivan Crivellaro. Fot. the-shoe-aristocat.blogspot.com

Radek Zachariáš przy pracy. Fot. facebook.

Wykonanie: Radek Zachariáš. Fot. zacharias.cz.

Wykonanie: Radek Zachariáš. Fot. zacharias.cz.

Andrzej Olender przy pracy. Fot. theshine.pl.

Wykonanie: Andrzej Olender. Fot. theshine.pl.

Wykonanie: Andrzel Olender. Fot. theshine.pl.

A na koniec jeszcze jeden polski akcent. Nasza rodzima firma Jan Kielman, która wykonuje buty na miarę, wykonuje też buty patynowane. Patynowaniem zajmuje się osobiście szef i właściciel firmy, pan Maciej Kielman. Poniżej jedna z realizacji. Choć trudno w to uwierzyć na pierwszy rzut oka, poniższe buty to lotniki.

Buty wykonane na miarę przez firmę Jan Kielman. Fot. kielman.pl.

Czy moje skojarzenie patynowanych butów z pisankami, jest uzasadnione? Wpis jest publikowany w Wielką Sobotę a.d. 2016, więc pisanki są wyjątkowo na czasie. Życzę wszystkim czytelnikom wesołych Świąt i załączam koszyk prawdziwych pisanek. A więcej o pisankach możecie przeczytać w moim wpisie sprzed roku, zatytułowanym po prostu: Pisanki.

Pisanki zdobione metodą batikową. Fot. lgddolinasanu.pl

8 komentarzy

  1. Janek 26/03/2016
    • Jan Adamski 26/03/2016
  2. Chris 26/03/2016
  3. Janek 28/03/2016
    • Jan Adamski 28/03/2016
  4. fashion4men 04/04/2016
  5. Tomek 14/04/2016
  6. wielkishoe 22/06/2016

Dodaj komentarz