Pochwal się swoją stylizacją: Adam

Adam sprawił mi niezwykłą radość, bo nie dość że przysłał zdjęcia nie jednej, lecz kilku stylizacji, to jeszcze wszystkie one są bardzo udane, spójne i przemyślane, oraz uzupełnione ładnymi i pasującymi dodatkami. Nic, tyko patrzeć i podziwiać! Oczywiście zdarzyły się także drobne potknięcia (których nie omieszkam wytknąć), ale ogólne wrażenie jest doskonałe. Adam jest fotografem, co podkreślam, bo pojawia się ciekawy problem: kto robi zdjęcia fotografowi? I jak bardzo musi się starać, żeby obiekt fotografowany był ze zdjęć zadowolony? A starały się o to aż cztery osoby: Marzena Gołda, Rafał Jakubek, Jarosław Lalik i Jakub Gołda. Słowa uznania za zdjęcia. I duże, duże słowa uznania za wszystkie stylizacje, z głębokim pokłonem za ostatnią w zestawie. Ale proszę: nie zjeżdżajcie teraz koniec wpisu. Oglądajcie i czytajcie po kolei.

Pierwsza stylizacja Adama jest utrzymana w kolorystyce niebiesko granatowej z mocnymi akcentami kontrastowymi w postaci poszetki i krawata. I to są właśnie elementy, które najbardziej rzucają się w oczy. Krawat z szantungu jest po prostu przepiękny. Choć to tylko zwykłe pasy, to jednak piękny dobór zgaszonych kolorów robi swoje. No i ta faktura szantungu! Czy taki krawat zasługuje na to, żeby go zawiązać półwindsorem? Myślę, że czułby się lepiej z węzłem prostym, ewentualnie Albertem. Jednak krawat jest starannie zawiązany i z koszulą w jasnobłękitnym kolorze współgra idealnie. Marynarka (chyba bawełniana) ma bardzo ładne proporcje, ładnie usytuowany guzik i ciekawe rozwiązanie w postaci naszywanej kieszeni piersiowej. Nadaje to jej charakteru zdecydowanie nieformalnego, podkreślonego białą poszetką z jaskrawym, czerwonym obramowaniem. Kieszenie boczne są już tradycyjne, z patkami, chociaż na zdjęciu poniżej prawa patka schowała się w kieszeni. Granatowe chinosy są nieco jaśniejsze od marynarki. To oczywiście bardzo dobrze; gdyby miały kolor identyczny jak marynarka, to cały zestaw wyglądałby źle. A wygląda: lepiej niż dobrze. Moim zdaniem fantastyczny efekt byłby też osiągnięty, gdyby chinosy miały taki kolor, jak beżowy pas na krawacie. Pisząc o chinosach, nie mogę nie zwrócić uwagi na ich długość: jest zdecydowanie za duża. Nie widać skarpetek, a może są w beżowe, brązowe i granatowe paski? Buty – klasyczne, brązowe brogsy typu derby, doskonale współgrają z całą resztą. A kropkę na ‚i’ stawia masywny zegarek na grubej, stalowej bransolecie. Zdaje się, że to Seiko.

Chciałbym w tym miejscu opisać pewne zdarzenie, o którym opowiedział mi Adam, a wiąże się ono z koszulą, którą ma on na sobie w pierwszej stylizacji. Jest to koszula szyta na miarę w pewnej krakowskiej firmie. Gdy przyszło do jej odbioru okazało się, że ma drobne wady. Nie takie, które by ją dyskwalifikowały, ale jednak irytujące dla takiego perfekcjonisty jak Adam. No i tu niespodzianka: pani z firmy szyjącej koszulę uznała zastrzeżenia za zasadne i zobowiązała się, na koszt firmy, uszyć druga koszulę – już bez mankamentów. I tak się stało. Adam został posiadaczem dwóch koszul, za cenę jednej. Takie podejście do klienta jest dziś rzadkością, dlatego podaję link do firmy i ją polecam: André Grand.

Brązowy garnitur w kratę – bohater kolejnej stylizacji – jest mi szczególnie bliski, gdyż mam taki sam. To niezwykle udany garnitur z Vistuli, z klapami ostrymi o pięknych proporcjach i z efektowną, dwurzędową kamizelką. Adam włożył do niego białą koszulę z kołnierzykiem półwłoskim i efektowny knit w granatowo-brązowe pasy. Wszystko idealnie zgrane, a dbałość o szczegóły widać na przykładzie okularów w metalowej oprawie w złotym kolorze zgranych z zegarkiem w złotej kopercie. To piękny, klasyczny model Longines. Uwagę przykuwają także buty, tyleż ze względu na swój piękny, burgundowy kolor z miejscowymi przyciemnieniami, ile z uwagi na osiągnięty efekt tzw. ‚lustra na noskach’. Efekt imponujący!

Kamizelkę z garnituru w kratę, wykorzystał Adam w kolejnej stylizacji z marynarką z grubej wełny w kolorze beżowym. Bardzo ciekawe jest to, że ja też mam podobną marynarkę (nieco jaśniejszą, ale też z nakładanymi kieszeniami) i noszę ją często z tą właśnie kamizelką. Zwykle stawiam wtedy na koszulę niebieską, podczas gdy Adam postawił na białą. W tej stylizacji widzimy dodatkowy gadżet w postaci bransoletek z drewnianych koralików.

Bardzo klasyczne połączenie na ciepłe pory roku: granatowa marynarka klubowa i białe chinosy, to kolejna propozycja Adama. Marynarka z daleka wygląda na wełnianą, ale na zbliżeniu widać, że splot jest zupełnie nie-wełniany, prawdopodobnie jest to mieszanka lnu z innymi włóknami, być może syntetycznymi. Marynarka ma nakładane kieszenie i klapy niezbyt szerokie jak na dwurzędówkę. Guziki jasnoszare, prawie białe, narzucają w oczywisty sposób kolor spodni: powinny być białe albo jasnoszare. Adam postawił na białe, ale znów trochę przesadził z ich długością. Stylizacja ma luźny charakter, co podkreślone jest brakiem krawata, intensywnymi kolorami pasków na koszuli i kolorową poszetką z drukowanego jedwabiu, włożoną do brustaszy dość niedbale. Buty – brogsy i zegarek, były już w użyciu w poprzednich stylizacjach.

Równie luźna i równie ciekawa jest kolejna stylizacja z marynarką w intensywnym kolorze. Kolor trudno jest zdefiniować ze względu na różnicę na zdjęciach: plenerowym i studyjnym. W każdym razie kolor ten (nazwę go pomarańczowo-brązowym) bardzo dobrze pasuje do granatu sweterka i spodni. Marynarka ma ciekawy efekt postrzępionych krawędzi, aczkolwiek mnie to nie przekonuje – wolałbym tradycyjne wykończenie. Jednak nie sposób odmówić jej oryginalności. Całość prezentuje się świetnie, czego zasługą są też bardzo ładne buty. Znów są to brązowe brogsy, znów tzw. brogsy pełne, ale tym razem z zamkniętą przyszwą i na grubszej, prawdopodobne gumowej podeszwie. Na słotę znacznie praktyczniejsze niż buty na skórze.

Jedyna stylizacja bez marynarki, to połączenie granatowej, lnianej koszuli z białymi chinosami. Połączenie granatu i bieli zawsze wypada dobrze. Nie inaczej jest i tym razem, a dodatkowej atrakcyjności dodaje szalik i gadżety. Piszę ‚gadżety’, bo zegarek jest typowo gadżeciarski i nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja uważam, że bardzo pasuje do zaprezentowanej stylizacji, sam zresztą też lubię takie eksperymenty i je czasami stosuję. Jedyna rzecz, która mi tu nie bardzo pasuje, to buty. Są wprawdzie założone bez skarpet, co je znacznie deformalizuje, ale aż się prosi, żeby zastosować tu loafersy, mokasyny albo buty żeglarskie. Najlepiej granatowe, a przy odrobinie szaleństwa – żółte (w nawiązaniu do żółtego paska na szaliku).

Na koniec prawdziwa bomba! Adam prezentuje się we fraku, który podobnie jak niektóre inne składniki ubioru, jest pamiątką po pradziadku, który był cesarsko-królewskim urzędnikiem w magistracie Krakowa. Ubiór jest naprawdę imponujący i leży idealnie, imponuje też dbałość o szczegóły takie jak plastron, getry, laska czy melonik. Brakuje tylko poszetki w brustaszy i dewizki od zegarka. Bo zegarek naręczny jakoś tutaj nie pasuje.

Jeszcze bardziej sensacyjnie niż zdjęcie Adama, prezentuje się stara fotografia pradziadka, który też zresztą miał na imię Adam. Podobieństwo obu panów jest wprost niewiarygodne!

32 komentarze

  1. Marek 18/03/2016
    • Jan Adamski 18/03/2016
  2. Marcin 18/03/2016
  3. wuner 18/03/2016
    • Adam Gołda 18/03/2016
      • wuner 19/03/2016
      • Miro 21/03/2016
  4. Pawel 18/03/2016
  5. Adam Gołda 18/03/2016
  6. Marek Adamski 18/03/2016
  7. Piotr 18/03/2016
    • Adam Gołda 18/03/2016
  8. Burberry 18/03/2016
  9. Chris 18/03/2016
    • Jan Adamski 18/03/2016
      • Chris 19/03/2016
  10. Tomek N. 18/03/2016
    • Adam Gołda 18/03/2016
  11. adam 19/03/2016
    • mad 20/03/2016
      • adam 20/03/2016
    • Ana 21/03/2016
  12. Krzysztof 20/03/2016
  13. Fargo 20/03/2016
  14. Janusz 21/03/2016
    • Mad 21/03/2016
      • Janusz 21/03/2016
        • Marcus S. Lucullus 22/03/2016
          • Janusz 23/03/2016
  15. Adam Gołda 30/03/2016

Zostaw komentarz