Europejski socjalizm

Po traumie i zniszczeniach II Wojny Światowej, większość krajów Europy zachodniej postawiła na wolność. Zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i gospodarczym. Liberalizm gospodarczy zaowocował z kolei rozwojem, o skali nie notowanej nigdy wcześniej. Zupełnie zrujnowane Niemcy (zachodnie) podniosły się w tempie błyskawicznym. Nie bez znaczenia była amerykańska pomoc w postaci planu Marshalla, ale nie byłoby niemieckiego sukcesu bez liberalnej polityki gospodarczej ich kolejnych rządów, na czele których stali Konrad Adenauer (kanclerz w latach 1949 – 1963) oraz Ludwig Erhard (1963 – 1966). Także pierwsze programy integracyjne Europy Zachodniej były oparte na gospodarczym liberalizmie. Europejska Wspólnota Węgla i Stali (powstała w roku 1951), Europejska Wspólnota Gospodarcza (1958) i Euratom (1958) poszerzały zakres wolności i znosiły bariery pomiędzy krajami. Szybki rozwój gospodarczy owocował wzrostem zamożności obywateli i ogólnie panującym optymizmem, a integrująca się Europa dawała poczucie bezpieczeństwa. Niestety coraz większa władza przechodziła w ręce urzędników, a ci postawili sobie za cel uregulować wszystko, co się da, za pomocą coraz bardziej skomplikowanych przepisów. Zaczęło się ograniczanie wolności i nakładanie na gospodarkę coraz to nowych pęt. Wszystko to działo się oczywiście pod hasłami większej ochrony i wsparcia dla obywateli. Wbrew szczytnym hasłom, polityka taka zaczęła przynosić efekty w postaci spadku tempa wzrostu gospodarczego, a w ślad za nim utratę poczucia stabilności przez obywateli. Po powstaniu Unii Europejskiej, marsz ku socjalizmowi znacząco przyspieszył. Sztandarowym projektem stała się polityka klimatyczna, która jest zabójcza dla gospodarek krajów europejskich. Kolejne kryzysy przechodzą gładko jeden w drugi, a jedynym pomysłem polityków i urzędników na wyjście z kłopotów spowodowanych nadmiarem socjalizmu – jest zwiększanie dawek socjalizmu. Przypomina się nieśmiertelny aforyzm Kisiela, że socjalizm bohatersko zmaga się z problemami, które sam tworzy.

Powyższe rozważania przyszły mi do głowy, gdy przeczytałem w Interia.pl, artykuł ‚Koniec polskich usług w Europie?’. Dowiadujemy się z niego, że Komisja Europejska opracowała projekt nowelizacji dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług. Nowe przepisy spowodują w praktyce wyeliminowanie znacznej części polskich firm usługowych z rynków innych państw członkowskich. Polskie przedsiębiorstwa świadczące usługi w krajach Unii Europejskiej są konkurencyjne, gdyż oferują wysoką jakość za niską cenę. Owa niska cena w znacznej mierze bierze się z faktu, że zarobki polskich pracowników są znacząco niższe niż ich europejskich kolegów. Ale też koszty życia są w Polsce niższe niż w krajach UE. W efekcie wszyscy są zadowoleni, z wyjątkiem tych przedsiębiorców europejskich, którzy bezpośrednio konkurują z polskimi usługodawcami. I urzędnicy unijni chcąc ulżyć doli tych przedsiębiorców, wprowadzają przepisy, które wyeliminują z ich rynków polską konkurencję. Rzeczywiście firmy transportowe np. niemieckie czy francuskie, odczują ulgę po wyeliminowaniu konkurencji z Polski. Będą zatem mogły… podnieść ceny na swoje usługi. Unijni urzędnicy nie dostrzegają, że robiąc dobrze pewnej grupie swoich przedsiębiorców-usługodawców robią jednocześnie źle, znacznie liczniejszej grupie swoich przedsiębiorców-usługobiorców, którzy będą musieli drożej zapłacić usługodawcom, a w efekcie – podnieść swoje ceny. Już dawno temu odkryto, że wolna konkurencja jest ożywcza dla gospodarki, zaś ograniczanie tej konkurencji – gospodarce szkodzi. Niestety socjaliści nie przyjmują tego do wiadomości, ponieważ ich guru: Karol Marx powiedział kiedyś, że przecież wszystko można zaplanować i uregulować i będzie działało lepiej niż w chaosie wolnego rynku. Ja należę do pokolenia, które na własnej skórze doświadczyło efektów tego ‚wszystkouregulowania’ w PRL-u. Nie było to doświadczenie miłe.

Pozornie mogłoby się wydawać, że administracyjne zmuszenie pracodawców do płacenia więcej swoim pracownikom, jest godne poparcia, gdyż polepsza sytuację materialną tych pracowników. I tak właśnie rozumują socjaliści. Niestety skutek takich działań bywa zwykle odwrotny od zamierzonego (to też jest charakterystyczna cecha socjalizmu). Bowiem jeśli pracodawca, wskutek podniesienia płac pracowników, stanie się niekonkurencyjny na rynku, to musi ograniczyć zatrudnienie, szukać oszczędności w tzw. optymalizacji podatkowej, albo wręcz zlikwidować swoją firmę.

W PRL-u dość powszechnie znienawidzonym symbolem zniewolenia i gospodarczego upadku, był symbol sierpa i młota na czerwonym tle. Symbol ten występował na fladze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) oraz w godle tego państwa. Przy czym w godle, był złowieszczo rozciągnięty nad całym globem. Czyżby symbol ten miał do nas wrócić, tym razem na tle niebieskim i otoczony radosnymi, złotymi gwiazdkami?

ZSRR – socjalizm nad całym globem.

3 komentarze

  1. Mad 20/04/2016
  2. Teodor 03/05/2016
    • Jan Adamski 04/05/2016

Zostaw komentarz