Komendant policji

Kompromitacja rządu w sprawie powołania komendanta głównego policji, który po miesiącu zrezygnował ze stanowiska w atmosferze skandalu, była swoistym rekordem. Jeszcze większą kompromitacją jest niemożność powołania, przez kolejne dwa miesiące, nowego komendanta. Przymierzałem się do napisania satyrycznego felietonu na ten temat, ale właśnie przeczytałem taki felieton w najnowszym wydaniu tygodnika Polityka. Jego autorem jest Sławomir Mizerski, a sam felieton jest genialny. Nie będę więc pisał własnego, lecz zacytuję fragment tekstu Sławomira Mizerskiego. Bazuje on na wypowiedzi wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego, która sama w sobie brzmi jak skecz kabaretowy. Mianowicie pan wiceminister pytany o to, kiedy można się spodziewać nominacji nowego komendanta, powiedział: ‚Wytypowaliśmy małą grupę i z niej nowy komendant zostanie wskazany’. Tę wypowiedź tak skomentował autor felietonu: ‚Miejmy nadzieję, że policyjni specjaliści, którzy wezmą udział w typowaniu, szybko ustalą rysopis i dane poszukiwanego oraz miejsce, w którym aktualnie przebywa. Umożliwi to doprowadzenie go na komendę, gdzie minister Błaszczak – po zapoznaniu się z kandydatem i upewnieniu się, że tym razem to na pewno ten – wręczy mu nominację’.

Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że to wcale nie kabaret. To prawdziwe życie.

Zostaw komentarz