Język mody

Język polski, w obszarze pojęć dotyczących mody męskiej, pełen jest zapożyczeń. Niektóre z nich są tak bardzo zadomowione w naszym języku, że mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że są zapożyczeniami. Inne – wyraźnie odcinają się swoją obcością. W dodatku często się zdarza, że ten sam element garderoby lub te same buty, miewają różne nazwy, używane zamiennie. Bywają takie sytuacje, gdy zapożyczenie i rdzennie polskie określenia funkcjonują równolegle, bywa też i tak, że jedne wypierają drugie, co zresztą działa w obu kierunkach. Jednym słowem mamy do czynienia z dużym nieuporządkowaniem. To oczywiście nie przeszkadza w sprawnym porozumiewaniu się, jest jednak ciekawym polem do rozważań. Dlatego postanowiłem przyjrzeć się jak funkcjonuje język mody. To nie będą jednak rozważania językoznawcy, a wręcz przeciwnie: chcę potraktować temat z lekkim przymrużeniem oka.

W filmie ‚Kingsman. Tajne służby’ ważną rolę odgrywa pewne hasło, które uruchamia ciąg dalszych zdarzeń. Brzmi ono w oryginale: Oxfords or Brogues?, co zostało przetłumaczone przez tłumacza listy dialogowej jako: oksfordy czy szkoty?. Tłumaczenie to jest klasycznym przykładem małego galimatiasu językowego, jaki panuje na styku zapożyczeń i słów rdzennych. W nazewnictwie butów ten galimatias jest szczególnie wyraźny. Otóż oksfordy, jak każdy dobrze wie, to eleganckie półbuty z zamkniętą przyszwą. Nazwa oksfordy jest spolszczeniem nazwy angielskiej i jest dość dobrze zadomowiona w naszym języku. Szczególnie młode pokolenie używa jej chętnie. Natomiast starsze pokolenie często używa innej nazwy: wiedenki. To zadziwiające, że piękna polska nazwa jest, dosłownie na naszych oczach, wypierana przez zapożyczenie. Pewnie wkrótce nazwa wiedenki zostanie całkowicie zapomniana, tak jak już zapomniana została inna polska nazwa butów z zamkniętą przyszwą: półbuty przyszewkowe. Czy ktokolwiek się z nią zetknął? Nawet słownik w wordzie podkreślił mi na czerwono słowo przyszewkowe.

Zamknięta przyszwa jest charakterystyczna dla półbutów przyszewkowych czyli wiedenek czyli oksfordów. Fot. nord-shoes.com

Idąc dalej tropem hasła z Kingsmana, dochodzimy do szkotów. Nazwa szkoty niemal zupełnie wyszła z użycia, zastąpiona przez zapożyczenie: brogsy. Podobnie jak w przypadku oksfordów, nazwa brogsy jest spolszczonym brzmieniem oryginału anglojęzycznego: brogues. Bardzo żałuję, że polska nazwa jest wypierana, ale muszę samokrytycznie przyznać, że sam się do tego przyczyniam i nie używam nazwy szkoty, lecz brogsy. A wracając do filmu Kingsman: tłumacz listy dialogowej wykazał się niekonsekwencją. Mógł hasło Oxfords or Brogues? przetłumaczyć dwojako: oksfordy czy brogsy? albo wiedenki czy szkoty? Tłumacząc tak, jak to zrobił, wprowadził trochę językowego zamieszania. Idę zresztą o zakład, że w formie pisanej hasło to wyglądało tak: oxfordy czy szkoty? (słowo oksfordy zapisane zgodnie z pisownią angielską). Czyli wprowadzało jeszcze więcej zamętu.

Brogsy czyli szkoty. Tu w wersji: brogsy pełne z zamkniętą przyszwą (mogą być jeszcze półbrogsy i ćwierćbrogsy, a wszystko w wersji z otwartą albo z zamkniętą przyszwą). Fot. nord-shoes.com

Nazewnictwo obuwia jest wdzięcznym tematem do rozważań językowych, bowiem wiele typów obuwia nie ma polskich nazw i korzystanie z zapożyczeń jest wręcz niezbędne. Przykładem takiego stanu rzeczy są loafersy. Puryści się zapewne oburzą i wskażą, że przecież mamy dwie piękne nazwy: buty wzuwane i buty wsuwane. Jeszcze inni powiedzą, że polska nazwa loafersów to: mokasyny. Ja nie mogę się zgodzić z takimi twierdzeniami. Po pierwsze buty wzuwane/wsuwane, to ogólna nazwa wskazująca, że mamy do czynienia z butami, które nie są sznurowane ani inaczej zapinane. Ale nie każde buty wzuwane będą loafersami (np. eskarpiny, espadryle). Z kolei mokasyny to zupełnie inny rodzaj obuwia, który powstaje w sposób całkiem odmienny, niż pozostałe rodzaje. Mianowicie standardowy proces produkcji butów polega na tym, że szyje się cholewkę, którą następnie naciąga się i ćwiekuje na kopycie. Później do cholewki doszywa się, lub dokleja, podeszwę. Mokasyny natomiast powstają niejako ‚od dołu’. Kawałek skóry, który stanowi podeszwę, wywija się do góry, z czego tworzą się boki cholewki. Powstaje oczywiście nadmiar skóry, który z tyłu cholewki się usuwa, uprzednio rozcinając ją (każde mokasyny mają charakterystyczne szycia na zapiętku). Natomiast z przodu doszywa się płat skóry od góry. Przy tym szwie powstają charakterystyczne zmarszczenie skóry, które są kolejną typową cechą mokasynów. Trzeba jeszcze dodać, że tak uszyte buty z miękką podeszwą były idealne dla Indian, skradających się na prerii do zwierzyny łownej, ale zupełnie się nie nadają do użytkowania w miastach. Dlatego mokasyny dostępne w handlu mają doklejoną podeszwę (najczęściej gumową), albo specyficzne wypustki, które zapewniają kontakt z podłożem.

Loafersów nie należy mylić z mokasynami. Ale zdarzają się niekiedy loafersy, szyte ‚metodą mokasynową’. Fot. shoepassion.com

Mokasyny. Fot. todds.com

Odwrotna sytuacja do tej, z jaką mamy do czynienia z loafersami, ma miejsce w przypadku lotników. Tutaj Anglicy mieli kłopot z ich nazwaniem i musieli połączyć dwa słowa whole [cały, pełny, integralny] i cut [ciąć, kroić], tworząc wholecut shoes. Zapewne mało kto wie, że istnieje też inna polska nazwa dla lotników, bardzo zbliżona do dosłownego tłumaczenia nazwy angielskiej. Ta nazwa to: jednokrójki.

Lotniki, czyli jednokrójki. Jeden z najpiękniejszych rodzajów obuwia. Fot. nord-shoes.com

Kończąc wątek obuwniczy muszę jeszcze dodać, że o ile w kwestii półbutów mamy niedostatek nazw polskich i musimy sięgać do języka angielskiego, o tyle w kwestii butów za kostkę, sytuacja jest odwrotna. Mamy piękne, polskie nazwy: trzewiki, sztyblety czy botki, podczas gdy w języku angielskim posucha: wymienione rodzaje obuwia to po prostu boots. Więc Anglicy muszą dodawać drugie słowo, żeby je rozróżnić: chelsea boots, chukka boots. Z wymienionych powyżej polskich nazw, szczególną uwagę zwracają sztyblety (inna, zarzucona forma tego słowa to: sztybulety), które pochodzą… z gwary lwowskiej, tzw. bałaku.

Upowszechnienie się w języku polskim, w ciągu dosłownie kilku ostatnich lat, takich słów jak: poszetka, butonierka i brustasza, jest świadectwem postępu jaki się dokonał w świadomości modowej polskich mężczyzn. Dziś już mało kto myli poszetkę z butonierką, co jeszcze 3 – 4 lata temu było normą. W zaadaptowaniu wymienionych słów do języka polskiego jest coś niezwykle intrygującego, czym chciałbym się podzielić. Słowo poszetka pochodzi od francuskiego pochette [wym. poszet] i jest zadomowione w języku polskim od dawna. Ciekawe jednak, że słowa tego nie odnotowuje większość słowników języka polskiego sprzed epoki internetowej. Ciekawe jest także to, że przyjęło się ono w formie zdrobniałej, chociaż niejako narzucającym się spolszczeniem pochette wydaje się być: poszeta. Trzeba jednak przyznać, że poszetka brzmi znacznie sympatyczniej niż poszeta. Podobnie rzecz się ma ze spolszczeniem francuskiego boutonnière [dziurka od guzika, pętelka], które brzmi: butonierka. Jednak w tym przypadku przez wiele lat używano określenia: butoniera, a także: butonjera. W publikacjach z początku XX wieku często można się natknąć na taką właśnie formę. Później jednak zaczęto używać formy zdrobniałej i tak już zostało. Od schematu zastosowanego w przypadku poszetki i butonierki, odbiega schemat spolszczania niemieckiego słowa die Brusttasche [kieszonka na piersi]. Przecież aż się prosi, żeby – analogicznie do poszetki i butonierki – mówić: brustaszka. A jednak, przyjęło się twarde: brustasza. Podobno przeciwko formie zdrobniałej zdecydowanie protestowały pani o imieniu Stanisława (bardzo popularnym na przełomie XIX i XX wieku). Otóż forma zdrobniała tego imienia brzmi: Staszka. No i panie Staszki nie życzyły sobie, żeby jakieś bruStaszki kojarzyły się z męską odzieżą. Szkoda, bo brustaszka brzmi cieplej i przyjemniej niż brustasza. Przy tej okazji warto jeszcze dodać, że w Słowniku języka polskiego Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego z 1900 roku, brustasza… jest rodzaju męskiego! Ten brustasz! Autorzy podają też jeszcze inną formę tego słowa (którą nazywają gminną): Ten brustaś! Czyż to nie jest fascynujące?

Kwiatek w butonierce, poszetka w brustaszy.

Wracam jeszcze do butonierki, gdyż znaczenie tego słowa nie jest takie całkiem oczywiste. To znaczy jest oczywiste, dla mężczyzn interesujących się kwestiami ubioru. Ale spróbujcie zapytać o butonierkę w kwiaciarni. Dowiecie się, że jest to ozdobny bukiecik przypinany do klapy marynarki podczas ważnych uroczystości (np. wesel lub chrztów). Szerzej pisałem o tym we wpisie Kwiatonierka i zaproponowałem używanie takiej właśnie nazwy dla określenia owych bukiecików. Żeby nie mylić dżentelmeńskiego zwyczaju wkładania świeżego kwiatka do butonierki, z plebejskim zwyczajem przypinania bukiecika, agrafką do klapy marynarki.

Kwiatonierki, których nie należy mylić z butonierkami, ani z kwiatkami wkładanymi do butonierek.

Jeśli spojrzeć na inne części męskiej garderoby, to nie sposób nie zauważyć oszałamiającej kariery, jaką w ciągu ostatnich kilkunastu lat, zrobiły chinosy. To spodnie o prostym kroju, szyte z bawełny o różnej gramaturze. Ich powstanie wiąże się z wojną amerykańsko – hiszpańską toczoną na Filipinach w roku 1898. Żołnierze amerykańscy nosili w niej bawełniane spodnie w kolorze piaskowym, które były lekkie i przewiewne (ważna cecha w filipińskim klimacie), a jednocześnie wytrzymałe. Spodnie były szyte w Chinach i stąd ich nazwa: chino [wym. czino]. Po wojnie 1898 roku (trwała ona zaledwie 4 miesiące) spodnie trafiły do cywila i powoli stały się najpopularniejszym typem spodni. Spodnie tego typu trafiły do Polski już dość dawno temu, natomiast spolszczona nazwa: chinosy jest stosunkowo młoda. Próba nazwania spodni – drelichami, nie powiodła się. Mówiono na nie czasami: piaskowe dżinsy, albo dżinsy w kolorze khaki, ale były to określenia mylące. W końcu stanęło na nazwie anglojęzycznej; początkowo w formie dosłownej – mówiono spodnie typu chino, a później w formie nieco spolszczonej – właśnie chinosy. Ale w tej nazwie kryje się mała pułapka. Gdy jest ona napisana, to nie ma problemu. Ale gdy trzeba ją powiedzieć, to czy powiedzieć: czinosy, czy chinosy (przez ch)? Zdecydowana większość osób mówi: czinosy, co ma związek z wymową angielską. Ale jeśli tak, to dlaczego nie iść ze spolszczeniem nazwy o krok dalej i nie zapisywać jej właśnie jako czinosy? Byłoby to postępowanie dość logiczne i podobne temu, jakie zastosowano w przypadku dżinsów. Kłopot sprawia tylko etymologia słowa. Skoro pochodzi ono od nazwy Państwa Środka, to powinniśmy je wymawiać przez ‚ch’, a nie przez ‚cz’. Jak będzie ostatecznie? Czas pokaże.

Chinosy, które niegdyś występowały wyłącznie w kolorze piaskowym, dziś są dostępne w żywych, atrakcyjnych kolorach.

Gdy zastanawiam się nad kwestią zapożyczeń językowych, zawsze odnoszę wrażenie, że obecnie mamy bardzo dużą skłonność do pójścia na łatwiznę. Po co wymyślać jakieś nowe słowo, skoro można wziąć gotowe z języka angielskiego lub jakiegokolwiek innego? Są pewne grupy zawodowe, które przyjmują sobie za punkt honoru, używanie jak największej liczby słów obcych – albo lekko spolszczonych, albo w wersji całkowicie oryginalnej. Ci, którzy pracują w dużych korporacjach, zapewne wiedzą co mam na myśli. Z drugiej strony niektóre zapożyczenia są bardzo udane i niewiele osób potrafiłoby dziś odgadnąć, że są zapożyczeniami. Czy ktoś wie, że sympatyczne słowa: juhasbaca to zapożyczenia z języka węgierskiego? Albo, czy wiele osób kojarzy z zapożyczeniami takie słowa, jak: żakard (fr.), wagon (ang.), werbunek (niem.), mecz (ang.), torba (tur.) czy bryndza (rum.)? Są też przypadki (choć nieliczne) bardzo udanego wprowadzenia nowego słowa polskiego lub nadania nowego znaczenia słowu już istniejącemu. Moim ulubionym przykładem tego drugiego procesu, jest słowo rzep. Gdy kilkadziesiąt lat temu wymyślono taśmę do łatwego łączenia dwóch elementów, nie skorzystaliśmy z nazwy velcro, lecz nazwaliśmy ją rzepem. Bardzo udanie.

Tags:, ,

27 komentarzy

  1. Emil 13/05/2016
    • Chris 16/05/2016
    • Marcin 18/09/2016
  2. Marcus L. Lucullus 13/05/2016
  3. Michał 13/05/2016
    • Marcin 18/09/2016
  4. Alan 13/05/2016
    • Jan Adamski 13/05/2016
  5. Krzysztof 13/05/2016
    • Jan Adamski 13/05/2016
      • Krzysztof 14/05/2016
    • Adam Trzaskowski 15/05/2016
      • LadyM. 15/05/2016
    • Marcin 18/09/2016
  6. Mad 13/05/2016
  7. LadyM. 14/05/2016
    • Jan Adamski 14/05/2016
      • on 15/05/2016
        • LadyM. 17/05/2016
  8. Chris 16/05/2016
  9. Piotr 18/09/2016
  10. Skar 19/09/2016
  11. Paweł 19/09/2016

Zostaw komentarz