Księga zdziwień odc.38

‚Na Świętokrzyskiej 12 w Warszawie [budynek ministerstwa finansów] muszą być jakieś żyły wodne, które powodują, że gdy ktoś tam wchodzi, to przestaje myśleć. (…) Mam takie podejrzenia, że niektórzy twórcy przepisów podatkowych w zakresie podatku VAT i akcyzy wykreowali mafię paliwową, a potem zaczęli podnosić larum i ścigać złoczyńców, żeby odciągnąć od siebie uwagę. Tradycyjna metoda doliniarza na dworcu, który krzyczy „łapać złodzieja” po tym, jak komuś portfel wyciągnął i zrobiło się zamieszanie’.

Powyższy cytat pochodzi z bardzo ciekawego wywiadu, którego  portalowi Bankier.pl, udzielił Robert Gwiazdowski. Pan profesor Gwiazdowski nie mówi w nim wprawdzie nic nowego, ale bardzo dobitnie i ze swadą opowiada o błędach kolejnych ekip rządzących, oraz o katastrofie, która nam grozi, jeśli te błędy nie zostaną szybko naprawione. A to, że naprawione nie zostaną – jest niemal pewne.

Robert Gwiazdowski od lat niestrudzenie, wraz z Centrum im. Adama Smitha, propaguje takie rozwiązania gospodarcze i fiskalne, które się sprawdziły w wielu krajach, przynosząc tym krajom szybki rozwój i poprawę bytu obywateli. Jednocześnie piętnuje rozwiązania, które prowadzą do hamowania rozwoju, i są przyczyną utrzymywania się niskiej stopy życiowej. Jak łatwo się domyślić, kolejne polskie rządy kurczowo trzymają się rozwiązań hamujących rozwój gospodarczy. Robert Gwiazdowski mówi: ‚Zamiast tworzyć narodowe czempiony lepiej byłoby je sprywatyzować. To jest poza sporem. Przypomnę jednak, że PO nie sprywatyzowała, SLD nie sprywatyzował, AWS z Unią Wolności też nie sprywatyzowali. W związku z tym raczej nie należy spodziewać się prywatyzacji, więc skoro już mamy mieć przedsiębiorstwa państwowe, to lepiej, żeby były zarządzane lepiej niż gorzej’. A w innym miejscu zauważa: ‚Sytuacja w polskim górnictwie jest winą państwa, a nie górników. W 1990 r. uwolniono wszystkie ceny z wyjątkiem cen węgla. Cena węgla była ceną sztywną. Z definicji kopalnie musiały być deficytowe. Proszę zwrócić uwagę, że kopalnie zachowały się rynkowo. Jako że mieliśmy również sztywny kurs dolara, to kopalnie zaczęły węgiel eksportować. Co się wtedy stało? Rząd wprowadził 80-procentowy podatek od eksportu węgla’.

W swoich wypowiedziach, Robert Gwiazdowski wiele uwagi poświęca demografii, którą uważa za największy problem dla przyszłości Polski: ‚Demografia będzie miała wielki wpływ nie tylko na giełdę i rynek kapitałowy. Demografia będzie miała wpływ na wszystko inne, z bardzo prostego powodu. Bogactwo narodów bierze się z pracy – z tego, ile osób pracuje i z jaką wydajnością. Wydajność naszej pracy możemy poprawiać, możemy się wspierać rozwiązaniami z zakresu najnowszych technologii, ale jeżeli będzie nieustannie się zmniejszała ilość osób efektywnie pracujących, no to moim zdaniem nie zastąpimy efektywnością ubytków ilościowych’. Obraz jaki wyłania się z wypowiedzi Gwiazdowskiego nie jest niestety optymistyczny: ‚Z demografii wynika, że tak około do 2023-2025 r. [system emerytalny się załamie]. W 2014 r. miały się zacząć problemy systemu emerytalnego i się zaczęły. Dlatego Donald Tusk musiał zrobić tzw. „skok na OFE”, choć tak naprawdę nie był to skok, a przeksięgowanie długu. Natomiast w 2022 r. trzeba będzie zrobić skok na pozostałą część OFE, bo inaczej nie da rady’.

Robert Gwiazdowski nie tylko krytykuje i wieszczy katastrofę. Pewne nadzieje wiąże z zapowiedziami obecnego rządu, zastąpienie skomplikowanego systemu podatków osobistych (PIT + składki ZUS + składki zdrowotne), jednym prostym podatkiem (czyli zrealizowanie programu PO ogłoszonego tuż przed wyborami). Profesor zastrzega jednak, że ‚diabeł tkwi w szczegółach’. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, pan Robert Gwiazdowski wiąże też nadzieje z… planem Morawieckiego. Dostrzega wprawdzie, że na razie nie jest to żaden plan, tylko wstępne założenia (a właściwie pobożne życzenia), ale optymistycznie zakłada, że w przyszłości założenia przemienią się w konkrety plan, który następnie naprawdę będzie realizowany. I to jest właśnie przyczyna, dlaczego umieściłem ten artykuł w cyklu Księga zdziwień. Bo nie mogę się nadziwić naiwności pana profesora Gwiazdowskiego. Ja uważam, czemu dawałem wyraz m.in. w odcinku 35 Księgi zdziwień, że pan wicepremier Morawiecki absolutnie nie ma zdolności przejścia do konkretów. Jest specjalistą od bicia piany, lub inaczej mówiąc, ględzenia, w dodatku niezbyt poprawną polszczyzną. I fakt, że mądrzy ludzie o analitycznych umysłach (do takich zaliczam pana Roberta Gwiazdowskiego) dają się nabierać na to ględzenie, dziwi mnie niezmiernie.

Zostaw komentarz