Obrona gniazda

Para sójek wybudowała gniazdo kilka metrów od wejścia do mojego domu, na tui rosnącej nieopodal. Lęg przebiegał bez zakłóceń, ale im bliżej było do terminu opuszczenia gniazda przez młode, tym bardziej nerwowe stawały się dorosłe. Zaczęły alergicznie reagować na mojego kota, który często spaceruje w pobliżu i lubi się wylegiwać na parapecie okna, skąd ma doskonały widok na ogródek przed domem, chodnik i ulicę. Ale sójki uznały, że jego wylegiwanie się na parapecie stanowi zagrożenie dla młodych przebywających w gnieździe odległym o 8 – 10 metrów. I zaczęły go atakować, wydając przy tym odstraszające odgłosy. Trzeba powiedzieć, że kot był wystraszony nie na żarty. Próbował się maksymalnie rozpłaszczyć na parapecie, co przy jego tuszy nie było łatwe. A sójka najpierw wydzierała się siedząc na krawędzi rynny, a później lotem nurkowym spadała na kota, żeby tuż nad nim zawinąć szeroki łuk i oddalić się na z góry upatrzoną pozycję. Taka sytuacja powtarzała się wielokrotnie, aż w końcu otwierałem drzwi domu, a kot czmychał do wnętrza. Sójka przylatywała wtedy, przysiadała na rynnie nad drzwiami i zaglądała do wnętrza, jakby sprawdzając, czy kot na pewno tam wszedł. Taka to była obrona gniazda.

Aż któregoś dnia nastąpiło opuszczenie gniazda prze młode. Młode sójki wyglądają dość niezgrabnie; mają krótkie ogony i jakby niekompletne upierzenie i przede wszystkim mają bardzo wystraszone miny. Potrafią latać, ale robią to niezdarnie. Gdy któreś z rodziców oddali się i zniknie z zasięgu wzroku podlota (tak nazywa się ptak, który opuścił gniazdo, ale nie jest jeszcze samodzielny), ten zastyga w bezruchu i czeka. Dzięki temu zrobiłem kilka ciekawych zdjęć, które prezentuję poniżej.

5 komentarzy

  1. Ewa 05/06/2016
  2. Mateusz 05/06/2016
    • Jan Adamski 05/06/2016
  3. Hubert 23/06/2016

Zostaw komentarz