Błyskawiczna nowelizacja

Sejm ustanowił nowy rekord: znowelizował ustawę w dwa miesiące i sześć dni od dnia jej wejścia w życie! Ta błyskawiczna nowelizacja dotyczyła ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Jej poprzednia nowelizacja weszła w życie 30 kwietnia 2016 roku i była jedną z najgorszych rzeczy, jaka mogła się przytrafić polskiej wsi i polskiemu rolnictwu. Mianowicie praktycznie zlikwidowała swobodny obrót ziemią. Pisałem o tym trzy miesiące temu, we wpisie Obrona polskiej ziemi, w którym poddałem ostrej krytyce rozwiązania legislacyjne zawarte w nowym prawie. Z kolei miesiąc temu, we wpisie: Obrona polskiej ziemi – post scriptum, pisałem o negatywnych skutkach nowych przepisów, które ujawniły się błyskawicznie i spowodowały zatrzymanie kredytowania rolnictwa przez banki. I właśnie ten jeden błąd został usunięty poprzez nowelizację sprzed kilku dni. To znaczy: można mieć nadzieję, że został usunięty, bo tak naprawdę okaże się to dopiero po pewnym czasie. Tak wygląda u nas bowiem stanowienie prawa: uchwala się coś na chybcika, bez poważnych analiz i konsultacji, a później okazuje się, że przepisy roją się od błędów mniejszych i większych. Nie inaczej jest właśnie z ustawą o ochronie gruntów rolnych i leśnych; zawiera całą masę różnych błędów, a przede wszystkim jest niezgodna z konstytucją. Tak przynajmniej uważa Rzecznik Praw Obywatelskich, który przygotowuje stosowny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego.

Nowelizacja sprzed kilku dni wprowadziła jeszcze jedną zmianę o ogromnym znaczeniu. Mianowicie wyłączyła spod swoich rygorów działki o powierzchni do 0,3 ha (3 tys. m²).  Czyli zakazem obrotu objęte będą teraz nie wszystkie grunty rolne, lecz jedynie działki większe niż 0,3 ha. Otwarte zostało tym samym łapówkowe Eldorado dla gminnych urzędników. Bo teraz, żeby sprzedać dowolne grunty, trzeba będzie je podzielić na działki nie przekraczające 0,3 ha i każdą z nich sprzedać oddzielnie. To nie jest zbyt skomplikowana operacja, ale do jej sprawnego przeprowadzenia niezbędna jest przychylność urzędników. Ubocznym skutkiem nowelizacji będzie więc wzrost cen usług geodezyjnych oraz wzrost cen urzędniczej przychylności.

Przewiduję, że kolejnym problemem, jaki stanie przed naszymi legislatorami, będzie konieczność ‚uszczelnienia’ ustawy. Gdy wyjdzie na jaw, że się ją doskonale obchodzi, poprzez podział działek na mniejsze, zacznie się wymyślanie przepisów, które zahamują ten niecny proceder. Będzie huk roboty! I po raz kolejny potwierdzi się maksyma Stefana Kisielewskiego mówiąca o tym, że socjalizm to taki ustrój, który bohatersko walczy z problemami, które sam stwarza.

8 komentarzy

  1. Mateusz 08/07/2016
  2. taxus 08/07/2016
    • Jan Adamski 08/07/2016
  3. Piotr M. 12/07/2016
    • Jan Adamski 12/07/2016
      • Piotr M. 13/07/2016
        • Jan Adamski 13/07/2016
          • Piotr M. 13/07/2016

Zostaw komentarz