Grom z jasnego nieba

Wieść gruchnęła jak grom z jasnego nieba: państwowa Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) zawarła porozumienie z innymi państwowymi spółkami (PKO BP, BGK, PZU, PZU Życie), które w roku 2014 pożyczyły jej 700 milionów złotych i 160 milionów dolarów, wykupując obligacje wyemitowane przez JSW. Ustalono, że obligatariusze (czyli właśnie spółki, które pożyczyły kasę) nie będą się na razie domagać wykupu obligacji, czyli zwrotu pożyczki. Oczywiście spółki – obligatariusze nie mogły po prostu zrezygnować ze zwrotu pieniędzy przez JSW, chociaż nawet dziecko wie, że nigdy ich nie odzyskają. Zarządy spółek – obligatariuszy, od samego początku zdawały sobie sprawę, że są to pieniądze nie do odzyskania. Po prostu rząd kazał wspomóc upadającą JSW, to się wspomogło. Ale jest pewien problem. Bo zarządy spółek (nawet państwowych) nie mogą w taki sposób marnotrawić pieniędzy; jest to sprzeczne z Kodeksem spółek handlowych, jest po prostu działaniem na szkodę spółek, a mówiąc inaczej – jest przestępstwem, za które grozi odpowiedzialność karna. Więc od samego początku trzeba było udawać, że nie jest to żadna darowizna dla upadającej JSW, tylko ‚inwestycja’. Udawano, że PKO BP, BGK, PZU i PZU Życie dokonują ‚inwestycji kapitałowej’ obejmując obligacje wyemitowane przez JSW (i przelewając gotówkę), które to obligacje, po określonym czasie zostaną przez JSW wykupione, a obligatariusze zarobią na ich oprocentowaniu. No ale przyszedł czas wykupu, a tu JSW nie ma środków, bo jak była bankrutem, tak jest nim nadal. I trzeba było rozpocząć drugi akt udawania.

W drugi akt udawania zaangażował się osobiście minister energii Krzysztof Tchórzewski, który właśnie obwieścił światu sukces: ‚Mamy za sobą bardzo trudne negocjacje. Obligatariusze stawiali wysokie wymagania w zakresie warunków dalszego finansowania Grupy JSW. Udało nam się osiągnąć porozumienie korzystne dla obu stron. Teraz jesteśmy na dobrej drodze do stabilnego rozwoju JSW’. Jeśli ktoś niezorientowany słucha takich słów, to może odnieść wrażenie, że naprawdę toczyły się jakieś negocjacje, że naprawdę chodzi o biznes i, że naprawdę JSW kiedyś w przyszłości zwróci pożyczkę. Guzik prawda! Pieniądze obligatariuszy zostały wyrzucone w błoto, ale nie można się do tego przyznać i trzeba odgrywać ten żenujący spektakl. Odgrywa go zresztą nie tylko minister Tchórzewski. Pan Tomasz Gawlik, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej też udaje, że to wszystko dzieje się naprawdę. Mówi: ‚Takie rozwiązanie [odsunięcie spłaty w czasie] daje nam finansowy oddech. To czas, w którym będziemy mogli skutecznie przeprowadzić działania optymalizacyjne i inwestycyjne. Będziemy realizować program działań, który umożliwia spółce osiągnięcie dodatnich wyników finansowych’. Czyli jeszcze tylko trochę czasu i spółka osiągnie tak świetne wyniki, że spłaci swoje zadłużenie. Oczywiście nikt w to nie wierzy, ale wszyscy kiwają z aprobatą głowami i klepią po plecach. Jak spektakl, to na całego!

Informacje i cytaty wykorzystane w tym wpisie zaczerpnąłem z artykułu opublikowanego w poważnym portalu biznesowym WNP.pl. Choć trudno w to uwierzyć portal ten także udaje, że wszystko o czym pisze, jest na poważnie. Informuje np. czytelników, że: ‚Zarząd JSW podjął decyzję w zakresie dezinwestycji aktywów o charakterze niestrategicznym’. Piękny język: prosty, klarowny i trafiający do wyobraźni. Jednak bardziej interesujące byłoby się dowiedzieć, w jaki sposób zarząd JSW zamierza uzyskać środki, już nie to, że na spłatę długów, bo to jest niemożliwe, ale choćby na bieżące funkcjonowanie, czyli wypłacanie pensji górnikom i związkowcom. I WNP.pl dostarcza nam tej informacji: ‚spółka planuje pozyskanie dodatkowego finansowania […] co obejmuje zarówno instrumenty dłużne jak i equity’. No i wszystko staje się jasne dzięki słowom: instrumenty dłużne. Po prostu spółka JSW wyemituje nowe obligacje. Będą to obligacje tzw. śmieciowe i normalnie nikt by ich nie objął (czyli nie pożyczył JSW kolejnych pieniędzy). Ale od czego jest rząd, który przecież nie dopuści do upadku JSW. Minister energii (lub jakikolwiek inny minister) zmusi kolejne państwowe spółki do objęcia śmieciowych obligacji. I cała zabawa się powtórzy, a spektakl będzie trwał dopóty, dopóki pozostaną jeszcze jakieś państwowe spółki dysponujące gotówką, którą można wydrenować. Z czasem będzie ich jednak coraz mniej, aż w końcu wszystko runie z wielkim hukiem. Ale przecież wtedy będzie już rządzić jakaś inna partia lub inna koalicja. Więc co to może obchodzić dzisiaj rządzących?

4 komentarze

  1. Mateusz 31/08/2016
  2. Arkadiusz 31/08/2016
  3. lk 01/09/2016
    • Arkadiusz 02/09/2016

Zostaw komentarz