Jonasz Kofta

Jonasz Kofta był poetą, satyrykiem, kabareciarzem, dramaturgiem i malarzem. Pisał też teksty piosenek i był w tym niezrównanym mistrzem. Jeremi Przybora zaliczył go do wielkiej trójcy wieszczów polskiej piosenki (oprócz Kofty znaleźli się w niej Agnieszka Osiecka i Wojciech Młynarski). Był współtwórcą bardzo popularnych audycji programu III Polskiego Radia: Ilustrowanego magazynu autorów i Ilustrowanego tygodnika rozrywkowego. Należał do ówczesnej bohemy artystycznej, której głównym zajęciem było przepuszczanie przez organizm ogromnych ilości alkoholu, ale która w wolnych chwilach tworzyła rzeczy genialne. W czasie moich studiów, w pierwszej połowie lat 70-tych ubiegłego wieku, Kofta był u szczytu sławy. Dawał często recitale w klubach studenckich, na których bywałem. Z tych występów zapamiętałem m.in. jego pytanie: Czy świat się bardzo zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy, wkurwieni? A trzeba pamiętać, że był to okres młodzieżowych buntów, hippisów i dzieci kwiatów, okres studenckiej rewolty we Francji, praskiej wiosny i antysemickich czystek w Polsce (Kofta był z pochodzenia Żydem). Jonasz Kofta byłby zapewne zdziwiony, gdyby zobaczył jak bardzo bezideowy jest dzisiejszy świat. Mam oczywiście na myśli nasz krąg kulturowy – post-chrześcijański, bowiem kręgowi islamskiemu ideowości nie brakuje. Kofta chorował na raka i zmarł w roku 1988, w wieku 46 lat.

W dzisiejszym wpisie chcę przypomnieć kilka wierszy i tekstów piosenek Kofty. Oto one:

Trzeba marzyć

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

.

Autobusy zapłakane deszczem

Łezka do łezki
Aż będę niebieski
W smutnym kolorze blue
Jak chłodny jedwab
Pustego nieba
Zaśpiewa
Kolor blue
Autobusy zapłakane deszczem
Wożą ludzi od siebie do siebie
Po błyszczącym mokrym asfalcie
Jak po czarnym gwiaździstym niebie
Od tygodnia leje w tym mieście
Ścieka wilgoć po sercu i palcie
Z autobusu spłakanego deszczem
Liczę gwiazdy na mokrym asfalcie
Łezka do łezki
Aż będę niebieski
W smutnym kolorze blue
Jak chłodny jedwab
Pustego nieba
Zaśpiewa
Kolor blue
Autobusy zapłakane deszczem
Jak ogromne polarne foki
Przepływają w hamulców piskach
Wydmuchują spalin obłoki
Po zmęczonych grzbietach ich dreszczem
Przelatują neonów błyski
Autobusy zapłakane deszczem
Mają takie sympatyczne pyski
Łezka do łezki
Aż będę niebieski
W smutnym kolorze blue
Jak chłodny jedwab
Pustego nieba
Zaśpiewa
Kolor blue

.

Cztery ściany świata

Przed ścianą dźwięku stoją głusi
Modlą się do muzyki
Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
Lepiej być nikim
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim
Przed ścianą światła stoją ślepi
I patrzą bez zmrużenia powiek
O tym co świeci wiedzą lepiej
Niż zwykły człowiek
Pod ścianą straceń stoi heros
Patrzy oprawcom w oczy
Pali ostatni swój papieros
Na skraju nocy
Jest świat ze ścian
Rosnących w górę
W nim traci wartość słowo
Ja stoję przed zwyczajnym murem
I walę w niego głową

.

Jej portret

Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
Bo tego nie wiesz
Nawet sama ty
W tańczących wokół
Ciemnych lustrach dni
Rozbłyska twój
Złoty śmiech
Przerwany wpół
Czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc
Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
To prawda niepotrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Będzie razem iść
Uniosę twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwę słów
Nie dokończony
Jasny portret twój
Uniosę go
Ocalę wszędzie
Czy będziesz przy mnie
Czy nie będziesz
Talizman mój
Z zamyśleń nagłych twych
I rzęs
Obdarowany
Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś
– Wybacz
Przez życie pójdę
Spoglądając wciąż wstecz
Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
To prawda niepotrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Będzie razem iść
Uniosę twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwę słów
Niedokończony
Jasny portret twój

4 komentarze

  1. Be 09/08/2016
  2. Kasia 09/08/2016
  3. Rafael 09/08/2016
  4. Rossi 09/08/2016

Zostaw komentarz