Semiramis

Semiramis4

Semiramis to jeden z licznych zespołów włoskiego rocka progresywnego lat 70-tych ubiegłego wieku, który pozostawił po sobie jedną jedyną płytę. Płyta Semiramis nosi tytuł: Dedicato a Frazz. Została wydana w roku 1973 przez wytwórnię Trident Records i w swoich czasach nie odniosła sukcesu komercyjnego. Doceniona została dopiero po latach i dziś uchodzi za jedną z najlepszych w całej historii włoskiego rocka. W Japonii jest wręcz otoczona kultem.

Semiramis-2

Zespół został założony w roku 1970 w Rzymie, przez bardzo młodych ludzi, którzy muzykowali dla własnej przyjemności. Zostali jednak dostrzeżeni przez Trident Records – firmę płytową, która specjalizowała się w wyławianiu młodych talentów. Płyta została zrealizowana w błyskawicznym tempie, zaś okładkę zaprojektował znany malarz Gordon Foggetter. Okładka jest zresztą dość niezwykła; zdobi ją intrygująca grafika przedstawiająca głowę wyrastającą z ziemi. Jeszcze bardziej intrygujący jest obraz wewnątrz rozkładanej okładki: dziwne, bajkowe postaci, nad którymi unosi się Pegaz.

semiramis2

Muzyka na płycie Dedicato a Frazz jest utrzymana w klimacie bardzo eklektycznym; mamy tu zarówno delikatne melodie wygrywane na instrumentach akustycznych, jak i ostre gitarowe solówki kojarzące się z hard rockiem. Utwory są długie i rozbudowane, mocno osadzone w rocku, ale z licznymi odniesieniami do muzyki klasycznej czy jazzu. Zaskakujący jest już sam początek płyty, gdyż we wstępie pierwszego utworu; La bottega del rigattiere, słyszymy wibrafon, który nie należy przecież do typowych rockowych instrumentów. Cały utwór zbudowany jest na zasadzie kontrastu -spokojne fragmenty przeplatają się z ostrą hardrockową gitarą, a krótkie fragmenty wokalne przeplatają się z instrumentalnymi pasażami. W końcówce utworu słyszymy imponującą gitarową solówkę. Drugi utwór na płycie – Luna Park – zaczyna się w szybkim tempie, by później nieco zwolnić. Znów mamy piękne solowe popisy gitarzysty – Michele Zarrillo, a także grającego na wibrafonie Paolo Faenza. Wokal na tle dźwięków wibrafonu, to jeden z najpiękniejszych fragmentów płyty. Kolejny utwór; Uno zoo di vetro jest najbardziej zróżnicowany i ma najwięcej odniesień do muzyki klasycznej i jazzu. W pewnym momencie słyszymy nawet organy kościelne, po których następuje najbardziej jazzowy fragment, z gitarą w roli głównej. Na chwilę wiodącą rolę przejmuje mellotron, na którego tle wokalista wyśpiewuje kolejną zwrotkę piosenki. Po niej zaczyna się część utrzymana w klimacie psychodelicznym, który jest właściwie jednym wielkim popisem wibrafonisty. Tak kończy się pierwsza strona winyla.

Po przełożeniu płyty i opuszczeniu ramienia gramofonu, słyszymy szybkie organowe pasaże z towarzyszeniem gitary i sekcji rytmicznej. Pasaże się nagle urywają, żeby ustąpić miejsca gitarze akustycznej, która gra piękną solówkę. Tak zaczyna się utwór Per una strada affollata. Po fragmencie akustycznym wraca ostre brzmienie z gitarą w roli głównej, zaś utwór kończy się wrzaskliwym wokalem. Kolejny utwór – Dietro una porta di carta – zaczyna się jak jakaś pieśń sakralna. Wrażenie to potęgują organy Hammonda, które są instrumentem wiodącym w pierwszej części utworu. Zresztą klawisze odgrywają istotną rolę w całym utworze, a trzeba wiedzieć, że zespół ma aż dwóch klawiszowców: grającego na organach Hammonda, Maurizio Zarrillo, wspomaga Gianpiero Artegiani na syntezatorze, który w owym czasie był nowinką techniczną. Syntezator jest oczywiście analogowy. Kolejny utwór nosi tytuł: Frazz (to pierwsze litery nazwisk członków zespołu: Faenza, Reddovide, Artegiani, Zarrillo, Zarrillo) i jest mieszanką spokojnych, organowych fragmentów i leniwego wokalu, z szybkimi, agresywnymi dźwiękami gitary. W środkowej części utworu – patetyczne organy, a na ich tle gitarowa solówka. Tytuł ostatniego utworu płyty: Clown, dobrze oddaje jego charakter. To zwariowana improwizacja, w której każdy członek zespołu jakby się śpieszył, żeby zdążyć zaprezentować swój fragment. Wszyscy dają radę, więc w końcówce jest jeszcze czas na przecudnej urody dialog dwóch gitar akustycznych i solówkę wibrafonu. Piękna płyta.

W latach 70-tych ubiegłego wieku zachwycałem się rockiem progresywnym (studiowałem wtedy na Politechnice Warszawskiej i prowadziłem audycje muzyczne w studenckim Radiu Akademik), ale nie miałem żadnych możliwości kontaktu z płytami włoskich zespołów. Ba, nie miałem nawet pojęcia o niezwykłym fenomenie włoskiego prog-rocka. Zespoły te zacząłem poznawać 20 lat później. Moja płyta winylowa Dedicato a Frazz nie jest oryginałem z 1973 roku, lecz reedycją z roku 2005.

Warto jeszcze dodać, że Semiramis to imię legendarnej królowej Babilonu, budowniczej słynnych wiszących ogrodów, uznawanych za jeden z siedmiu cudów antycznego świata.

Dodaj komentarz

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

If you agree to these terms, please click here.