Utrudnić życie, skomplikować przepisy

Hasło: ‚utrudnić życie, skomplikować przepisy’, przyświeca naszym władzom od dawna. Jednak w ostatnim czasie przybrało rozmiar istnej plagi. Przeciętny obywatel staje się dla władzy, coraz większym wrogiem, którego należy trzymać na krótkiej smyczy. Przejawia się to w wielu dziedzinach życia, a jedną z nich jest karanie kierowców za ‚wykroczenia’. Warto tu zauważyć, że przytłaczająca większość kierowców jeździ bezpiecznie i rozważnie. Jest też oczywiste, że istnieje pewien margines szaleńców, którzy stwarzają rzeczywiste zagrożenie dla innych. Tych nielicznych szaleńców nie powstrzyma żadne zaostrzenie przepisów, ani żaden, najbardziej nawet wymyślny, system kar; zawsze pozostaną szaleńcami. Natomiast komplikowanie systemu kar i zaostrzanie przepisów, uderza w zwykłych obywateli – kierowców, którzy jak napisałem wcześniej, jeżdżą rozważnie, bezpiecznie i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.

Jednak jeżdżenie rozważne i zgodne ze zdrowym rozsądkiem, nie jest jednoznaczne z jeżdżeniem zgodnie z przepisami. Weźmy taki przykład: mamy ostry łuk drogowy, przed którym powinien stanąć znak ograniczenia prędkości. Ktoś, kto ustala dopuszczalną prędkość zakłada, że łuk ten musi bezpiecznie pokonać rozklekotana ciężarówka, jadąca w deszczu. Więc wychodzi mu 40 km/h i taki znak ograniczenia prędkości ustawia. Ale nowoczesny samochód osobowy, przy suchej nawierzchni, pokonuje ten łuk całkowicie bezpiecznie z prędkością 70 km/h. I tak właśnie zrobi większość kierowców; zwolni do około 70 km/h, czyli zachowa się racjonalnie i rozsądnie, ale złamie przepisy. A akurat za tym łukiem lubi się ustawiać policja z radarem.

Tu pojawia się kolejny, bardzo ważny problem. Policja przeprowadza kontrole prędkości na ogół nie tam, gdzie jest niebezpiecznie (bo tam większość kierowców zwalnia i nie byłoby kogo karać), lecz tam, gdzie jest duże prawdopodobieństwo, że wszyscy będą jechać z większą prędkością, niż jest dozwolona. Jak np. na wylotówce z Warszawy w kierunku Sochaczewa, gdzie jest dwupasmowa jezdnia posiadająca po 3 pasy ruchu w jedną stronę. Nie ma tam żadnego ruchu pieszych, droga jest prosta i ma znakomitą nawierzchnię. Na wcześniejszym odcinku drogi był znak ograniczenia prędkości do 70 km/h, ale na tym, o którym piszę – już nie. Czyli dopuszczalna prędkość wynosi 50 km/h. Jest to oczywiście całkowicie oderwane od życia i nikt przy zdrowych zmysłach nie zwalnia tam do takiej prędkości. Nie muszę dodawać, że jest to jedno z ulubionych miejsc kontroli radarowych. Jadąc tam z rozsądną prędkością 80 – 90 km/h, można stracić prawo jazdy.

Powyższe refleksje przyszły mi do głowy, gdy przeczytałem o zmianach zasad naliczania i redukcji punktów karnych kierowców przekraczających przepisy, które wejdą w życie 1 stycznia 2017 roku. Są one tak skomplikowane, a przy tym tak drakońskie, że jeżą włosy na głowie. Są też bardzo, ale to bardzo, obszerne. Spróbowałem zebrać w punktach najważniejsze z nich. Proszę zwrócić uwagę na punkt 4, gdyż jest to wyjątkowy kretynizm, nawet jak na możliwości polskiego Sejmu.

  1. Wprowadzony zostaje tzw ‚okres próbny’, który wynosi dwa lata. Objęci nim zostaną wszyscy kierowcy, którzy uprawnienia do kierowania zdobędą po 1 stycznia 2017 roku, jak również ci, którzy wcześniej utracili prawo jazdy i musieli ponownie zdawać egzamin. Jeśli w okresie próbnym kierowca popełni dwa wykroczenia, to okres ten zostanie wydłużony o kolejne dwa lata.
  2. Jeśli w wydłużonym okresie próbnym, kierowca popełni trzy wykroczenia lub jedno przestępstwo, to definitywnie traci prawo jazdy.
  3. Kierowcy, którzy uzyskają prawo jazdy po 1 stycznia 2017 roku, będą mieli obowiązek odbycia (pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od wydania prawa jazdy), dwugodzinnego kursu doszkalającego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, oraz godzinnego szkolenia praktycznego w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Oba szkolenia – oczywiście na koszt kierowców.
  4. Przez pierwsze osiem miesięcy od uzyskania prawa jazdy, nowo upieczonych kierowców będą obowiązywały inne limity prędkości, niż pozostałych kierowców, mianowicie: 40 km/h na obszarach zabudowanych, 80 km/h poza nimi, oraz 100 km/h na autostradach. Ale, uwaga, uwaga: limity te są bezwzględne i nie zależą od znaków ograniczenia prędkości. Czyli np. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, gdzie na wielu odcinkach są znaki ograniczające prędkość do 80 km/h, nowi kierowcy będą mogli się poruszać z prędkością nie większą niż… 40 km/h (obszar zabudowany).
  5. Kierowcy, którzy zgromadzą 24 punkty karne, będą odsyłani na ‚szkolenia reedukacyjne’. Będą musieli je odbyć w ciągu miesiąca od otrzymania stosownej decyzji, oczywiście na własny koszt. I tu największa niespodzianka i największe utrudnienie: szkolenia takie będą trwały 28 godzin (czyli praktycznie tydzień).
  6. Po odbyciu szkolenia, kierowcy będą objęci okresem próbnym trwającym… 5 lat! Jeśli w ciągu tego okresu znowu zbiorą 24 punkty karne, to będą musieli ponownie odbyć kurs na prawo jazdy i ponownie zdać egzamin. A po jego zdaniu zostaną objęci 2-letnim okresem próbnym, który będzie można im przedłużyć o kolejne 2 lata.

Przy okazji wprowadzenia tych drakońskich przepisów warto sobie uświadomić, że w ostatnich kilku latach, liczba wypadków na polskich drogach systematycznie maleje. W jeszcze szybszym tempie maleje liczba osób, które poniosły śmierć w tych wypadkach. Bo liczba wypadków zależy w głównej mierze od jakości dróg i jakości/sprawności pojazdów, a dopiero w dalszej kolejności od kierujących nimi. Komplikowanie przepisów i zaostrzanie kar dla przeciętnych kierowców, nie przynosi poprawy bezpieczeństwa i zapewne nie o to chodziło ustawodawcy. Głównym celem był fiskalizm – czyli wyciśnięcie jak największych pieniędzy z tej grupy obywateli, która dysponuje samochodami lub motocyklami. Obciążanie tej grupy dodatkowym parapodatkiem jest, z punktu widzenia władzy bezbolesne, bowiem jest to grupa niemal doskonale rozproszona, więc jej zorganizowanie się, celem wyrażenia swojego sprzeciwu – jest bardzo mało prawdopodobne. Nasza władza jest nastawiona wrogo do wszystkich obywateli, ale ostrze swojej wrogości kieruje głównie przeciw tym, którzy są całkowicie bezbronni. Ci którzy są dobrze zorganizowani i potrafią się czynnie przeciwstawić wrogim decyzjom – są bezpieczni. Na razie.

24 komentarze

  1. Piotr Koseski 01/08/2016
  2. Tomasz Pacałowski 01/08/2016
    • Tomasz Pacałowski 01/08/2016
  3. Archeoziele 01/08/2016
  4. Jakub Anderwald 01/08/2016
    • mk35 02/08/2016
      • Jakub Anderwald 02/08/2016
        • mk35 02/08/2016
          • Jakub Anderwald 02/08/2016
  5. zxc 01/08/2016
  6. dejko 02/08/2016
  7. mk35 02/08/2016
    • dejko 02/08/2016
      • Jan Adamski 02/08/2016
  8. Jan Kowalski 02/08/2016
    • Katarzyna 02/08/2016
  9. KarloS 03/08/2016
    • Jakub Anderwald 03/08/2016
      • Jan Adamski 03/08/2016
        • KarloS 03/08/2016
    • dejko 03/08/2016
      • KarloS 03/08/2016
        • KarloS 03/08/2016
  10. Jan Adamski 03/08/2016

Zostaw komentarz