Kielce rockują

Dzięki Pawłowi – czytelnikowi z Kielc – miałem wielką przyjemność uczestniczyć w bardzo ciekawym wydarzeniu przebiegającym pod wieloznacznym hasłem: Kielce rockują. Wprawdzie w formie pisanej hasło przestaje być wieloznaczne, ale w mowie brzmi: Kielce rokują, a to kojarzy się bardziej z dobrymi widokami na przyszłość, niż z graniem rocka. Tym razem chodziło jednak o granie rocka, zaś wydarzenie, którego Paweł był organizatorem, było czymś w rodzaju festiwalu, na którym wystąpiło kilka kapel rockowych zarówno współczesnych, jak i tych sprzed lat, reaktywowanych ku radości ich fanów.

Dla mnie najważniejszy był występ holenderskiego zespołu Focus, który w latach największej popularności rocka progresywnego, był jednym z moich ulubionych i takim pozostał do dziś. Byłem ich wiernym fanem od roku 1972, kiedy to wszedłem w posiadanie albumu Focus 3. Jak łatwo się domyślić była to trzecia płyta wydana przez grupę i była podwójnym albumem, czyli w kopercie mieściły się dwie płyty winylowe, na których nagrano łącznie 65 minut muzyki. Muzyki w całości instrumentalnej! To był absolutny fenomen i znak tamtych czasów, że płyta z muzyką instrumentalną, niełatwą w odbiorze, zdobyła tak wielką popularność. Album dotarł do 16 miejsca najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii i 35 miejsca w USA. W Holandii był długo numerem 1.

Focus założony został w roku 1969. Jego założycielem i główną postacią przez cały okres istnienia, był wszechstronnie wykształcony muzycznie, grający na instrumentach klawiszowych i flecie oraz komponujący – Thijs van Leer. Od początku istnienia, aż do roku 1976 w zespole grał także inny wybitny muzyk – gitarzysta Jan Akkerman. W latach 1970 – 1974 Focus wydał cztery genialne płyty: In and Out of Focus (1970), Moving Waves (1971, w niektórych krajach wydany pod tytułem Focus 2), Focus 3 (1972) i Hamburger Concerto (1974). Później były jeszcze kolejne płyty, ale gdy nastąpił odwrót szerokiej publiczności od rocka progresywnego (co nastąpiło w okolicach roku 1975), grupa się zupełnie pogubiła, a jej próby zbliżenia się do muzyki pop, okazały się zupełnym niewypałem. Zespół wycofywał się powoli z aktywnej działalności, więc trudno określić datę zaprzestania tejże. W 1978 ukazała się zupełnie nieudana płyta Focus Con Proby, z udziałem popularnego wówczas piosenkarza P.J.Proby’ego. Później odbywały się jeszcze jakieś koncerty, ale coraz rzadsze. Ponownie nazwa Focus pojawiła się w roku 1985, gdy Thijs van Leer i Jan Akkerman wydali wspólną płytę sygnowaną nazwą zespołu. Aż niespodziewanie, w roku 2002, Thijs van Leer reaktywował zespół, a mówiąc prawdę stworzył nowy, wykorzystując starą nazwę. W dwa lata później do zespołu dołączył Pierre van der Linden, perkusista, który grał z zespołem w pierwszych latach jego istnienia. Trzeba podkreślić, że nowy Focus nie ograniczył się do odcinania kuponów od niegdysiejszej sławy, lecz zaczął tworzyć nowy materiał. W roku 2002 ukazała się płyta Focus 8, a w 2006 – Focus 9. Obie płyty zawierają premierowy materiał bardzo udanie nawiązujący do klasycznych dokonań z pierwszej połowy lat 70-tych.

Koncert Focus w Kielcach był bardzo udany i to obustronnie. To znaczy publiczność była zachwycona zespołem, a zespół był zachwycony publicznością, czemu spontanicznie dawał wyraz. W repertuarze znalazły się zarówno klasyki z lat 70-tych, jak i utwory z płyt nagranych w XXI wieku. Thijs van Leer jest niezrównany w nawiązywaniu kontaktu z publicznością i wyraźnie się czuło, że granie sprawia mu ogromną przyjemność. Instrumentem, na którym grał były stare, wysłużone organy Hammonda, które brzmiały nieziemsko: miękko, ciepło i analogowo. A wspierane były czymś, co stanowiło crème de la crème: głośnikami wirującymi Leslie. (To jest ta drewniana szafa na lewym skraju pierwszego zdjęcia). Czy ktoś wychowany na dźwięku cyfrowym jest w stanie zrozumieć magię dźwięku z głośników Leslie? Spróbuję to wyjaśnić. Otóż organy Hammonda, które zostały skonstruowane w roku 1934, miały dźwięk bardzo twardy i świdrujący. W roku 1941 inżynier i wynalazca Donald Leslie wpadł na pomysł jego zmiękczenia poprzez wykorzystanie tzw. efektu Dopplera. Chodzi o to, że fala dźwiękowa (drgania cząsteczek powietrza) rozchodzi się z określoną prędkością. Jeśli źródło dźwięku się porusza, to prędkość tego ruchu dodaje się lub odejmuje od prędkości rozchodzenia się fali dźwiękowej. I efekt, który dociera do ucha odbiorcy jest inny, niżby był w przypadku nieruchomego źródła dźwięku. Jeśli zatem głośnik umieścić na wysięgniku i wprawić w ruch obrotowy, to będzie się on cyklicznie oddalał i przybliżał do ucha słuchacza. Więc dźwięk docierający do tego ucha zacznie delikatnie wibrować. I o to właśnie chodzi! Dzięki głośnikom Leslie uzyskuje się efekt zbliżony do tego, co nazywa się tremolo, w tradycyjnych organach piszczałkowych. Dziś nikt nie korzysta z głośników Leslie, gdyż podobny efekt można łatwo uzyskać elektronicznie, wystarczy prosty program komputerowy. Kluczowe jest tu słowo: podobny. Są tacy, którym to w zupełności wystarczy, a są też tacy, którzy kochają dźwięki z duszą. A dźwięki z duszą można uzyskać tylko metodami analogowymi. Chwała Thijsowi van Leerowi, że chciało mu się ciągnąć z Holandii wielkie i ciężkie skrzynie. Może była to już ostatnia okazja usłyszenia takiego dźwięku?

Moja kolekcja płyt winylowych Focus. Od lewej: Focus 2, Ship of Memories, Hamburger Concerto, In and Out of Focus, Live at the Rainbow, Focus 3.

Zdjęcia z koncertu otrzymałem od Pawła Wawrzeńczyka, który był organizatorem festiwalu i zaprosił mnie na koncerty. Nie wiem, kto jest ich autorem.

Tags:, ,

Zostaw komentarz