Księga zdziwień odc.46

Ulubionym zajęciem kolejnych naszych rządów, jest nakładanie nowych podatków, lub podnoszenie starych. Oczywiście wprowadzenie nowego lub podwyższenie starego podatku wymaga ustawy, zatem formalnie robi to parlament, ale prawie zawsze na wniosek rządu. Czasami rządowi tak bardzo się spieszy z wprowadzeniem podatku, że łamie procedury i projekt ustawy przeprowadza bez formalnego trybu rządowego (bo to wymaga czasochłonnych uzgodnień międzyresortowych), jako projekt poselski. Każdy z poprzednich rządów korzystał od czasu do czasu z tej ścieżki, zaś obecny rząd uczynił z niej regułę. Czasami jednak zdarzają się sytuacje, że wprowadzenie nowego podatku jest trudne lub wręcz niemożliwe. Wtedy najlepszą i sprawdzoną metodą jest parapodatek. Jego skutek jest taki sam jak podatku (obywatele płacą pod przymusem, a pieniądze wpływają do budżetu), za to sposób wprowadzenia bywa zdecydowanie prostszy. Małe wyjaśnienie dla tych, dla których pojęcie parapodatku jest obce: jest to każda opłata lub składka, którą obywatel musi ponieść, a której beneficjentem jest budżet państwa. Najbardziej typowe parapodatki to składki na ubezpieczenie społeczne, składki zdrowotne, abonament RTV, opłata za gospodarkę odpadami itp. Właśnie planowany jest nowy parapodatek, który ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2017 roku.

Tym nowym parapodatkiem będzie opłata za pobór wody. Obecnie wprawdzie istnieją opłaty za pobór wody, ale są one dość niskie. W cenie, którą każdy z nas płaci przedsiębiorstwu wodociągowemu, główną pozycję stanowią koszty dostawy; sam koszt wody jest bardzo niski. Od nowego roku ma się to zmienić i rząd będzie pobierał wysokie opłaty za pobór wody z każdego źródła, więc zapłacą także ci, którzy mają własne studnie lub własne ujęcia. Zapłacą i to dużo, przedsiębiorstwa wodociągowe. Jak możemy się dowiedzieć z artykułu w biznes.interia.pl, jedno z wielu przedsiębiorstw tego typu, mianowicie Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, zapłaci rocznie dodatkowo około 60 mln złotych. To spowoduje oczywiście podwyżkę opłat za wodę, zapłacą więc wszyscy obywatele. Podwyżka będzie drastyczna.

Wszystko co powyżej napisałem, nic a nic mnie nie dziwi; jest to typowe zachowanie rządu. Dziwi mnie natomiast dalszy ciąg sprawy, bowiem wprowadzenie parapodatku wodnego to jeszcze nie koniec. Otóż rząd zaplanował, że oprócz obciążenia nas nowym podatkiem, obciąży nas jeszcze kosztami utworzenia nowego urzędu. Jak wszyscy zapewne wiedzą, tworzenie nowych urzędów jest drugim, po nakładaniu podatków, ulubionym zajęciem rządu. A po co jest ten nowy urząd? No właśnie! To jest crème de la crème. Nowy urząd będzie się nazywał Urzędem Regulacji Cen Wody i będzie dbał o to, żeby obywatele nie płacili zbyt dużo za wodę! Słowo daję! Wcale nie robię sobie jaj! Wiceminister środowiska Mariusz Gajda zapowiedział w Sejmie, że urząd jest konieczny, gdyż ministerstwo ma podejrzenie, że wprowadzenie parapodatku wodnego: ‚może stać się pretekstem dla tych firm [wodociągowych] do wprowadzania wysokich podwyżek’. No i rząd własną piersią będzie chronił obywateli przed pazernością przedsiębiorstw wodociągowych.

Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że rząd uważa swoich obywateli za bandę głupków. W końcu jeden z prominentnych przedstawicieli rządzącej formacji politycznej, wymyślił przed laty, frazę o ‚ciemnym ludzie, który wszystko kupi’. Ale żeby aż tak?

6 komentarzy

  1. Piotr M. 20/09/2016
  2. spokojny 20/09/2016
    • Jan Adamski 20/09/2016
      • TOPRO 21/09/2016
        • Jan Adamski 21/09/2016
  3. Subtelny Akcent z Charakterem 25/09/2016

Zostaw komentarz