Lotniki

Lotniki to mój ulubiony rodzaj butów. Uważam, że są piękne, gdyż ich forma nie jest niczym zakłócona: to jeden kawałek skóry odpowiednio ukształtowany, do którego dołączona jest podeszwa z obcasem. Ich anglojęzyczna nazwa jest skomplikowana: wholecut shoes, za to polska – lotniki – jest prosta i piękna jak… same lotniki. Niestety nie udało mi się dociec jaka jest geneza tej nazwy. Warto natomiast wiedzieć, że jest jeszcze inna tradycyjna polska nazwa, która jednak zupełnie wyszła z użycia: jednokrójki. Pewnie mało kto o niej słyszał.

Fot. thomasbirdshoes.com

Piękno lotników nie jest bezwzględne, to znaczy można sobie wyobrazić lotniki brzydkie. Bowiem, jak w żadnym innym rodzaju butów, wszystko zależy tu od kształtu kopyta. W innych rodzajach butów, niedostatki w kształcie można zamaskować różnymi przeszyciami – w lotnikach nie jest to możliwe. W moim mniemaniu – piękne lotniki to takie, w których kopyto jest lekko wydłużone, a nosek dość ostro zakończony. A co znaczy sformułowanie: ‚dość ostro zakończony’, to już sprawa bardzo indywidualna. Np. Francuzi uwielbiają buty z bardzo ostrymi noskami, a im dalej na północ Europy, tym noski stają się bardziej ‚tępe’. Przykładem są tu klasyczne półbuty angielskie.

W ofercie firmy Church’s nie znalazłem lotników. Dlatego jako przykładu ukształtowania kopyta, użyłem klasycznych oksfordów. Fot. church-footwear.com

Być może rekordzistą w wydłużaniu i zaostrzaniu nosków butów jest mój znajomy – Luigi. Wszystkie elementy jego ubioru są szyte/wykonywane na zamówienie. Lotniki widoczne na zdjęciu pochodzą z firmy Finsbury. Stylizacje Luigiego można podziwiać na Instagramie, z którego pochodzi też niniejsze zdjęcie.

Idealne proporcje buta marki Francesco Beningo. Fot. ninostyle.com

Jak napisałem na wstępie, lotniki są wykonywane z jednego kawałka skóry. Cholewka powstaje w ten sposób, że skórę się rozcina, usuwa jej nadmiar, a następnie zszywa na zapiętku. Później nadaje się kształt cholewki naciągając ją na kopycie. Ostatnia faza to doklejenie lub doszycie podeszwy. To typowa i najbardziej oczywista metoda tworzenia lotników. Bo jest jeszcze inna; bardzo skomplikowana, pracochłonna i niezwykle rzadko stosowana. Dzięki tej metodzie powstają lotniki bezszwowe. Nazwa mówi sama za siebie: te buty nie mają szwa na zapiętku, ani nigdzie indziej. Na logikę wydaje się to niemożliwe (wszak skóra to jednak nie guma), a jednak jest kilka firm, które potrafią to zrobić. Jedną z nich jest nasza rodzima firma z Warszawy – Jan Kielman. Lotniki bezszwowe bardzo mnie fascynują i wkrótce napiszę o nich więcej, a także je zaprezentuję.

Lotniki zamszowe to rzadkość, najczęściej wykonywane są ze skóry licowej. I chyba te ze skóry licowej są bardziej efektowne. Na zdjęciu: lotniki marki Carmina. Fot. theshoemakerworld.tumblr.com

Ręcznie patynowane lotniki francuskiej marki Septieme Largeur. Fot. pinterest.com

Pora przejść teraz do zaprezentowania kilku moich stylizacji z udziałem lotników. Niektóre z nich już się przewijały we wcześniejszych wpisach, inne prezentuję po raz pierwszy. Zacznę od najbardziej efektownych: jaskrawoczerwonych butów, które powstały w firmie Jan Kielman. Cechami charakterystycznymi wszystkich lotników od Kielmana są: szew zlokalizowany nie na zapiętku, lecz z boku pięty, po wewnętrznej stronie buta oraz wykończenie krawędzi cholewki, wałeczkiem ze skóry w innym kolorze niż cała cholewka. Widać to dobrze na zbliżeniach.

Czarne lotniki Carlos Santos zakładam zwykle do stylizacji wieczorowych, a także do ciemnych garniturów w ciągu dnia. Uważam je za buty bardzo formalne, stojące w hierarchii formalności na równi z oksfordami. Jednak ze względu na ich nieskazitelną formę i rzadkość występowania uważam, że bardziej od oksfordów nadają się na sytuacje bardzo uroczyste, jak np. własny ślub. Także do smokingu będą w sam raz. Warto wiedzieć, że wśród osób zainteresowanych obuwiem, toczy się zażarta dyskusja na temat formalności: lotniki vs. oksfordy. Zdania są podzielone mniej więcej po połowie. Moje lotniki mają bardzo wydłużone kopyto i ostro zakończone noski, jednak pod tym względem jestem daleko w tyle za wspomnianym wcześniej Luigim.

Kolejne lotniki od Kielmana, tym razem zamszowe. Mają dość nietypowy kolor oraz drobniutkie dziurkowania na całej powierzchni. Są butami idealnymi na lato, bo po pierwsze – zamsz lepiej oddycha niż skóra licowa, a po drugie – dziurkowania zapewniają doskonałą cyrkulację powietrza. Bardzo ciekawe jest połączenie kolorów: szarobrązowego zamszu z jasnobrązową aplikacją krawędzi cholewki. Szary, dzienny garnitur, wydał mi się dobrym wyborem do tych pięknych butów.

Lotnikom Yanko, patynowanym przez Andrzeja Olendera, poświęciłem już wiele uwagi w moim blogu (między innymi tutaj). Jednak nie mogłem ich pominąć we wpisie poświęconym lotnikom, jako typowi butów. Więc oto i one.

W lotnikach jestem zakochany, ale gdy widzę lotniki pięknie ręcznie patynowane, to moje serce mięknie zupełnie. Takie właśnie przepiękne buty wypatrzyłem w sklepie Shoepassion w Warszawie, przy ulicy Kruczej 46. Muszę tu dodać, że firma Shoepassion nie wykonuje butów patynowanych. To, że takie buty można nabyć w sklepie firmowym w Warszawie, jest wynikiem starań pana Ireneusza Korzeniewskiego, właściciela sklepu. A pan Irek to nie kto inny, jak znany polski bloger: Styleman. Ci, którzy zaglądają do jego sklepu mogą się natknąć na prawdziwe dzieła sztuki. Właśnie takie są buty, które prezentuję: bardzo ciemny granat, miejscami przechodzący w czerń powoduje, że z powodzeniem mogą one pełnić rolę butów formalnych do granatowego garnituru wieczorowego. Tak, to będzie złamaniem zasad. Ale jednym z tych, które nie rażą, a wręcz przeciwnie, wprowadzają element nowatorskiego podejścia do kwestii mody.

Pierwszymi moimi lotnikami, kupionymi kilka lat temu, były buty marki Bexley. Ponieważ Bexley to firma francuska, zatem ich buty mają charakterystycznie wydłużone kopyto – dokładnie tak jak lubię. Te buty także wielokrotnie przewijały się w blogu, więc dziś tylko o nich przypominam. Mają przyciemniane noski, która to operacja była niewątpliwie wykonana ręcznie, ale nie jest to niczym nadzwyczajnym, a wręcz przeciwnie: jest częstym zabiegiem stosowanym przez różnych producentów butów. Oczywiście tylko takich z odpowiednią klasą. W Polsce, przyciemnianie nosków stosuje firma NORD

40 komentarzy

  1. Bizancjum 03/09/2016
  2. Michał 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
      • Rafał 03/09/2016
        • Jan Adamski 03/09/2016
  3. Darek 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
  4. Filip 03/09/2016
  5. Mateusz 03/09/2016
  6. zbyszek 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
      • zbyszek 03/09/2016
        • Jan Adamski 03/09/2016
      • Chris 05/09/2016
  7. Pawlo 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
  8. Kuba 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
  9. Chris 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
  10. Lila 03/09/2016
  11. Krzysztof 03/09/2016
    • Jan Adamski 03/09/2016
      • Marek Adamski 14/09/2016
  12. canppuci 04/09/2016
  13. spokojny 05/09/2016
    • Jan Adamski 05/09/2016
  14. spokojny 05/09/2016
  15. Marek Adamski 14/09/2016
    • Jan Adamski 14/09/2016
      • Zibi 18/09/2016
        • Marek Adamski 18/09/2016
          • Jan Adamski 19/09/2016
        • Jan Adamski 19/09/2016
          • Zibi 19/09/2016
          • Marek Adamski 19/09/2016
  16. Chris 14/09/2016
  17. Miro 18/09/2016
    • Jan Adamski 18/09/2016

Zostaw komentarz