Marnotrawienie pieniędzy

Spółkom państwowym, szczególnie tym największym i najpotężniejszym, jedne rzeczy udają się lepiej, inne gorzej. Jest jednak obszar, w którym są one niedościgłymi liderami; żadna spółka prywatna nie jest w stanie im dorównać. Tym obszarem jest marnotrawienie pieniędzy. Najwybitniejsze osiągnięcia ma tu (jakżeby inaczej) największa polska spółka, czyli KGHM Polska Miedź, która zatrudnia ponad 18 tysięcy pracowników, a w całej grupie kapitałowej – 28 tysięcy.

W 1999 roku KGHM postanowiła zainwestować w Kongu, gdzie znajdują się pokaźne złoża rudy miedzi. Powstała spółka o nazwie KGHM Congo, która miała wydobywać i przerabiać kongijską rudę. Od samego początku popełniano jednak całą masę mniejszych i większych błędów. M.in. taki, że KGHM nie dysponowała technologią do przerobu specyficznej rudy z Konga, a technologii stosowanej do przerobu polskiej rudy z zagłębia lubińskiego, zupełnie nie można było zastosować do rudy kongijskiej. Nie zadbano także o dostatecznie mocne podstawy prawne inwestycji, a trudności zaczął też tworzyć kongijski rząd. Ostatecznie trzeba było podjąć decyzję o wycofaniu się z interesu. W 2009 roku spółka KGHM Congo została zlikwidowana. Macierzysta firma nigdy nie ujawniła całkowitych kosztów kongijskiej przygody. W oficjalnym komunikacie z roku 2009 mówiono o stratach w wysokości 40 mln dolarów, co było wielkością humorystyczną. W rzeczywistości straty te wyniosły prawdopodobnie od 1,5 do 2 miliardów złotych.

Pieniądze zmarnotrawione w Kongu były jednak tylko przygrywką do znacznie bardziej zaawansowanej akcji wyrzucania pieniędzy w błoto. W 2014 roku, z wielką pompą i udziałem prezydent Chile Michelle Bachelet, otwarta została kopalnia miedzi Sierra Gorda, której budowa pochłonęła 4,5 mld dolarów. W całym przedsięwzięciu, KGHM ma 55% udziałów, pozostałe 45% należy do japońskiego koncernu Sumitomo. Kopalni nadano imię Ignacego Domeyki – słynnego polskiego geologa, inżyniera i podróżnika. Szczycono się, że to największa inwestycja zagraniczna w dziejach Polski. Od chwili otwarcia było jednak już tylko coraz gorzej. Spadek cen miedzi na rynkach światowych, roszczenia i strajki załogi oraz nieprzychylność chilijskiego rządu, doprowadziły do gigantycznych strat. W wynik spółki-matki, czyli KGHM, w roku 2015 wpisano stratę z tytułu utraty wartości aktywów zagranicznych (głównie Sierra Gorda) w wysokości… 5 mld złotych. Obecnie problemem jest tylko to, jak wycofać się z inwestycji jak najmniejszym kosztem. Ale ‚jak najmniejszym’ wcale nie znaczy – małym. Na pewno nie będzie to mniej niż 10 mld złotych. Czy będzie dużo więcej? Czas pokaże.

Wicemistrzem Polski w marnotrawieniu pieniędzy, jest PKN Orlen. W błoto wyrzucono co najmniej 10 mld złotych. Ściślej mówiąc nie w błoto – lecz w Możejki. W 2006 roku właścicielami litewskiej rafinerii w Możejkach byli: litewski rząd (30%) i rosyjski koncern Jukos (70%). Ale Jukos, którego właściciel Michaił Chodorkowski, popadł był w niełaskę Kremla, wystawił na sprzedaż swoje zagraniczne aktywa. I wtedy do gry wkroczyła polityka, a konkretnie prezydent Lech Kaczyński, który marzył o odbudowie ‚Polski Jagiellonów’. A wiadomo, że fundamentem potęgi Polski Jagiellonów, była unia polsko-litewska. Zatem uznano, że na dobry początek tej unii warto kupić rafinerię. Tym bardziej, że o zakup starały się rosyjskie spółki wspierane przez Kreml. Można było zatem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wspomóc naszych braci Litwinów i dać prztyczka w nos Rosji. Nic dziwnego, że pieniędzy nie żałowano i akcje rafinerii w Możejkach przepłacono mniej więcej dwukrotnie: zapłacono 2,8 mld dolarów. Dziwne jest tylko to, jak łatwo te polityczne wytyczne łyknął ówczesny prezes PKN Orlen – Igor Halupec. Podobnie jak w przypadku inwestycji KGHM, kłopoty zaczęły się niemal następnego dnia po zakupie i trwają do dzisiaj. Rafineria przynosi gigantyczne straty, a rząd Litwy rzuca kłody pod nogi, wszędzie, gdzie to tylko możliwe (zlikwidował linię kolejową, którą transportowano ropę, nie godzi się na budowę rurociągu itp.). Według ostrożnych szacunków PKN Orlen utopił w Możejkach około 10 mld złotych. A to jeszcze nie koniec.

Identyczny schemat działania, jak wiekopomna inwestycja Możejki, ma projekt, o którym dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach. Oto rojenia polityka (w tym przypadku wicepremiera Mateusza Morawieckiego) uruchamiają łańcuch decyzji, które spowodują wyrzucenie w błoto kolejnych miliardów złotych. Wczoraj w portalu Bankier.pl ukazał się artykuł o założeniu, przez cztery państwowe giganty energetyczne, spółki Electro Mobility Poland (na marginesie: piękna polska nazwa!), której przedmiotem działalności ma być produkcja samochodów elektrycznych. Plany są bardzo ambitne, więc przypuszczam, że dotychczasowy rekord w marnotrawieniu pieniędzy zostanie pobity, jednak rozłoży się na cztery podmioty: PGE, Taurona, Energę i Eneę. Jeśli każda z nich straci 3 – 4 miliardy w ciągu kilku lat, to nie będzie to coś, co mogłoby je powalić. Jednak biorąc pod uwagę, że dopiero co, zmuszono je do dotowania kopalń, i że ten proces będzie kontynuowany (państwowe górnictwo jest w stanie zmarnotrawić każde środki – nie ma górnej granicy), to sprawa zaczyna wyglądać groźnie i PGE, Tauron, Energa i Enea stają się powoli kandydatami na kolejnych bankrutów.

Muszę jeszcze tylko wyjaśnić dlaczego uważam, że pieniądze zainwestowane w produkcję samochodów elektrycznych, to pieniądze zmarnowane. Są dwie przyczyny: organizacyjna i merytoryczna. Organizacyjna polega na tym, że państwowe spółki, z mieszającymi się we wszystko politykami, nie są w stanie podołać tak gigantyczemu wyzwaniu. Przyczyna merytoryczna jest taka, że przy dzisiejszym stanie wiedzy i technologii, samochody elektryczne muszą być dużo droższe od samochodów napędzanych paliwami kopalnymi (pochodnymi ropy lub gazem). Mają też pewną wadę – niewielką pojemność baterii, co wymaga dość częstego ładowania. W związku z tym prawdopodobieństwo, że ludzie gremialnie przesiądą się do samochodów elektrycznych, jest dość iluzoryczne. Oczywiście państwo ma w ręku instrumenty, które mogą ich do tego zmusić. (Np. akcyzę na samochody spalinowe podniesie o kilkaset procent, a na samochody elektryczne będzie utrzymywać na niezbyt wysokim poziomie). Wicepremier Morawiecki, forsując swój pomysł o rozwoju produkcji samochodów elektrycznych, zapewne brał to pod uwagę. Ale czy uwzględnił także ubytek wpływów do budżetu z tego tytułu? Tego już nie jestem pewien.

Moja prognoza braku zainteresowania obywateli samochodami elektrycznymi, oparte jest też na obserwacjach podobnych działań w innych krajach. Otóż jakiś czas temu, w Izraelu, wdrażano na wielką skalę, projekt zastąpienia samochodów z silnikami spalinowymi – samochodami elektrycznymi. W 2005 roku Shai Agassi, Izraelczyk o wielkim darze przekonywania, zaraził ideą zelektryfikowania transportu w Izraelu, ówczesnego prezydenta, Szymona Peresa. Ten zapewnił mu wsparcie licznych inwestorów. Powstała spółka Better Place, która zaplanowała i w krótkim czasie stworzyła gigantyczną infrastrukturę do ładowania samochodów; słupki z prądem miały być dosłownie wszędzie. Zawarła też kontrakt z koncernem Renault-Nissan, na dostawę 100 tysięcy samochodów elektrycznych, oraz z innymi producentami na nieco mniejsze dostawy. W krótkim czasie projekt pochłonął kilka miliardów dolarów. W roku 2010 wszystko było zapięte na ostatni guzik. I wtedy stała się rzecz dziwna: Izraelczycy nie chcieli kupować samochodów elektrycznych. Na nic zdały się wszelkie perswazje: nie kupowali i koniec! Gdy nadszedł termin spłacania pierwszych kredytów, zaczęły się poważne kłopoty. Ostatecznie spółka Better Place upadła, a straty różnych inwestorów szacuje się łącznie na 10 mld dolarów. Przy okazji sprawa, którą ochrzczono mianem afery, wywołała polityczne trzęsienie ziemi, bowiem było w nią zaangażowanych wielu polityków. Bo gdy do wydania jest 10 mld dolarów, przy sprawie zawsze kręci się wielu polityków.

Nie sądzę, żeby w Polsce spółka Electro Mobility Poland dysponowała tak dużymi pieniędzmi, jak spółka Better Place w Izraelu. Ale kilka miliardów złotych na pewno da radę zmarnotrawić. Więc też zainteresowanie polityków ma zapewnione.

6 komentarzy

  1. spokojny 14/09/2016
    • Jan Adamski 14/09/2016
  2. TOPRO 14/09/2016
  3. A.Pienio 17/09/2016
  4. Dribelx 24/09/2016
    • Jan Adamski 24/09/2016

Zostaw komentarz