Pod budą

Grupa Pod budą wkrótce będzie obchodzić jubileusz 40-lecia istnienia, gdyż jako datę jej powstania przyjmuje się rok 1977. Co ciekawe, ja usłyszałem grupę po raz pierwszy w roku 1974, w klubie Pod Jaszczurami w Krakowie. Jak to możliwe, że usłyszałem grupę przed jej powstaniem? Otóż od początku lat 70-tych, przy krakowskiej Akademii Rolniczej, działał kabaret, który nazywał się właśnie Pod budą. Kabaret został założony przez Bohdana Smolenia, późniejszego współtwórcę słynnego kabaretu TEY. Pod Jaszczurami byłem właśnie na występie kabaretu Pod budą, a osoby, które występowały na scenie i śpiewały piosenki (poza Bohdanem Smoleniem) to była właśnie późniejsza grupa o tej samej nazwie: Andrzej Sikorowski, Anna Treter, Chariklia Motsiou, Jan Hnatowicz, Andrzej Żurek i Krzysztof Gawlik. Od tamtego czasu stałem się ich fanem i starałem się bywać na koncertach, ilekroć koncertowali w Warszawie. Na pierwszą płytę musiałem jednak czekać aż do roku 1980, bo chociaż grupa zdobyła dość znaczną popularność dzięki nagraniom radiowym, to długo nie mieściła się w planie wydawniczym państwowej firmy fonograficznej o niewyszukanej nazwie: Polskie nagrania. Na owej pierwszej płycie znalazła się m.in. Ballada o walizce – piękna piosenka opowiadająca o… śmierci, ale traktująca temat w sposób pogodny, wręcz optymistyczny:

Pewnego razu rozstać się przyszło,
na jakimś dworcu, może nad Wisłą,
komuś kto w życiu widział już wszystko,
z własną walizką.
Zjechali razem chyba pół świata,
siekły ich mrozy, grzały ich lata,
on na walizce rany wciąż łatał,
za łatą łata.
Nosił w niej rady jeszcze od matki,
były tam wiersze i polne kwiatki,
lecz nie pojadą w swój rejs ostatni,
takie manatki.
Bo przyszedł pociąg prosto do nieba,
powiedział stary: kochana przebacz,
po co mam w niebie chodzić z walizką,
tam – mają wszystko.

Muzyka: Jan Hnatowicz, słowa: Andrzej Sikorowski, wykonanie: Pod budą.

2 komentarze

  1. spokojny 13/09/2016

Zostaw komentarz