Rudzik

Spośród wszystkich ptaków odwiedzających zimą moje karmniki, rudzik należy do najsympatyczniejszych i jest jednym z moich ulubionych. Jest indywidualistą – nie toleruje żadnego konkurenta na swoim terytorium. Oczywiście konkurenta swojego gatunku, bowiem inne ptaki mu nie przeszkadzają. Ale też nie korzysta z karmnika, gdy jest tam jakiś inny ptak; zawsze wyczekuje aż zrobi się pusto i dopiero wtedy przylatuje na posiłek. Bywały takie zimy, gdy mój rudzik prawie się nie ruszał poza obręb mojego ogródka. Ilekroć wyjrzałem przez okno, zawsze był w zasięgu mojego wzroku. Ale bywały też takie, gdy widok rudzika należał do rzadkości, widocznie mój ogródek był na peryferiach jego terytorium.

Rudziki należą do ptaków wędrownych i na zimę odlatują w cieplejsze rejony. Zatem te, które spędzają zimę w moim ogródku, pochodzą zapewne z północnej Europy, a może z Syberii. Wczesną wiosną zdarza się, że pojawiają się też u mnie rudziki, które najwyraźniej powróciły z zimowiska w Europie zachodniej lub południowej i szykują się do założenia lęgu. Kilka lat temu obserwowałem przez kilka dni sytuację, gdy kręciły się w moim sąsiedztwie, dwa rudziki. Ba, zdarzyło się i tak, że miałem obydwa na raz w zasięgu wzroku. Ponieważ jest to sprzeczne z tym co napisałem na początku o nietolerowaniu konkurencji na swoim terytorium, zatem może być tylko jedno wytłumaczenie zaobserwowanej sytuacji: rudziki były odmiennej płci i być może, byłem świadkiem tworzenia się pary. Czy tak było – nie wiem, bo po kilku dniach obydwa osobniki zniknęły.

Rudziki są wdzięcznym obiektem do fotografowania, bo raz, że są piękne, a dwa, że mają zwyczaj zastygania w bezruchu na 1 – 2 sekundy. To wystarczy, żeby zrobić kilka zdjęć, z których jedno może się okazać udane. Zresztą po takim sekundowym bezruchu, rudzik zmienia pozycję i znów zastyga, a później ponownie itd. Poniżej przegląd zdjęć, które zrobiłem różnym moim rudzikom. Czy jesteście w stanie dostrzec różnice pomiędzy poszczególnymi osobnikami? Mnie czasami się to udaje, ale nie zawsze.

Zostaw komentarz