Filozofia gospodarcza rządu

Filozofia gospodarcza obecnego polskiego rządu sprowadza się do kilku zasad: (1) gospodarka powinna się opierać na firmach państwowych; (2) nierentowne firmy państwowe (np. górnicze) powinny być dotowane z pieniędzy publicznych (3) firmy prywatne to zło konieczne, które należy zwalczać angażując aparat urzędniczy, szczególnie skarbowy; (4) kapitał ma narodowość – polski należy wspierać, ‚obcy’ należy tępić; (5) podatki dla firm powinny być wysokie, ale firmy polskie, a szczególnie państwowe, powinny mieć różne ulgi; (6) Inwestycje zagraniczne są w Polsce dopuszczalne pod warunkiem, że nie będą nastawione na zysk lecz na wspieranie rozwoju naszego kraju. Taka filozofia (na dłuższą metę zabójcza dla polskiej gospodarki) wyłania się z wypowiedzi członków rządu, a szczególnie wicepremiera, ministra rozwoju i ministra finansów – Mateusza Morawieckiego, oraz ministra energii – Krzysztofa Tchórzewskiego.

Do powyższych refleksji skłoniła mnie wczorajsza (27 października 2016 r.) wypowiedź ministra Krzysztofa Tchórzewskiego, który komentował ogłoszenie przez grupę EDF, nazwy firmy, która w toku procesu sprzedażowego, uzyskała wyłączność na negocjacje w sprawie nabycia polskich aktywów EDF. Wiem, że brzmi to trochę skomplikowanie, więc zanim przejdę do wypowiedzi ministra Tchórzewskiego, winien jestem kilka zdań wyjaśnienia.

EDF, czyli Électricité de France, to potężna grupa energetyczna zajmująca się wytwarzaniem i dostarczaniem energii. We Francji jest w tym zakresie monopolistą, a działa też w wielu innych krajach w Europie i Ameryce. EDF należy do rządu francuskiego, czyli jest firmą państwową (niewielka część jej akcji jest w publicznym obrocie i jest notowana na giełdzie paryskiej). Na rynkach poza Francją działa według schematu dużego, międzynarodowego koncernu: kupuje różne aktywa, przeważnie elektrownie i elektrociepłownie, inwestuje w nie i je rozwija, po czym albo sprzedaje z zyskiem, albo zatrzymuje, jako inwestycje długoterminowe. W Polsce EDF jest obecna niemal od początku naszych przemian. Kupiła (często ratując przed upadłością) wiele spółek i znacznie je rozwinęła, wprowadzając nowoczesne technologie i racjonalną organizację pracy. Jest m.in właścicielem Elektrowni Rybnik, kilku zakładów pod wspólną nazwą: Elektrociepłownie Wybrzeże, Elektrociepłowni Kraków, Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich ‚Kogeneracja’, Elektrociepłowni Zielona Góra, Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Tarnobrzegu, Toruńskiej Energetyki ‚Cergia’ i innych. Francuski koncern ma w Polsce 10-procentowy udział w rynku energii elektrycznej i 15-procentowy w rynku ciepła sieciowego. Wartość całości aktywów szacuje się na 1,5-2 mld zł. I oto EDF ogłosił, że wycofuje się z rynku polskiego. Jako oficjalny powód podano zmianę strategii polegającą na ‚wychodzeniu z aktywów węglowych’, ale zapewne nie bez znaczenia był nieprzychylny klimat dla inwestycji zagranicznych, jaki tworzy nasz rząd. Bo w wielu innych krajach EDF na razie ‚nie wychodzi z aktywów węglowych’. W każdym razie EDF wynajął doradców sprzedażowych: kancelarię Dentons oraz bank inwestycyjny Rothschild (taki tryb jest standardem przy dużych transakcjach), które realizują proces sprzedażowy.

Polski rząd życzył sobie, żeby aktywa EDF przejęła któraś z polskich państwowych spółek. Zarówno doradcy EDF, jak i sam koncern nie miały nic przeciwko temu, bowiem dla nich liczy się tylko cena. Niestety żadna z naszych spółek energetycznych nie była w stanie przygotować oferty. W końcu minister energii zmusił cztery spółki: PGE, Eneę, Energę i PGNiG Termikę, do przygotowania i złożenia wspólnej oferty. Wymienione spółki złożyły ofertę, ale była ona ‚wstępna’ czyli niewiążąca, oraz wpłynęła długo po terminie przyjmowania ofert przez EDF, gdy proces negocjacji z innymi oferentami był już bardzo zaawansowany. Zatem polska oferta nie była brana pod uwagę. Tajemnicą poliszynela jest to, że zawierała cenę znacznie odbiegającą w dół, od cen zaoferowanych przez najpoważniejszych oferentów, to znaczy australijski fundusz IFM Investors i czeski koncern EPH. W dniu 26 października 2016 roku koncern EDF poinformował, że wybrał ofertę funduszu IFM Investors, któremu udzielił wyłączność na dalsze negocjacje. Mały kąsek dostał też czeski EPH, bowiem jemu przyznano wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu jednej spółki z grupy EDF, a mianowicie Elektrowni Rybnik.

Po tej długiej dygresji, wracam do głównego wątku, czyli wypowiedzi ministra Krzysztofa Tchórzewskiego. Zaczął on z grubej rury, gdyż poinformował, że polski rząd nie widzi IFM Investors w roli inwestora w Polsce. Wytłumaczył też dlatego takie jest stanowisko rządu. Otóż polski rząd obawia się, że IFM Investors będzie dążył do osiągania zysków, podczas gdy potencjalny inwestor w polskie aktywa ‚nie może działać czysto rynkowo’. Minister dodał: ‚Oczekujemy inwestora, który zgodzi się podejmować inwestycje niekoniecznie rentowne, ale ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju’ (cytaty za: Interia.pl). Jednym słowem chodzi o tę część filozofii gospodarczej rządu, którą ująłem w punkcie 6. To mi wygląda na zupełną paranoję i całkowite oderwanie się rządu od rzeczywistości.

Na koniec postawię retoryczne pytanie: gdy rządowi uda się już przegonić wszystkich zagranicznych inwestorów z naszej świętej polskiej ziemi, to czy Polakom będzie się żyło lepiej niż teraz, czy może gorzej?

Zostaw komentarz