Grubodziób

Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłem grubodzioba w moim karmniku, byłem oszołomiony. Nie znałem wtedy zbyt wielu gatunków ptaków; zaczynałem je poznawać dopiero, gdy zjawiały się przy moich karmnikach. Grubodziób wydał mi się ptakiem egzotycznym, zupełnie nie pasującym do naszej zimowej scenerii. Później gościłem wiele par tych pięknych ptaków i stopniowo stawały się dla mnie codziennością. Trzeba wiedzieć, że grubodzioby żyją w stałych parach i również z karmników korzystają parami. Są jednak ptakami bardzo ostrożnymi i potrafią godzinami obserwować okolice karmnika z pewnego oddalenia, zanim zdecydują się podlecieć bliżej. Bywa i tak, że obserwacja trwa przez kilka dni, po czym ptaki odlatują i już nie wracają. Bywają jednak i takie zimy, gdy kilka par grubodziobów korzysta z karmnika na co dzień. Lubią ziarna słonecznika, ale jeszcze bardziej gustują w pestkach wiśni. Rozłupują je swoimi potężnymi dziobami i zjadają jądro. Jeśli o dziobach mowa, to muszę dodać, że ich kolor zmienia się w zależności od pory roku. Przeważnie mają barwę perłowo-beżową, ale w okresie godowym ciemnieją i przybierają wtedy kolor szaro-niebieski. Niestety moje zdjęcia grubodziobów pochodzą z zimy lub bardzo wczesnej wiosny, kiedy dzioby są perłowo-beżowe. Ale na niektórych zdjęciach (m.in. pierwszym poniżej) można już zaobserwować pierwsze oznaki ciemnienia.

Zdarzyło się któregoś dnia, że spłoszony grubodziób uderzył w szybę i oszołomiony wpadł w śnieg pod oknem. Bojąc się, żeby nie porwał go kot, wziąłem go do domu, gdzie w cieple, szybko doszedł do siebie. Musiałem tylko wyposażyć się w rękawiczkę, bowiem ptak ten potrafi zrobić krzywdę swoim potężnym dziobem. Gdy grubodziób zaczął przejawiać pierwsze oznaki ożywienia, wypuściłem go na wolność.

Jedna odpowiedź

Zostaw komentarz