Mężczyzna z klasą

Gdy mężczyzna z klasą podjął się trudu napisania książki o tym jak być dżentelmenem, to jej tytuł nie mógł być inny jak tylko: ‚Mężczyzna z klasą’. Zaś podtytuł: ‚Przewodnik współczesnego gentlemana’ stawia kropkę nad ‚i’ oraz rozbudza nadzieje na smakowitą i pożyteczną lekturę. I nadziej te zostają w pełni zaspokojone.

Łukasz Kielban, autor ‚Mężczyzny z klasą’, jest autorem bardzo poczytnego bloga Czas Gentlemanów oraz kanału na Youtube o tym samym tytule. Od lat stara się w nich walczyć z bylejakością, propagując idee dążenia do perfekcji poprzez pracę nad sobą, świadome kształtowanie swojej osobowości, ogładę towarzyską, rozwijanie zainteresowań, a przede wszystkim przestrzeganie zasad etycznych i moralnych. I o tym jest też książka ‚Mężczyzna z klasą’; napisana prostym językiem i niezwykle przejrzyście skonstruowana. Składa się z trzech części, każda część jest podzielona na rozdziały, a te – na podrozdziały. Jeden podrozdział nie przekracza na ogół jednej strony co powoduje, że książka jest bardzo przyjazna. Każdy podrozdział omawia jakiś jeden problem, więc łatwo jest do wybranych problemów wracać, ale łatwo też jest niektóre z nich… pomijać. Można otworzyć książkę w dowolnym miejscu i przeczytać jeden podrozdział, by po chwili otworzyć ją w innym miejscu i przeczytać inny podrozdział. Oczywiście nie zachęcam do takiego chaotycznego sposobu nawigacji, wskazuję tylko, że jest to możliwe, dzięki specyficznej strukturze. Zdecydowanie warto przeczytać książkę od deski do deski, przechodząc od części ‚Charakter’ do części ‚Wizerunek’ a w końcu do części ‚Relacje międzyludzkie’.

Co to znaczy być gentlemanem? To pytanie przewija się przez wszystkie części i rozdziały, ale już we wstępie autor deklaruje: ‚Choć mamy do wyboru wiele wzorców męskości, uważam, że najlepsze co może zrobić dojrzały mężczyzna, to pracować nad sobą, by stać się nowoczesnym gentlemanem – człowiekiem pewnym siebie, który wie dokąd zmierza i zna swoją wartość, a przy tym szanuje innych’. W innym miejscu możemy przeczytać: ‚Gentleman trzyma się swoich zasad, wytrwale dąży do celu i ma zainteresowania, które czynią z niego ciekawego człowieka i atrakcyjnego rozmówcę’, albo: ‚Gentleman to mężczyzna, który nigdy nie czuje się skrępowany w towarzystwie innych osób ani nie krępuje ludzi w swoim otoczeniu’. Takich cząstkowych definicji jest w książce wiele, ale najważniejsze, moim zdaniem, stwierdzenie autora zamyka się w słowach: ‚Mężczyznę z klasą inni nazywają gentlemanem. On sam nie musi’.

Łukasz Kielban jest z wykształcenia (i chyba z zamiłowania) historykiem, więc w książce nie mogło zabraknąć rysu historycznego. Znalazł się zaraz po wstępie, a zatytułowany został przewrotnie: ‚Czy prawdziwych gentlemanów już nie ma?’ To jeden z najciekawszych fragmentów książki. Autor pisze o tradycji rycerskiej i to od niej wywodzi stereotyp gentlemana z przełomu wieków: XIX i XX i z okresu międzywojennego. Przywołuje m.in. barwną postać generała Bolesława Wieniawa Długoszowskiego, trochę ją przy okazji lukrując. Bez wątpienia jednak mit polskich gentlemanów z okresu II Rzeczpospolitej, jest pociągający i godzien propagowania. No może z wyjątkiem pojedynków.

Jedyną rzeczą, która przeszkadza mi w książce Łukasza Kielbana, jest pisownia słowa gentleman. Ja sam zwykłem używać formy bardziej spolszczonej: dżentelmen i po prostu się do niej przyzwyczaiłem. Muszę dodać, że obydwie formy są dopuszczalne w naszym języku, zaś sam autor rozprawił się z tym problemem w jednym z pierwszych wpisów w swoim blogu, niemal dokładnie pięć lat temu.

Muszę jeszcze dodać, że miałem przyjemność uczestniczyć w jednej z imprez towarzyszących premierze książki ‚Mężczyzna z klasą’. Wśród atrakcji tego wieczoru było m.in. podziwianie kunsztu kaligrafa, który przy pomocy tradycyjnej stalówki maczanej w kałamarzu, kaligrafował tytuł książki na specjalnie przygotowanych egzemplarzach, które miały na okładce puste miejsce tam, gdzie powinien był znajdować się tytuł. Egzemplarze książki z wykaligrafowanym tytułem, były następnie rozlosowane wśród uczestników spotkania. Niestety w losowaniu nie miałem szczęścia i nie zostałem posiadaczem bibliofilskiego egzemplarza. Ale jestem szczęśliwym posiadaczem zwykłego egzemplarza, który z przyjemnością przeczytałem i do którego będę niejednokrotnie wracał.

8 komentarzy

  1. Łukasz Kielban 10/11/2016
    • Jan Adamski 10/11/2016
  2. Dorota 10/11/2016
  3. Krzysztof 11/11/2016
    • Jan Adamski 11/11/2016
  4. Ewa B. 13/11/2016
    • Jan Adamski 14/11/2016

Zostaw komentarz