Proporcje marynarki

Zwykle jeden rzut oka na mężczyznę, który ma na sobie marynarkę, pozwala dokonać błyskawicznej oceny: marynarka jest ładna albo brzydka. Większość z nas nie zastanawia się nad przyczynami takiej a nie innej oceny. Są one zresztą złożone: w grę wchodzi kolor, jakość i wzór tkaniny, czy wreszcie dopasowanie do sylwetki. Ale najważniejszym kryterium, które zresztą nie do końca sobie uświadamiamy, są proporcje. Proporcje marynarki to kwestia absolutnie kluczowa. Pisząc ‚proporcje’ mam na myśli wzajemne powiązanie długości, położenia guzików, szerokości klap, wysokości kozerki, wypełnienia ramion i długości rękawów. Najciekawsze jest to, że klasyczna moda męska wypracowała przez lata proporcje, które były idealne. Mężczyzna w marynarce o klasycznych proporcjach wyglądał… klasycznie. I to właśnie było przyczyną, że różni projektanci zaczęli majstrować przy proporcjach marynarki. Bo czy jest dopuszczalne, żeby nowoczesny mężczyzna wyglądał klasycznie? Przecież musi wyglądać ‚nowocześnie’! Zdjęcie główne wpisu pokazuje jak ‚klasyczne’ lub ‚nowoczesne’ proporcje marynarki mogą wpłynąć na wizerunek mężczyzny, w tym przypadku polityka. Zdjęcie poniżej, pokazuje to jeszcze wyraźniej.

Wszyscy trzej panowie mają eleganckie garnitury w kolorze ciemnego granatu, ale jakże różnie się prezentują. Wydaje mi się, że najlepiej prezentuje się Barack Obama, chociaż jego marynarka jest nieco zbyt długa i ma za długie rękawy. Ale świetne dopasowanie (warto też podkreślić nienaganną sylwetkę prezydenta), idealne usytuowanie guzika i dobra szerokość klap (na moje oko: 8 cm), powodują, że robi doskonałe wrażenie. Nie bez znaczenia jest tu widoczny prześwit pomiędzy rękawami a marynarką. To jest cecha, którą obserwator nie zawsze sobie uświadamia, ale zawsze odbiera pozytywnie. Po prostu mężczyzna, u którego taki prześwit się ujawnia, wygląda znacznie zgrabniej od tego, u którego prześwitu nie ma. A nie ma go u dwóch pozostałych panów. U Jensa Stoltenberga wynika to prawdopodobnie z faktu, że jego sylwetka dość zdecydowanie odbiega od ideału. Ale świetnie skrojony garnitur wyraźnie maskuje tę niedoskonałość. Guzik jest usytuowany dość nisko, w sposób charakterystyczny dla marynarek jednoguzikowych. Moim zdaniem gdyby dolnego guzika nie było, marynarka prezentowałaby się jeszcze lepiej. Rękawy mają długość akceptowalną (byłoby lepiej, gdyby były krótsze o 1 – 2 cm), ale nie wystają mankiety koszuli, co jest błędem. Marynarka wyglądałaby też lepiej, gdyby klapy były szersze o 1 – 2 cm. Ogólnie jednak odbieramy marynarkę Jensa Stoltenberga, jako bardzo proporcjonalną. W żaden sposób nie da się tego natomiast powiedzieć o marynarce Andrzeja Dudy. Jest zbyt krótka, a guzik jest usytuowany zbyt wysoko. Proporcje są naruszone w sposób rażący, co powoduje odruch negatywnego odbioru na pierwszy rzut oka. Zaskakujące jest także wyraźne odstawanie klap. Nawet kupując gotowe marynarki daje się je tak dobrać, żeby klapy nie odstawały; w marynarce szytej na miarę absolutnie nie powinno to mieć miejsca. Z kolei na plus u Andrzeja Dudy trzeba zapisać fakt, że mankiety koszuli wystają spod rękawów marynarki. Idealnie byłoby gdyby i rękawy marynarki, i rękawy koszuli były odrobinę krótsze, ale i tak jest nieźle. Natomiast złe wrażenie robi przypinka w prawej klapie marynarki. Miniaturka flagi w butonierce jest OK, bowiem butonierka ma właśnie służyć do wkładania dodatkowych ozdób. Natomiast przypinanie czegokolwiek do prawej klapy nie ma uzasadnienia i nie wygląda dobrze.

Żaden z trzech panów nie pokusił się o włożenie białej poszetki do brustaszy. Podobno wśród polityków panuje przekonanie, że gawiedź tego nie lubi, więc nie należy jej drażnić. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale przyjmuję do wiadomości, że każdy polityk zrobi wiele, żeby się gawiedzi przypodobać. Natomiast wracając do marynarki, warto określić główne wymagania, które powinna ona spełniać, żeby mężczyzna w nią odziany wyglądał dobrze i z klasą.

Podstawową kwestią jest odpowiednia długość marynarki. Powinna być taka, żeby dolna krawędź marynarki dzieliła sylwetkę na pół. Ale sylwetkę liczoną od dolnej krawędzi nogawek spodni do górnej krawędzi kołnierza marynarki. Takie proporcje powodują, że zewnętrzny obserwator odbiera garnitur jako bardzo harmonijny. Nawet wtedy, gdy nie zdaje sobie sprawy z istnienia powyższej zasady podziału; po prostu taki podział jest miły dla oka obserwatora. Niestety muszę tu dodać, że w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z szaloną modą na skracanie marynarek. Moda ta ciągle jeszcze nie przeminęła i garnitury z przykrótkimi marynarkami okupują wieszaki w salonach wielu marek, w tym również takich, do których przylgnęło określenie: ‚renomowanych’.

Nawet na powyższym zdjęciu, jeśli dokładnie zmierzyć odległości, to okaże się, że podział nie jest idealny, tzn pół na pół (w rzeczywistości jest: 52% dół/48% góra). Takie kilkuprocentowe odstępstwo jest akceptowalne, ale przy zakupie garnituru trzeba uważać, gdyż w niektórych markach odstępstwa od tego wzorca bywają bardzo duże. Podana powyżej informacja jest mało praktyczna, bowiem dokonanie takich pomiarów w sklepowej przymierzalni, jest bardzo trudne, wręcz niewykonalne. Dlatego na kolejnej grafice pokazuję to w sposób bardziej praktyczny, ale za to mniej dokładny. Odnoszę długość marynarki do rąk, swobodnie zwieszonych wzdłuż ciała podczas przymiarki. Ale długość rąk jest u każdej osoby inna, zatem traktowanie ich jako wzorca do ustalenia długości marynarki – jest obarczone błędem. Jest to jednak wystarczająco dobre przybliżenie, pozwalające w prosty sposób ocenić długość marynarki.

Proponuję także bardzo prosty test pozwalający stwierdzić, czy marynarka nie jest za ciasna, albo za obszerna. Nazwałem go ‚testem wirtualnego guzika’ i jest to mój autorski pomysł. Polega on na tym, że rozpinamy guzik i ściągamy poły marynarki tak, żeby nas ciasno opinała (bez wciągania brzucha). Wyznaczamy palcem miejsce, w którym znalazłby się guzik, gdybyśmy chcieli zapiąć marynarkę w tym ciasnym wariancie. Rozchylamy poły i sprawdzamy jaka jest odległość rzeczywistego guzika od tego wirtualnego, wyznaczonego placem. Powinna mieścić się w granicach od 3 do 5 cm. Zejście poniżej 3 cm (do 2, ale już nie mniej) może być czasami akceptowalne, ale luz większy niż 5 cm to już zdecydowanie za dużo. Prawdę mówiąc byłoby lepiej, gdyby nie był większy od 4 cm. Owe 5 cm należy traktować jako granicę nieprzekraczalną.

Poniżej kilka przykładów, w których proporcje marynarki są dobrze zachowane. Proszę zwrócić uwagę na klapy: czyż szerokie klapy, łukowato zakończone i zachodzące na brustaszę, którą częściowo przysłaniają – nie są piękne?

Suitsupply

Próchnik

30 komentarzy

  1. paero 18/11/2016
    • dejko 18/11/2016
      • Mad 18/11/2016
        • Med 18/11/2016
    • paulos raptis 18/11/2016
  2. cezar 18/11/2016
    • Jan Adamski 18/11/2016
  3. Krzysztof 18/11/2016
    • Jan Adamski 19/11/2016
  4. kat_can_style 19/11/2016
  5. Marek Adamski 19/11/2016
    • Krzysztof 19/11/2016
  6. Marek Adamski 19/11/2016
  7. Krzysztof 19/11/2016
    • Marek Adamski 19/11/2016
  8. KuzynM 19/11/2016
  9. Chris 19/11/2016
    • Jan Adamski 20/11/2016
  10. Czaki 20/11/2016
    • Jan Adamski 20/11/2016
  11. Krzysztof 20/11/2016
    • Jan Adamski 20/11/2016
      • Krzysztof 20/11/2016
        • Jan Adamski 20/11/2016
  12. Krzysztof 20/11/2016
  13. Ciekawski Robert 20/11/2016
    • Jan Adamski 20/11/2016
  14. lexik 21/11/2016
    • Jan Adamski 21/11/2016

Zostaw komentarz