Wywiad

Wywiad to gatunek dziennikarski znany od początku istnienia prasy drukowanej. Za jego twórcę uważa się Jamesa Gordona Bennetta, który w roku 1835, opublikował w New York Herald, zapis rozmowy z szefem urzędu pocztowego w Buffalo. Struktura wywiadu to naprzemiennie zadawane pytania i uzyskiwane odpowiedzi. Od udzielającego wywiadu oczekuje się, że ma on coś do powiedzenia, co zainteresuje opinię publiczną, zaś od dziennikarza przeprowadzającego wywiad – że potrafi skłonić rozmówcę do interesujących wynurzeń. Zdarza się, że ten teoretyczny schemat jest zaburzany, albo wręcz odwracany. Dzieje się tak przeważnie wtedy, gdy celem wywiadu nie jest dostarczenie informacji, które są w posiadaniu osoby odpowiadającej na pytania, lecz dostarczenie dawki propagandy, zmierzającej do wykształcenia u odbiorców wywiadu, pożądanej reakcji. W takim pseudo-wywiadzie, osoba odpowiadająca posługuje się zwykle ogólnikami, które nie niosą żadnej informacji, zaś osoba przeprowadzająca, wygłasza tezy, albo wręcz tyrady, które mają sprawiać wrażenie obiektywnego opisu rzeczywistości, którym jednak nie są. Celem takiego pseudo-wywiadu nie jest przekazanie informacji zawartych w odpowiedziach, lecz utrwalenie twierdzeń zawartych w pytaniach. Oczywiście człowiek inteligentny nie da się na to nabrać, ale trzeba pamiętać, że taki pseudo-wywiad nie jest adresowany do osób inteligentnych, zdolnych do samodzielnej analizy i oceny rzeczywistości, lecz do osób o ograniczonej zdolności do myślenia.

Powyższe refleksje nasunęły mi się, gdy czytałem wywiad przeprowadzony z premier Beatą Szydło przez Jacka Karnowskiego, na Gali Polskiego Kompasu 2016 Gazety Bankowej. Wywiad został opublikowany m.in. w Interii.pl. Oto, wybrane przeze mnie, próbki pytań zadanych przez J.Karnowskiego:

‚Chyba nie było w III RP takiego okresu jak dziś, by tyle uwagi poświęcano gospodarce, by było tyle pomysłów na rozwój, na poszukiwanie kół zamachowych, na sposoby doganiania najbardziej rozwiniętych państw świata. To paradoks, iż rząd, który tyle uwagi poświęca gospodarce, przyjmowany jest z taką nieufnością przez gremia gospodarcze’.

‚To chyba było do przewidzenia, iż są pewne środowiska, które nie chcą zmian, bronią status quo. Ale to gospodarka będzie chyba tym czynnikiem, który finalnie zdecyduje o powodzeniu pani rządów, pani drużyny, pani ekipy’.

Oraz próbki odpowiedzi pani premier:

‚Przed nami sporo jeszcze do zrobienia. To dopiero początek naszej drogi, więc nie jest to jeszcze czas podsumowań. To czas na refleksję: co wyszło, co mogliśmy zrobić lepiej i idziemy dalej do przodu. Dla mnie te 11 miesięcy łączy się nierozerwalnie z miesiącami kampanii – parlamentarnej i wcześniejszej, prezydenckiej. Wszystko zaczęło się, gdy pewnego jesiennego dnia premier Jarosław Kaczyński ogłosił, iż kandydatem naszego środowiska na prezydenta będzie Andrzej Duda. Wtedy wszystko się zaczęło’.

‚Mamy bardzo dobry plan, będący dziełem całego środowiska. Ostatecznie ukształtował go wicepremier Mateusz Morawiecki, który wziął na siebie odpowiedzialne zadanie przeprowadzenia Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. (…) Mamy więc wszelkie narzędzia, by dziś dokonać tego wielkiego, cywilizacyjnego skoku. To od nas, od polskiego rządu i naszej determinacji zależy, czy to zrobimy. Według mnie warto to zrobić – dla Polski i dla Polaków’.

Muszę jednak oddać sprawiedliwość, że Jacek Karnowski zadał jedno pytanie konkretne; zapytał o szczegóły tzw. jednolitego podatku, nad którym pracuje rząd. Pani premier odpowiedziała: ‚Chcemy przygotować dobrą propozycję, taką, która wyrówna szanse, zlikwiduje ten bardzo niesprawiedliwy podział płacenia danin w Polsce, gdzie bardzo dobrze zarabiający płacą realnie mniej od tych, którzy mają bardzo niskie dochody. Ale wielkim wyzwaniem jest też to, aby ten podatek premiował przedsiębiorców. W tym kierunku właśnie chcemy iść’. Konkretność tej odpowiedzi wprost powala, ale ważniejsze jest coś innego: pani premier skłamała mówiąc, że: ‚bardzo dobrze zarabiający płacą realnie mniej od tych, którzy mają bardzo niskie dochody’. Bowiem jest na odwrót: osoby o wyższych dochodach płacą realnie więcej od tych o niskich dochodach. Być może pani premier pomyliła słowa i powinna była powiedzieć: ‚bardzo dobrze zarabiający płacą relatywnie mniej od tych, którzy mają bardzo niskie dochody’. Ale powiedziała, co powiedziała, czyli nieprawdę.

‚Kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą’, twierdził Joseph Goebbels, minister propagandy w rządzie Adolfa Hitlera. Warto się trzymać dobrych wzorców, ale czy przepis ministra Goebbelsa to – aby na pewno – dobry wzorzec?

Tags:

Jedna odpowiedź

  1. spokojny 04/11/2016

Zostaw komentarz