Szaman

szaman 2

Obecny rząd działa tak, jakby postawił sobie za cel zredukowanie wzrostu gospodarczego Polski: zniechęca zagranicznych inwestorów; wprowadza nowe podatki, podwyższa stare i zapowiada podwyższenie kolejnych; wprowadza przepisy skierowane przeciwko przedsiębiorcom (np. klauzula unikania opodatkowania, odpowiedzialność za nie swoje uchybienia w VAT itp.); wprowadza nowe regulacje ograniczające możliwość prowadzenia działalności gospodarczej (np. pozwolenia i koncesje); przeprowadza nacjonalizację niektórych sektorów gospodarki (np. banków); wspiera spółki państwowe i utrudnia funkcjonowanie prywatnych itd. Rząd słusznie zakłada, że większość obywateli nie rozumie mechanizmów gospodarczych, więc wystarczy zręczne manipulowanie opinią publiczną, żeby nikt się nie połapał. Uznano jednak, że tradycyjna propaganda już nie wystarczy i potrzebny jest szaman, który będzie odprawiał magiczne obrzędy i gusła, które utwierdzą gawiedź w przekonaniu, że nasz kraj zmierza ku świetlanej przyszłości. W roli szamana został obsadzony Mateusz Morawiecki.

Szaman Morawiecki wywiązuje się ze swojego zadania znakomicie, zaś na szczególne podkreślenie zasługuje jego autentyczne zaangażowanie (często sprawia wrażenie jakby wierzył w to co mówi) oraz malowniczość odprawianych guseł. Nie waha się publicznie wyznać miłości budżetowi państwa i zapewnia, że jest to miłość odwzajemniona. W dymie kadzideł i przy dźwiękach bębnów ogłasza strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, która pozostaje wprawdzie w sprzeczności z bieżącymi decyzjami rządu i ustawami uchwalanymi przez Sejm, ale przepiękne slajdy, z których się składa – mają moc hipnotyzującą. Wreszcie nie waha się odprawić rytualnego obrzędu pt. Konstytucja dla biznesu zaledwie w dwa dni po ogłoszeniu przez Jarosława Kaczyńskiego informacji o spisku polskich przedsiębiorców, którzy – według niego – działają na własną zgubę, żeby tylko dopiec PIS-owi.

Skuteczność szamańskich rytuałów Mateusza Morawieckiego wynika z faktu, że głosi on na ogół hasła całkowicie słuszne. Gdyby za tymi hasłami szły stosowne decyzje rządowe, to ich skutek byłby dla gospodarki bardzo pozytywny. Niestety decyzje rządowe idą w kierunku dokładnie przeciwnym. Weźmy przykład guseł, które odprawiane były aż do znudzenia w pierwszym półroczu szamańskich praktyk Mateusza Morawieckiego. Mam na myśli inwestycje, które w opinii szamana, miały być motorem wzrostu polskiego PKB w kolejnych latach. Całkowicie słusznie! Inwestycje są – obok eksportu i konsumpcji wewnętrznej – jednym z głównych czynników wzrostu. Przy czym najważniejsze są inwestycje prywatne, gdyż są one lokowane w obszarach o największym potencjale wzrostu. Inwestycje rządowe i samorządowe, choć też ważne i potrzebne (np. w infrastrukturę), nie mają takiego potencjału wzrostowego. Rząd ma bardzo duży wpływ na przyciągnięcie inwestorów prywatnych. Musi w tym celu obniżyć podatki, zapewnić stabilność prawa i bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, stworzyć przychylną atmosferę dla biznesu, uprościć procedury biurokratyczne. Tymczasem rząd – jak tylko szaman Morawiecki odprawił swoje inwestycyjne gusła – wprowadził nowe podatki i przepisy utrudniające prowadzenie biznesu, a także zapowiedział kolejne podwyżki podatków i kolejne zmiany w prawie, bez podania szczegółów. Czyli zwiększył niepewność otoczenia prawnego. Jednocześnie rządowa machina propagandowa rozpoczęła usilne wmawianie społeczeństwu, że kapitał zagraniczny (zwany ‚obcym’) jest największym złem jakie może nas dotknąć, nastawionym na wyeksploatowanie naszego pięknego kraju i puszczenie z torbami jego obywateli. Efekt takich działań rządu dał się zaobserwować niemal natychmiast: inwestycje znacząco spadły a wzrost PKB wyhamował. W tej sytuacji naczelny polski szaman porzucił gusła inwestycyjne, a wziął się na inne. Jesteśmy obecnie świadkami ich apogeum.

Szaman rozpoczął kolejny obrzęd pod hasłem: ‚Rozszczelnijmy świat urzędników!’ Trzeba powiedzieć, że odprawiane gusła są jeszcze bardziej efektowne niż gusła inwestycyjne. Szaman zapowiada wprowadzenie zasady, że dozwolone jest wszystko, co nie jest prawem zabronione, a także zasady pewności prawa gwarantującej, że raz przyjęta interpretacja prawa nie będzie przez urzędy zmieniana. To niemalże powrót do ustawy Wilczka, która spowodowała bezprecedensowy rozkwit przedsiębiorczości obywateli ponad ćwierć wieku temu. A to jeszcze nie wszystko, bo mają być kolejne ułatwienia dla przedsiębiorców, w tym ulga na start dla początkujących, oraz brak gnębienia przez fiskusa tych, którzy zarabiają mniej niż 1000 zł miesięcznie (to nie pomyłka: chodzi o jeden tysiąc miesięcznie). Do realizacji tych pięknych założeń zostaną wprzęgnięci urzędnicy, którzy z dnia na dzień zmienią swoją mentalność i uznają przedsiębiorców za sól naszej polskiej ziemi (a nie wyzyskiwaczy i oszustów za jakich uważają ich obecnie). Gdy szaman mówił te słowa na spotkaniu z Radą Dialogu Społecznego w dniu 8 grudnia 2016 roku, wrażenie było piorunujące. Są tacy, którzy przysięgają, że widzieli płomienie tryskające z dłoni szamana, gdy wyciągnął je przyjaźnie do przedsiębiorców.

One Response

  1. Bartosz Borczyk 10/12/2016

Dodaj komentarz