Kultowa marka

kultowa marka 02

Powiedzenie o jakiejś marce odzieżowej lub obuwniczej, że jest kultowa, to bez wątpienia stwierdzenie, że jest znana, popularna i ceniona, a jej produkty są pożądane przez klientów, bowiem ich posiadanie jest związane z prestiżem. Jednocześnie określenie: ‚kultowa marka’ ma w sobie duży ładunek emocji i zdecydowanie wykracza poza obszar racjonalności. Nie ma oczywiście żadnych obiektywnych kryteriów, które by pozwoliły wyselekcjonować marki kultowe spośród całej masy innych. W dodatku marka, która dla jednych będzie się jawić jako kultowa, dla innych może być zupełnie niegodna uwagi. Może być i tak, że na pewnym określonym obszarze (np. kraju, regionu lub nawet miasta) jakaś marka może stać się kultowa, podczas gdy gdzie indziej nie będzie obdarzana aż taką estymą, albo wręcz pozostanie nieznana.

Bardzo intryguje mnie sam proces powstawania kultu marki, bowiem jest on złożony i wymyka się prostym ocenom. W tym wpisie postanowiłem spróbować przyjrzeć się dwóm markom, które w mojej ocenie, w pełni zasługują na miano kultowych. Przy czym zastrzegam, że ten kult ma podwójne ograniczony zasięg. Po pierwsze odnosi się tylko do naszego kraju, a po drugie dotyczy ograniczonego kręgu osób; tych które interesują się kwestiami mody i stylu, przykładają dużą wagę do ubioru i śledzą modowe trendy. Czyli mówiąc krótko – do sartorialistów.

Zaś kultowe marki, które mam na myśli to: SUITSUPPLY i YANKO. Dlaczego akurat te? Bo w moim odczuciu, przyczyniły się do przełomu w sposobie myślenia wielu mężczyzn o garniturach (Suitsupply) i butach (Yanko), są synonimem dobrej jakości za uczciwą cenę oraz oferują produkty piękne i gustowne, wobec których nikt nie może pozostać obojętny. Co ciekawe w hierarchii prestiżu obie wymienione marki nie stoją zbyt wysoko. Z łatwością można by wymienić wiele marek bardziej prestiżowych (a przy okazji dużo, dużo droższych) tyle tylko, że w żadnym razie nie nazwiemy ich kultowymi. A Suitsupply i Yanko – owszem.

kultowa marka 03

Marka Suitsupply powstała w Amsterdamie w 2000 roku. Swoje sklepy posiada w Holandii a także w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Niemczech, Belgii, Litwie, Łotwie, Białorusi, Rosji i Chinach. W sumie jest tych sklepów niewiele; duża część sprzedaży jest generowana przez Internet. W Polsce sklepu stacjonarnego nie ma, co nie przeszkadza marce być na ustach wszystkich. Dla wielu osób, szczególnie młodych, stanowi wręcz punkt odniesienia. Cóż jest w niej zatem takiego niezwykłego? Wydaje się, że na sukces składa się kombinacja wielu elementów. Każdy z osobna nie jest niczym niezwykłym, ale wszystkie razem dają efekt spektakularny. Te elementy to: (1) znakomity styl prezentowanych ubiorów, (2) doskonały dobór tkanin, (3) umiejętność prezentacji przyciągającej uwagę, (4) wybitnie korzystny stosunek ceny do jakości, (5) ogromny wybór produktów, (6) udane kampanie reklamowe i (7) wysoka jakość obsługi e-sklepu.

Zacznę od kampanii reklamowych, bowiem są one naprawdę niezwykłe. Niektóre z nich zachwyciły mnie tak bardzo, że poświęciłem im kiedyś odrębne wpisy: Kampania, która olśniewa i zachwyca i Genialna reklama. Zdjęcie główne wpisu też pochodzi z kampanii Suitsupply – z roku 2015, zaś zdjęcie modela stojącego na osłonach wylotowych silników gigantycznej rakiety (czyżby Saturn V?) – z roku 2016. Wielkim skandalem była seksistowska kampania z roku 2010, ale skandal był zapewne w nią wkalkulowany; efekty komercyjne jakie przyniosła, były więcej niż dobre. Oczywiście sama kampania, nawet najlepsza, nie zrobi całej roboty. Najważniejsze są produkty oraz sposób ich prezentacji. Jeśli produkty są udane, a sposób prezentacji wybitny, to sukces jest murowany!

Konstrukcje garniturów Suitsupply bazują na klasyce; zaniechano jakichkolwiek udziwnień, ozdobników i ‚ulepszeń’. Proporcje marynarek są bardzo klasyczne, usytuowanie guzików, wszycie rękawów, szerokość klap i rękawów – są bez zarzutu. Marka zleca szycie szwalniom w Chinach, ale nie ma to negatywnego wpływu na końcowy efekt. Jednak to co najważniejsze w przypadku oferty Suitsupply, to umiejętność pokazania swoich produktów. Na zdjęcia modeli w garniturach Suitsupply po prostu chce się patrzeć. Moim zdaniem żadna inna marka nie potrafi tego zrobić równie dobrze jak Suitsupply. Jest w tym jakaś magia, bowiem na dobrą sprawę trudno wskazać konkretne różnice pomiędzy sesjami lookbookowymi Suitsupply i innych dobrych marek. A jednak odbiera się je zupełnie inaczej. Może chodzi o dobór modeli, może o dbałość o szczegóły, może po prostu prezentowane garnitury są tak piękne, że same się bronią. Faktem jest, że zdjęcia ogląda się z ogromną przyjemnością i po prostu chce się mieć taki garnitur.

kultowa marka kultowa marka 08

Kult marki tworzą użytkownicy i klienci. Żeby powstał, niezbędna jest u nich dostatecznie duża doza emocji. A tych nie brakuje – żeby się o tym przekonać wystarczy prześledzić dyskusje w różnych grupach facebookowych i forach internetowych, a także wpisy na blogach. Zwolennicy marki zwracają uwagę na doskonały styl i jakość produktów, przeciwnicy kręcą nosem, dziwiąc się tej nadzwyczajnej fascynacji i zwracając uwagę, że w Europie (a także rodzimej Holandii) marka jest pozycjonowana dość nisko. Mówią też o raczej przeciętnej jakości w kategoriach bezwzględnych, choć przyznają, że w relacji do ceny – jest zadowalająca. Z moich obserwacji wynika, że największy entuzjazm dla wyrobów Suitsupply panuje wśród osób, które znają te wyroby ze zdjęć w sklepie internetowym. Wśród tych, które stały się użytkownikami garniturów, marynarek, płaszczy itp., entuzjazm zdecydowanie słabnie. Nie spotkałem jednak nikogo kto by przeszedł na pozycje zdecydowanie krytyczne, zaś wszyscy wychwalają jakość i szybkość obsługi e-sklepu, sposób pakowania towaru, dodane gadżety itp. Problem powstaje wtedy, gdy zamawia się np. dwa garnitury w różnych rozmiarach, a następnie jeden się zwraca. Wprawdzie przesyłka zwrotna jest bezpłatna, a zwrot pieniędzy niemal natychmiastowy, ale ze względu na różnice kursowe, może to być operacja dość kosztowna.

W powyższych akapitach koncentrowałem się na naszym polskim postrzeganiu marki. Muszę więc jeszcze dodać, że narobiła ona sporo szumu także w innych zakątkach świata. I to nie tylko wskutek kontrowersyjnych kampanii reklamowych, ale wskutek wszystkich tych pozytywnych elementów, które wymieniłem. New York Magazine okrzyknął sklep Suitsupply najlepszym miejscem na zakup garniturów w Nowym Jorku, Magazyny GQ, Forbes i Esquire wychwalały możliwość błyskawicznych poprawek krawieckich, Wall Street Journal uznał markę za światowy „numer 1” w kategorii: ‚garnitury’. Czyżbyśmy byli świadkami narodzin kultu o zasięgu globalnym?

kultowa marka 09

Kult marki Yanko rodził się zanim jeszcze hiszpańskie buty pojawiły się na polskim rynku. Działo się tak za sprawą grupki pasjonatów klasycznego męskiego obuwia wysokiej jakości, skupionej wokół forum But w butonierce. A były to czasy, gdy wydanie około tysiąca złotych (lub więcej) na męskie buty wydawało się czymś zupełnie absurdalnym. Na szczęście nie wszystkim tak się wydawało. Do historii przeszło hasło ‚DOŁÓŻ DO YANKO’, często dziś wspominane przez tzw. butofilów, czyli osoby zafascynowane eleganckimi męskimi butami. Chodzi o to, że często na forum But w butonierce, ktoś szukający porady jakie buty powinien kupić dysponując budżetem np. 500 – 600 zł, otrzymywał uniwersalną odpowiedź: dołóż do Yanko 🙂 Aż wreszcie, w roku 2012, dwóch młodych przedsiębiorców ze Stargardu Szczecińskiego: Daniel Ziętek i Daniel Głowacki, postanowiło zaoferować buty Yanko – polskim klientom. Mieli już wcześniej przetarte szlaki, bowiem od kilku lat sprzedawali w swoim e-sklepie wysokiej klasy środki do pielęgnacji obuwia, francuskiej marki SAPHIR.

Marka Yanko pochodzi z miasta Inca na hiszpańskiej Majorce. Inca to miasto, które można by nazwać butowym zagłębiem, wielu mieszkańców jest związanych z produkcją butów od pokoleń. Oprócz Yanko powstały tutaj m.in. firmy Carmina i Meermin. Yanko powstało w roku 1961, choć lubi wywodzić swoje tradycje od roku 1890, kiedy to powstał rodzinny zakład szewski, od którego wszystko się zaczęło. Firma od początku stawiała na jakość; wszystkie jej buty są szyte metodą Goodyear, zaś kanał szycia jest zamknięty, co zwykle jest cechą butów z wyższej półki. Bardzo charakterystyczne jest także kopyto, które jest wysmukłe z mocnym taliowaniem podeszwy i bardzo specyficznym noskiem – nie do pomylenia z żadnym innym (marka stosuje kilka różnych kopyt – mam na myśli to najczęściej stosowane). Także jakość użytych skór jest na najwyższym poziomie, a trzeba wiedzieć, że tradycja garbarska w mieście Inca i okolicach jest jeszcze starsza niż tradycja szewska. Z połączenia jakości i piękna butów narodził się pierwszy sukces firmy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to sprzedawano rocznie ponad milion par butów Yanko. Jednak później przyszły lata gorsze i na początku nowego wieku firma była bliska bankructwa. W roku 2007 markę przejął Antonio Llobera, który tchnął w nią nowe życie. Z wielkim sukcesem rozpoczął ekspansję na rynkach azjatyckich – głównie w Japonii i Korei. A w roku 2013 buty Yanko pojawiły się w ofercie e-sklepu Patine.pl. Hasło ‚dołóż do Yanko’ stało się bardzo łatwe do realizacji.

kultowa marka 10kultowa marka 20

Jak mówi Daniel Głowacki, współwłaściciel sklepu; ‚Jakość na rynku zawsze się obroni. Klienci szybko docenili kunszt wykonania, jakość skór oraz piękne kształty butów Yanko’. Ale sukces komercyjny to jeszcze nie jest kult. A w owym czasie lub nieco później, pojawiło się na naszym rynku wiele marek butów ze średniej półki. Czyli takich, które już są dobrej jakości, a jeszcze nie szokują ceną. Yanko mieściło się w tej grupie, chociaż pod względem jakości chyba jednak przewyższało większość konkurentów oferujących buty w podobnych cenach. Ale to jeszcze nie wszystko. Bo oto pojawił się element nadzwyczajny, który kult Yanko potwierdził, a może nawet wyniósł na wyższy poziom. Mam na myśli buty w wersji ‚surowej’, przeznaczone do ręcznego malowania (tzw. patynowania). To opcja dla prawdziwych koneserów, którzy chcą mieć buty piękne i niepowtarzalne, które występują tylko w jednym egzemplarzu (parze). Patynować można samemu, albo można zlecić tę czynność specjaliście. Jednym z takich specjalistów jest pan Andrzej Olender, który sprawia, że buty Yanko zaczynają mieć duszę. Kolejne zdjęcia są zaczerpnięte z jego strony Theshine.

kultowa marka 11 kultowa marka 12 kultowa marka 13 kultowa marka 14

23 komentarze

  1. Roarke 05/01/2017
  2. spokojny 05/01/2017
    • Jan Adamski 05/01/2017
    • J mobile 06/01/2017
  3. Karolina Nerlińska 05/01/2017
  4. Wally 05/01/2017
    • TakByło 05/01/2017
      • J mobile 06/01/2017
        • Kuba 06/01/2017
  5. Bizancjum2 05/01/2017
  6. Pytanie 06/01/2017
    • Jan Adamski 06/01/2017
  7. TM 06/01/2017
  8. Marek Adamski 06/01/2017
  9. Agar i Piżmo 06/01/2017
  10. Chris 06/01/2017
    • Jan Adamski 07/01/2017
  11. Dorota 07/01/2017
  12. Barnaba 08/01/2017
  13. TM 08/01/2017
  14. lolo 08/01/2017
  15. Michallus 14/01/2017
    • Jan Adamski 14/01/2017

Dodaj komentarz