Chlapanie jęzorem

Chlapanie jęzorem to zabawny idiom oznaczający mówienie głupot, bez zastanowienia i bez troszczenia się o ewentualne skutki (np. obrażenie kogoś). Chlapanie jęzorem to inaczej: kłapanie dziobem, pytlowanie ozorem, plecenie andronów, strzępienie języka, opowiadanie koszałków-opałków, plecenie bez ładu i składu, klepanie trzy po trzy i tak dalej. Chlapanie jęzorem jest charakterystyczne dla ludzi raczej niezbyt rozgarniętych, o ograniczonej wiedzy i zasobie słownictwa. Ale zdarza się też osobom wykształconym, poważnym, i ‚na stanowiskach’. Nawet na stanowiskach ministerialnych. Kilku członków obecnego rządu zasłynęło chlapaniem jęzorem, a niektórzy wręcz się w tym wyspecjalizowali i niemal każda ich wypowiedź jest właśnie typowym przejawem mówienia co ślina na język przyniesie, gadania od rzeczy, prawienia andronów,  bajdurzenia, czyli mówiąc dosadnie: chlapania jęzorem. Prym wiodą w tym szczególnie Antoni Macierewicz (Mistrale za dolara, helikoptery z Ukrainy), Witold Waszczykowski (San Escobar) i Mateusz Morawiecki (miłość do budżetu). I właśnie niedawnemu chlapnięciu Mateusza Morawieckiego, chciałbym poświęcić kilka słów komentarza.

Tydzień temu (27 stycznia) wicepremier Mateusz Morawiecki udzielił wypowiedzi dla PAP, w której stwierdził: ‚Dziś już wiemy, że co najmniej 20 mld zł lub 30 mld zł eksportu w roku 2014 czy 2015, to był eksport fikcyjny wynikający z pustych faktur VAT, eksport związany z karuzelami VAT. To znaczy, że de facto wzrost gospodarczy w latach 2014-15 był zdecydowanie przeszacowany w górę’. Pan wicepremier poinformował tym samym opinię publiczną, że GUS błędnie wyliczył wielkość produktu krajowego brutto (PKB) w latach 2014 i 2015, bowiem zaliczył do niego fikcyjne faktury eksportowe, które służyły oszustom do wyłudzenia zwrotu VAT, natomiast nie były odzwierciedleniem rzeczywistych operacji gospodarczych. Jednak w tej krótkiej wypowiedzi Mateusza Morawieckiego tkwią dwa kompromitujące błędy.

Po pierwsze faktury wystawiane przez eksporterów nie są dla GUS źródłem informacji przy wyliczaniu wielkości eksportu. Gus bazuje na zgłoszeniach celnych, zaś dla obrotu z krajami UE – na deklaracjach Intrastat. Po drugie dla wyliczenia PKB istotny jest eksport netto, czyli eksport pomniejszony o import. Jeśli w danym roku jest nadwyżka eksportu nad importem, to tylko ta nadwyżka powiększa PKB. W tzw. karuzeli podatkowej, która służy do wyłudzania VAT, faktury krążą, co jest istotą procederu. Jeśli są fikcyjne faktury eksportowe, to prawie na pewno były fikcyjne faktury importowe. Zatem proceder ma wpływ na podatki, ale na PKB – nie, bowiem eksport kompensuje się z importem. Chlapanie jęzorem Mateusza Morawieckiego próbował tonować wiceminister finansów Leszek Skiba, który w cztery dni po kompromitującej wypowiedzi swojego szefa, udzielił PAP takiej precyzyjnej informacji: ‚Zespół roboczy musi ustalić pewne ramy metodologiczne, a później musi być zasilony w kompletne dane. Ministerstwo finansów jest w stanie przedstawić informacje o nieprawidłowościach, które później będą analizowane i pozwolą na korektę danych składowych PKB wstecz’. Czyli najpierw trzeba ustalić ‚ramy metodologiczne’, co zrobi ‚zespół roboczy’. Później trzeba zebrać ‚kompletne dane’ i wreszcie można będzie ‚analizować nieprawidłowości’ i ewentualnie dokonać ‚korekty danych wstecz’. Roboty na dwa lata.

Chlapanie jęzorem Mateusza Morawieckiego ma jednak swoje drugie dno, które warto mieć na uwadze. Otóż według wstępnych danych GUS, wzrost PKB Polski w roku 2016 wyniósł 2,8% w stosunku do roku 2015. To niewiele zważywszy, że jeszcze nie tak dawno wicepremier Morawiecki prognozował 4% (w budżecie na rok 2016 zapisano: 3,8%). Ale dane zawsze można trochę zmanipulować. Np. gdyby dało się udowodnić, że w roku 2015 produkt krajowy brutto był mniejszy, niż ten oficjalny podany przez GUS, to licząc od mniejszej bazy – jego wzrost w 2016 okazałby się większy niż 2,8%. Spróbowałem to policzyć biorąc pod uwagę twierdzenie Mateusza Morawieckiego o przeszacowaniu PKB 2015 o 20 mld złotych. PKB Polski w roku 2015 wyniósł w cenach bieżących 1.798 mld złotych, zaś w roku 2016 o 2,8% więcej, czyli 1.848 mld. Gdyby się okazało, że (jak twierdzi Mateusz Morawiecki) PKB w roku 2015 był mniejszy o 20 miliardów to wyniósłby 1.798 – 20 = 1.778. Zatem licząc od tej nowej bazy, wzrost w roku 2016 wyniósłby: (1.848 – 1.778) / 1.778 * 100% = 3,94%. A więc nie – marne 2,8%, lecz solidne prawie 4%. Niemal dokładnie tyle, ile prognozował wicepremier Morawiecki! Bingo!

3 Odpowiedzi

  1. Arkadiusz 03/02/2017
  2. gragos 05/02/2017
  3. picton 06/02/2017

Zostaw komentarz