Amatorzy orzeszków

Jednym z pokarmów, które wykładam dla ptaków w moich karmnikach są orzeszki ziemne w łupinach, zwane potocznie fistaszkami. Amatorzy orzeszków to przede wszystkim sójki, które je wprost uwielbiają, ale także inne ptaki. Myliłby się jednak ten kto by sądził, że duże jakby nie było fistaszki, mogą zainteresować tylko duże ptaki. Owszem, duże radzą sobie z nimi lepiej, ale fistaszkami są zainteresowane także małe sikory bogatki.

Zawsze mnie zastanawia w jaki sposób sójki dowiadują się, że właśnie wyłożyłem do karmnika porcję fistaszków. Może ich nie być nigdzie w zasięgu wzroku, ale gdy tylko fistaszki znajdą się w karmniku, to mijają co najwyżej dwie minuty do pojawienia się pierwszej sójki. Później pojawiają się kolejne i dochodzi między nimi do ostrej rywalizacji, a czasami wręcz do bójek. Najczęściej ptaki chwytają fistaszek w dziób i odlatują z nim w ustronne miejsce celem ukrycia, jako zapasu na później. Zdarza się, że to ustronne miejsce jest bardzo blisko i mam wtedy możliwość obserwowania procesu ukrywania orzeszka. Wygląda to bardzo zabawnie gdy sójka wciska go w jakąś szczelinę w ziemi, a następnie przykrywa tym co znajduje w pobliżu: liśćmi, kamykami, patyczkami itp. Później cofa się trochę i poddaje sposób ukrycia krytycznej ocenie. Gdy nie jest zadowolona, dodaje kolejne elementy maskujące. Dopiero gdy dojdzie do wniosku, że fistaszek jest wystarczająco dobrze ukryty – odlatuje. Ciekawe, że sójka nie uważa śniegu za element maskujący (całkiem słusznie) i nigdy nie poprzestaje na wciśnięciu orzeszka pod śnieg – zawsze przykrywa go czymś bardziej konkretnym.

Jak napisałem powyżej, amatorzy orzeszków to nie tylko sójki. Łase na nie są także kawki i sroki (zarówno sójki, jak i kawki oraz sroki należą do tej samej rodziny: krukowatych). O ile jednak sójki przylatują po fistaszki jak po swoje, o tyle kawki i sroki zachowują się jak złodzieje; przeprowadzają błyskawiczny rajd zakończony porwaniem fistaszka. Najbardziej zaskakujące są sytuacje, gdy do fistaszków dobierają się sikory; same są przecież niewiele większe od zewnętrznej łupiny. A jednak czasami udaje im się porwać taki orzeszek i odlecieć z nim na pobliskie drzewo, gdzie pracowicie wydziobują otwór w miękkiej łupince, przez który dobierają się do orzeszka.

2 Odpowiedzi

  1. Anna 21/03/2017

Zostaw komentarz