Wolne media

wolne media

Dzięki konferencji prasowej wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego, wiemy już jak precyzyjnie odróżnić wolne media od mediów nie-wolnych. Otóż wolne media, to media państwowe (np. Telewizja Polska, Polskie Radio), zaś media nie-wolne to media prywatne, szczególnie te pozostające w rękach kapitału zagranicznego zwanego ‚obcym’. Pan wicepremier Gliński stwierdził przy tym błyskotliwie: ‚Kapitał ma narodowość, jak ostatnio ktoś słusznie zauważył. Nie chodzi tylko o narodowość, ale chodzi o poglądy. Kapitał posiada poglądy’. Wicepremier Gliński nie powiedział wprawdzie, czy każdy kapitał posiada poglądy, ale z kontekstu jego wypowiedzi wynika, że nie każdy. Poglądów nie posiada kapitał państwowy i dlatego państwowe media są wolne. Poglądy natomiast posiada kapitał obcy i dlatego media należące do obcego kapitału są nie-wolne.

Pan Piotr Gliński zapowiedział, że rząd będzie walczył z poglądami obcego kapitału, przy pomocy ustawy, której projekt ma być gotowy w połowie roku. Dowiedzieliśmy się, że rząd rozważał dwie opcje: (1) odebranie obcemu kapitałowi poglądów i (2) odebranie obcemu kapitałowi mediów. Ponieważ były obawy, że odebranie poglądów może być sprzeczne z konwencjami ONZ-towskimi, zatem zdecydowano się na odebranie mediów. Perspektywa, że wszystkie media będą państwowe, jest bardzo kusząca i pójście w tym kierunku – nie dziwi. Wypowiedź wicepremiera Glińskiego starał się trochę złagodzić prezydencki minister Andrzej Dera, który zadeklarował: ‚Nikt nie będzie odbierał koncernom medialnym własności, tak jak nikt nie odbiera własności bankom. Prawo działa do przodu i można za jego pomocą kształtować pewne zachowania społeczne np. przez ustawienie progu własności w odniesieniu do koncernów medialnych’. Pan minister Dera porównał sytuację na rynku mediów, z sytuacją na rynku bankowym, gdzie jego zdaniem, 80% – 90% rynku jest opanowane przez obcy kapitał (w rzeczywistości ok. 60% po nacjonalizacji Pekao) i powstała ‚katastrofalna’ sytuacja, gdy banki odmawiają udzielania kredytów państwowym firmom, które zbankrutowały lub wkrótce zbankrutują (np. spółkom górniczym). Swoją wypowiedź, pan minister Andrzej Dera zakończył stwierdzeniem, że: ‚jeśli nie będzie wolnych mediów, nie będzie demokracji’. Ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby, żeby nie było demokracji, zatem rząd spodziewa się szerokiego poparcia społeczeństwa dla idei uczynienia wszystkich mediów prawdziwie wolnymi, tak jak wolna jest TVP.

Walka o wolne media jest ze wszech miar słuszna i nie ma co tego komentować, dlatego chciałbym skomentować pewien wątek poboczny całej sprawy, na który pewnie mało kto zwrócił uwagę. Chodzi mi o ten fragment wypowiedzi wicepremiera Glińskiego, w którym powiedział on, że ktoś słusznie ostatnio zauważył, że kapitał ma narodowość. Pan wicepremier Gliński nie mógł oczywiście nie wiedzieć, że autorem słynnej frazy: kapitał ma narodowość, jest jego kolega z rządu, wicepremier i minister rozwoju i finansów – Mateusz Morawiecki. Moim zdaniem, Piotr Gliński nazywając wicepremiera Morawieckiego – ‚Ktosiem’ – dał mu prztyczka w nos sugerując, że nie jest on wcale taki ważny jak skłonny jest sam uważać. Jest po prostu Ktosiem, który dziś jest na piedestale, ale jutro może go już tam nie być. Ponieważ Mateusz Morawiecki prawdopodobnie to samo myśli o Piotrze Glińskim, będzie bardzo pasjonujące obserwować, który z nich pierwszy ze swojego piedestału spadnie. Mateusz Morawiecki zapowiedział wprawdzie, że na pewno nie nastąpi to przed rokiem 2030, ale mam przeczucie, że się jednak myli.

2 komentarze

  1. dejko 23/03/2017
    • Przemysław 24/03/2017

Dodaj komentarz