Czy gotówka zniknie?

‚Pieniądz jest narzędziem wyzysku klasy robotniczej przez kapitalistów. Zlikwidujmy pieniądz, a znikną resztki kapitalizmu’. Ta złota myśl Włodzimierza Lenina, ojca rewolucji bolszewickiej w Rosjii, nie doczekała się realizacji w ciągu 69 lat istnienia Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Czyżby miała się zrealizować po 100 latach, gdy istnienie bloku państw realnego socjalizmu jest już tylko niemiłym wspomnieniem? Pomysł Lenina wraca dziś w formie zmodyfikowanej: zniknąć ma nie sam pieniądz, ale jego materialne wcielenie – czyli gotówka.

Kraje skandynawskie już dziś są bliskie całkowitego wycofania gotówki. W Szwecji i Danii transakcje gotówkowe stanowią około 2% wszystkich płatności. Tzw. cashless society czyli społeczeństwo bezgotówkowe ma w tych krajach dość szerokie społeczne poparcie; Skandynawowie mają zaufanie do instytucji i do państwa, zatem wycofanie gotówki postrzegają w kategoriach korzyści (bezpieczeństwo, obniżka kosztów) a nie zagrożeń (alienacja osób starszych, powszechna inwigilacja). Za wycofaniem gotówki optują przede wszystkim banki, które dostrzegają w nim możliwość dodatkowego zarobku, a także rządy, które cenią sobie możliwość nieograniczonej kontroli nad obywatelami. Trzeba wiedzieć, że kraje skandynawskie są raczej wyjątkiem jeśli chodzi o popularność transakcji bezgotówkowych i społecznej akceptacji dla całkowitego wycofania gotówki z obiegu. Na drugim biegunie są kraje, gdzie proporcje są odwrotne i transakcje bezgotówkowe stanowią 1 – 2% wszystkich płatności. W Polsce ten wskaźnik wynosi 8%, co jest powodem irytacji obecnego rządu. Wicepremier Mateusz Morawiecki wypowiedział zdecydowaną wojnę powszechności obrotu gotówkowego. Urzędnicy ministerstwa finansów otrzymali polecenie opracowania systemu umożliwiającego ‚maksymalne ograniczenie transakcji gotówkowych’. Nie wiadomo wprawdzie co się kryje za tym sformułowaniem, ale już wkrótce się przekonamy, gdyż nowe regulacje mają zacząć obowiązywać od roku 2018.

Czy Polacy byliby skłonni zaakceptować cashless society? Z badań przeprowadzonych na zlecenie organizacji Paysafecard wynika, że 55% Polaków jest temu przeciwnych. Co ciekawe, w grupie wiekowej 18-25 lat sprzeciw wobec eliminacji gotówki wyraża aż 70% badanych. Podobna niechęć do cashless society jest widoczna także w innych krajach europejskich; w Wielkiej Brytanii taką niechęć deklaruje 60,6% badanych, w Niemczech – 69%, a w Hiszpanii – aż 73,6%. Jeśli pominąć Skandynawów, to najprzychylniej do eliminacji gotówki nastawieni są Grecy i Włosi – 55% z nich popiera taki pomysł.

Najbardziej znanym orędownikiem społeczeństwa bezgotówkowego jest Bill Gates. Założył nawet specjalną fundację, która ma wspierać różne sposoby eliminacji gotówki… w krajach najbiedniejszych. Bill Gates wywołał gorącą dyskusję, gdy napisał na swoim blogu: ‚do 2030 roku 2 mld ludzi, którzy nie mają obecnie konta w banku, będą mogli płacić swoimi telefonami komórkowymi’. Przynajmniej jasno zadeklarował o co chodzi. Inną znaną postacią walczącą z gotówką jest Ken Rogoff, profesor ekonomii na Harvardzie, autor poczytnej książki ‚Klątwa gotówki’. Twierdzi on, że: ‚w tej chwili i tak już grube banknoty służą głównie do tego, by unikać podatków i finansować przestępstwa. W niczym nie pomagają zwykłym ludziom, bo za codzienne zakupy łatwiej jest płacić kartą czy telefonem’. Jeszcze inni, jak np. Chris Mason, mikrobiolog z Uniwersytetu Cornell, zwracają uwagę, że pieniądze to siedlisko bakterii. Badania wskazują, że na banknotach można znaleźć ponad 3 tysiące rodzajów bakterii. Kłopot w tym, że nie sposób przewidzieć czy nagłe wyeliminowanie banknotów, a tym samym kontaktu z tymi bakteriami, miałoby pozytywny czy negatywny wpływ na nasze zdrowie. Nie jest wykluczone, że mogłoby spowodować ogólny spadek odporności i zwiększyć ryzyko różnych chorób.

Gotówka generuje koszty, z czego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Produkcja monet i banknotów a także transport i ochrona pieniędzy, kosztują dość dużo; szacunki Banku Światowego mówią nawet o 1% PKB – to gigantyczna kwota, w Polsce około 17 mld złotych. Jednak najważniejszym argumentem przemawiającym za wyeliminowaniem gotówki  jest położenie kresu wielu przestępstwom, w tym korupcji. Trudno sobie wyobrazić łapówkę w postaci przelewu na rachunek bankowy. Pamiętajmy jednak, że całkiem niedawno prokuratura postawiła pewnej znanej osobie zarzut korupcji, a dowodem było właśnie wpłynięcie na konto tej osoby, pewnej kwoty od zaprzyjaźnionego z nią przedsiębiorcy. Z punktu widzenia rządu przejście na płatności elektroniczne ma jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletę: znacznie ogranicza możliwości unikania opodatkowania. Z drugiej strony jednak szara strefa tworzy istotną część dochodu narodowego – w niektórych krajach nawet 30% i więcej. Jej nagłe wyeliminowanie, o którym marzy każdy rząd, mogłoby się okazać katastrofą gospodarczą i spadkiem stopy życiowej znacznej części obywateli – nie tylko tych związanych bezpośrednio z szarą strefą.

Przeciwnicy społeczeństwa bezgotówkowego podnoszą najczęściej aspekt wolności. Gotówka jest bez wątpienia oazą wolności zapewniającą anonimowość transakcji. Jej zastąpienie pieniądzem elektronicznym daje możliwość śledzenia nie tylko wszelkich naszych transakcji, ale także miejsc pobytu, upodobań itp. czyli pełną inwigilację. Gdy wszystkie aktywa obywateli będą zdeponowane w bankach i nie będzie od tego odwrotu, możliwe będą różne posunięcia pozbawiające części tych aktywów. Np. ujemne stopy procentowe depozytów, czy nadzwyczajny podatek – taki jaki zastosowano na Cyprze kilka lat temu. Nietrudno też sobie wyobrazić sytuację gdy towarzystwo ubezpieczeniowe podnosi nam składki ubezpieczenia na życie (takie ubezpieczenie będzie zapewne wkrótce obowiązkowe) gdyż kupujemy za dużo alkoholu, papierosów albo np. tłustych potraw. Groźne jest też pełne uzależnienie od banków oraz brak buforu bezpieczeństwa na wypadek kataklizmów, które mogą zniszczyć dane lub przynajmniej utrudnić dostęp do nich. Wydaje się jednak pewne, że rządy będą dążyć za wszelką cenę do wyeliminowania gotówki, zaś obywatele będą się przed tym bronić. Trudno przewidzieć jaki będzie skutek tych zmagań. Jednak historia uczy, że wszelkie ograniczenia wolności aplikowane przez władze, dopingują ludzi do wymyślania sposobów na ich obejście. Pomysłowość ludzka nie zna granic, więc i z tym problemem zapewne sobie poradzimy.

2 komentarze

  1. maciek lepton 05/05/2017
  2. Komendzior 19/06/2017

Dodaj komentarz