Mania uszczelniania

‚Uszczelniając system podatkowy, mamy szansę być jedną ze świecących gwiazd rozwoju gospodarczego w ramach czwartej rewolucji cyfrowej!’. Gdybym zadał zagadkę kto jest autorem zacytowanych słów, to prawdopodobnie prawidłowych odpowiedzi byłoby 100% 🙂 Tak! Ich autorem jest Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i minister finansów. Użył ich w wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej w dniu 17 maja 2017 r. Powiedział w nim także: ‚W planach resortu finansów jest kilkanaście nowych akcji i ustaw, które mają za zadanie uszczelnienie podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Powołaliśmy departament do obsługi dużych przedsiębiorców, aby jeden opiekun miał pod sobą dwa, trzy, cztery podmioty i miał pełną wiedzę, co tam się dzieje. Powołaliśmy specjalną jednostkę analizy cen transferowych – to jest mechanizm, poprzez który duże firmy transferują swoje zyski za granicę’. Skąd ta mania uszczelniania i czy wynika z niej coś pozytywnego, czy wręcz przeciwnie?

Unikanie opodatkowania jest działaniem nagannym gdyż podatki należy po prostu płacić. Ale jeśli ktoś ma wybór: zapłacić mniejszy lub większy podatek, to jest oczywiste, że wybierze podatek mniejszy. Wyobraźmy sobie firmę, która działa we wszystkich krajach Europy sprzedając napoje gazowane cieszące się ogromną popularnością. W każdym z krajów europejskich działa odrębna spółka zależna od Centrali i każda z nich produkuje, butelkuje i sprzedaje napoje. Produkcja napojów to nic innego jak mieszanie koncentratu z wodą. Z kolei koncentrat jest produkowany przez Centralę i sprzedawany do każdej ze spółek zależnych. Oczywiście Centrala postrzega cały biznes – podzielony na spółki w różnych krajach – jako całość i dba o to żeby biznes ten przynosił jak największy zysk. Więc produkcję koncentratu lokuje w kraju, w którym jest najniższa stopa podatku dochodowego CIT. Np. na Cyprze, gdzie podatek ten wynosi 10%. Ceny koncentratu są tak ustalone, żeby spółki ulokowane w poszczególnych krajach (gdzie stopy podatkowe wynoszą np. od 15% do 40%) osiągały minimalne zyski (najlepiej gdyby ‚wychodziły na zero’). Natomiast ogromny zysk osiąga producent koncentratu, czyli sama Centrala, płacąc od niego relatywnie niski podatek – 10%. To jest właśnie – w dużym uproszczeniu – proceder zwany unikaniem opodatkowania, zaś ceny ustalone na koncentrat, są cenami transferowymi. Wicepremier Morawiecki chce z tym walczyć przy pomocy uszczelniania. To znaczy chce zmusić Centralę, żeby sprzedawała koncentrat swojej spółce zależnej ulokowanej w Polsce – po niższych cenach. Dzięki temu polska spółka osiągnie zysk, od którego zapłaci podatek polskiemu fiskusowi (19%). Za to mniejszy zysk osiągnie Centrala i zapłaci mniejszy podatek fiskusowi cypryjskiemu. Centrala na tym straci, polski fiskus zyska. Jak łatwo się domyślić zmuszenie do tego Centrali nie będzie łatwe. Dlatego odpowiednie prawo musi być niezwykle skomplikowane. A im bardziej będzie skomplikowane, tym łatwiej Centrala je obejdzie przy pomocy różnych kruczków prawnych.

Ale uszczelnianie systemu podatkowego ma jeszcze jedną specyficzną cechę. Wymaga mianowicie od fiskusa zatrudnienia armii specjalistów, którzy będą kontrolować przestrzeganie owego skomplikowanego prawa. To własnie miał na myśli pan wicepremier mówiąc: ‚Powołaliśmy departament do obsługi dużych przedsiębiorców. (…) Powołaliśmy specjalną jednostkę analizy cen transferowych’. Z kolei przedsiębiorcy zmuszani do zapłacenia wyższego podatku, zatrudnią doradców podatkowych i prawników, którzy spróbują, na płaszczyźnie prawnej, wywalczyć niższy podatek. I biznes się kręci, a mnóstwo ludzi ma zatrudnienie. Ale ogólna zasada pozostaje niezmienna: fiskus komplikuje prawo, żeby zmusić podatników do zapłacenia większego podatku, zaś im prawo jest bardziej skomplikowane, tym podatnikom łatwiej je obejść i w rezultacie płacą niższy podatek. Beneficjentami takiego systemu są głównie urzędnicy, prawnicy i doradcy podatkowi.

Czy walka z unikaniem opodatkowania musi być tak bardzo skomplikowana, a jej skuteczność tak bardzo wątpliwa? Oczywiście, że nie! Jest bardzo prosty sposób na rozwiązanie problemu raz na zawsze. Zastosowanie tego sposobu przyniosłoby fiskusowi wzrost wpływów, a przedsiębiorcom bardzo, ale to bardzo, ułatwiło funkcjonowanie. To dlaczego nie jest wprowadzany?! Nie jest wprowadzany i prawdopodobnie nigdy nie będzie, bo przeciwko niemu są dwa potężne lobby: urzędników skarbowych i doradców podatkowych. Czy to wystarczy, żeby storpedować rozwiązanie korzystne dla rządu, dla przedsiębiorców i dla milionów obywateli? Okazuje się, że tak.

Proste rozwiązanie, o którym piszę polega na zastąpieniu podatku CIT jednoprocentowym podatkiem od przychodów (dlaczego jednoprocentowym – wyjaśniam dalej). Taki podatek byłby prosty, łatwy do skontrolowania, mało dotkliwy z punktu widzenia przedsiębiorców i przynoszący im ogromne oszczędności w związku z brakiem konieczności prowadzenia księgowości podatkowej. Trzeba bowiem wiedzieć, że każde przedsiębiorstwo zmuszone jest prowadzić podwójną księgowość: zarządczą i podatkową. Księgowość zarządcza, jak sama nazwa wskazuje, jest potrzebna do sprawnego zarządzania. Informuje o stanie finansów przedsiębiorstwa; rejestruje realne zdarzenia gospodarcze, wpływy i wydatki, przepływy pieniężne i na tej podstawie wylicza zysk. Natomiast księgowość podatkowa nie rejestruje zdarzeń rzeczywistych lecz fikcyjne. Jest oderwana od rzeczywistości, wymaga znajomości bardzo skomplikowanych, nieustannie zmienianych i często sprzecznych ze sobą przepisów i jest nieustannie kontrolowana przez urzędy skarbowe. Wprowadzenie podatku od przychodów zlikwidowałoby konieczność kontroli i sporów przedsiębiorców z fiskusem. Podatek, który byłby tak przyjazny i korzystny dla przedsiębiorców przyniósłby jednocześnie zwiększenie wpływów do budżetu. Łatwo to zrozumieć na podstawie danych za rok 2015. W tym roku, z tytułu podatku CIT wpłynęło do budżetu 24,5 mld złotych. Przychody wszystkich polskich przedsiębiorstw w tym czasie wyniosły ok. 3 biliony złotych. Jak łatwo obliczyć jednoprocentowy podatek od przychodów przyniósłby 30 mld, czyli o 5,5 mld więcej niż CIT.

Wprowadzenie podatku od przychodów zlikwidowałoby raz na zawsze problem unikania opodatkowania, który jest ością w gardle każdego rządu i który wicepremier Morawiecki próbuje rozwiązać przy pomocy uszczelniania. W dodatku jego wprowadzenie wiązałoby się z jeszcze innymi korzyściami dla rządu i dla obywateli. Przede wszystkim okazałoby się, że to już nie Cypr jest najlepszym miejscem na realizację zysków międzynarodowych koncernów, lecz Polska. To by się przełożyło na większe inwestycje i tworzenie nowych miejsce pracy (wytwórnia koncentratu zostałaby przeniesiona z Cypru do Polski). Stanowiłoby też silny impuls prorozwojowy, a Polska stałaby się bardzo atrakcyjnym miejscem dla inwestorów.

Jednak ekscytowanie się korzyściami wynikającymi z likwidacji CIT i zastąpienia go podatkiem przychodowym, jest zajęciem o tyle jałowym, że wiadomo, iż nic z tego nie będzie. Zwycięży mania uszczelniania, komplikowania i zwiększania biurokracji. Niestety.

Zostaw komentarz