Rząd walczy w słusznej sprawie

rząd

Z artykułu w Interia.pl dowiedziałem się, że nasz rząd postawił sobie ambitny cel; obniżenia wśród obywateli, spożycia alkoholu. Zamierza to zrobić w prosty sposób: ograniczy możliwość reklamowania alkoholi niskoprocentowych i podwyższy akcyzę. Rząd zachowuje się, nomen omen, jak pijane dziecko we mgle, bowiem skutkiem obydwu działań będzie nie zmniejszenie, lecz zwiększenie spożycia alkoholu. Dlaczego? Wyjaśnię to w dalszej części wpisu, bowiem chciałbym zacząć od – cytowanej przez Interię – wypowiedzi wiceministra zdrowia, Zbigniewa Króla. Otóż pana wiceministra bardzo irytuje fakt, że w reklamach piwa występują piękni i zdrowi ludzie. To jest jego zdaniem nadużycie, bowiem powinni w nich występować ludzie starzy, brzydcy i schorowani. Ponieważ na razie pan wiceminister nie ujawnia w jakim kierunku pójdą prawne ograniczenia w reklamie piwa, można przypuszczać, że wprowadzony zostanie nakaz angażowania do reklam ludzi starych i brzydkich. Mnie to się nawet podoba gdyż zawsze uważałem, że jest dziejową niesprawiedliwością, że zawody modeli i aktorów wykonują przeważnie ludzie młodzi, przystojni i ładnie zbudowani. Mam nawet pewien pomysł na odpowiedni zapis w ustawie o dopuszczalności reklamy alkoholu. Otóż powinny zostać wprowadzone limity wiekowe dla osób występujących w reklamach; im mocniejszy alkohol – tym więcej lat powinien mieć ukończone osobnik występujący w reklamie. W przypadku słabego piwa dopuściłbym możliwość reklamowania przez 40-latków, piwo mocne: 50-latkowie, wino: 60-latkowie, wódka: 70-latkowie. Do reklamy śliwowicy (która jak wiadomo zawiera około 70% alkoholu) dopuściłbym tylko osoby, które ukończyły 90 lat.

rząd

Pan wiceminister Zbigniew Król, cytowany przez Interię, błysnął jeszcze wieloma innymi trafnymi spostrzeżeniami. Np. zauważył: ‚W przypadku niektórych alkoholi, na przykład mocnego piwa – 10 proc. i więcej, jego aktualna cena jest nieadekwatna’. Szkoda, że pan wiceminister nie wyjaśnił w stosunku do czego jest ona nieadekwatna, ale przecież każdy może to sobie zinterpretować po swojemu. Bardzo ważną informacją ujawnioną przez pana wiceministra jest to, iż wiele osób spożywających piwo nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jest to alkohol. Wprawdzie pan wiceminister nie powołał się w tej sprawie na żadne badania, ale być może posłużył się zwykłą logiką: ‚skoro społeczeństwo powierzyło władzę mojej formacji, to i w innych sprawach może nie potrafić się połapać’. Ale to tylko moje przypuszczenie.

rząd rząd

Pora wyjaśnić dlaczego uważam, że podwyżka akcyzy na alkohol i zakaz lub ograniczenie reklamy piwa, spowodują zwiększenie, a nie zmniejszenie konsumpcji. Przeprowadziłem tu analogię z rynkiem tytoniowym, dla którego przygotowywałem różne analizy kilkanaście lat temu. M.in. przewidziałem wzrost konsumpcji papierosów w wyniku wprowadzenia zakazu ich reklamy. Według ówczesnych badań reklama papierosów nie miała wpływu na sumaryczną wielkość konsumpcji, a jedynie na decyzje palaczy o wyborze takiej czy innej marki. Natomiast ogromny wpływ na wielkość konsumpcji miała cena. Koncerny tytoniowe wydawały ogromne kwoty na reklamę po to, żeby przechwycić palaczy innych marek. Gdy nagle zakazano reklamy (szacowano, że wszystkie koncerny wydawały rocznie około 350 mln złotych na reklamę), budżety reklamowe zostały zredukowane niemal do zera. Więc koncerny mogły obniżyć ceny papierosów, zachowując marżę na nie zmienionym poziomie. Z kolei znając współczynnik elastyczności popytu – można było obliczyć o ile wzrośnie konsumpcja, przy określonej obniżce ceny. Dokonałem wtedy takich obliczeń, które później okazały się bliskie rzeczywistości. Sądzę, że podobna sytuacja jest na rynku alkoholowym. Zakaz reklamy uwolni spore środki, które będzie można przeznaczyć na obniżkę cen, a to z kolei przyczyni się do wzrostu konsumpcji.

rząd rząd

Ale jest jeszcze drugi pomysł pana wiceministra Zbigniewa Króla, czyli podwyżka akcyzy. Zgodnie z moim wywodem powyżej, podwyżka taka, która spowoduje wzrost cen, powinna wpłynąć na zmniejszenie konsumpcji. I tak się rzeczywiście stanie, ale tutaj wkraczają do akcji nowe elementy: przemyt oraz produkcja poza oficjalnym obiegiem. W tej dziedzinie też mam pewne doświadczenia z okresu stanu wojennego, gdy alkohol był na kartki zaś przydział wynosił pół litra wódki na dorosłą osobę, miesięcznie. Pokątna produkcja alkoholu rozkwitła wtedy na niebywałą skalę. Nie prowadzono wówczas żadnych badań konsumpcyjnych, ale gołym okiem było widać, że pijaństwo święciło swoje największe triumfy. Zaś statystyki spożycia alkoholu wręcz przeciwnie – gwałtownie spadły. Jednak ówczesny rząd nie był na tyle głupi, żeby rozgłaszać swoje zwycięstwo nad alkoholizmem, bo każdy wiedział jak jest. Dzisiaj jest zupełnie inaczej i pan wiceminister Zbigniew Król z dumą ogłasza: ‚Kiedy w 2014 roku podnieśliśmy akcyzę na alkohol wysokoprocentowy, to konsumpcja w tej kategorii spadła’. Pan wiceminister nie rozumie, że to nie konsumpcja spadła, tylko legalna sprzedaż. Jak wyglądała sprzedaż nielegalna – nie wiemy. Jednak jest regułą, że gdy wzrasta popyt na nielegalny alkohol, to w ślad za nim wzrasta podaż, ale też maleją ceny. A to powoduje z kolei wzrost popytu i spirala się rozkręca. A rząd, zadowolony z siebie, ogłasza zwycięstwo, którego dowodem są oficjalne dane o sprzedaży. Przy okazji – po wzroście akcyzy – maleją wpływy do budżetu z tego tytułu, bowiem działa krzywa Laffera. Ale to już zupełnie inny temat.

rząd rząd

6 komentarzy

  1. Mateusz 13/06/2017
  2. Dorota 14/06/2017
    • Jan Adamski 14/06/2017
      • Przemysław 20/06/2017
  3. taxus 15/06/2017

Dodaj komentarz