Hiszpańska peleryna

Hiszpańska peleryna (capa española) to tradycyjne hiszpańskie okrycie wierzchnie mające długą historię (ten typ okrycia jest chyba najstarszym w dziejach ludzkości), ale bardzo spopularyzowane w XIX wieku, kiedy to stało się niemal obowiązkowe w wyższych sferach. Na przełomie wieków XIX i XX hiszpańska peleryna wyszła poza granice Hiszpanii i stała się popularna w całej Europie. Szczególnie upodobali ją sobie członkowie bohemy artystycznej. Nosili ją m.in. Pablo Picasso i Oscar Wilde, zaś w Polsce Jacek Malczewski. Ale dzisiaj podjąłem ten temat nie dlatego, żeby opowiedzieć ciekawą skądinąd historię, lecz by zwrócić uwagę na fakt, że hiszpańska peleryna wraca ostatnio do łask, w środowiskach europejskich elegantów i dandysów. Dowodem na to była niedawna, 93 edycja Pitti Uomo, gdzie ten rodzaj okrycia można było podziwiać u wielu uczestników. Do tematu Pitti Uomo powrócę w dalszej części wpisu, bowiem zacząć wypada od uwag ogólnych na temat capa española.

hiszpańska peleryna

Oscar Wilde i Pablo Picasso. Źródła zdjęć: playbuzz.com, forocoches.com.

hiszpańska peleryna

Jacek Malczewski. Źródło: pl.wikipedia.org

hiszpańska peleryna

Rysunek z angielskiego żurnala z roku 1848.

Z peleryną zarzuconą na ramiona nieodparcie kojarzą nam się oficerowie rzymskich legionów, obrońca uciśnionych Kalifornijczyków – Zorro, hrabia Drakula, komiksowy bohater – Superman czy niektórzy święci chrześcijańscy (np. Św. Marcin z Tours). Jednak – z wyjątkiem Zorro – są to inne peleryny niż capa española. Typowa hiszpańska peleryna jest uszyta z wełny owczej (często z 10-procentowym dodatkiem kaszmiru) i ma bardzo prosty krój koła (niekiedy jest to wycinek koła). Tradycyjne kolory to przede wszystkim czerń, rzadziej granat lub brąz. Dzisiejsze peleryny szyje się też z wełen w innych – w tym jasnych – kolorach, a także z tkanin wzorzystych – np. w kratę. Ważnym elementem każdej hiszpańskiej peleryny jest szeroki kołnierz oraz ozdobne zapięcie w postaci broszek z dyndającymi łańcuszkami. Tradycyjna jest też czerwona podszewka, która jednak nie występuje na całej wewnętrznej powierzchni peleryny, a jedynie tworzy kilkunastocentymetrowe pasy przy krawędziach bocznych. W pelerynach wyższej klasy można też spotkać bogate zdobienia w postaci misternych haftów na kołnierzu i wzdłuż krawędzi.

hiszpańska peleryna

Źródło: vestirseporlospies.es

hiszpańska peleryna

Źródło: accesoriosmasculinos.blogspot.com

hiszpańska peleryna

Haftowany kołnierz peleryny pochodzącej z madryckiej pracowni Seseña – słynącej z szycia tradycyjnych peleryn. Źródło: todocoleccion.net

hiszpańska peleryna

Przykład broszki spinającej poły peleryny. Źródło: artesanum.com

hiszpańska peleryna

Zabytkowe broszki do peleryn eksponowane w madryckim muzeum kostiumów. Źródło: celiaquijano.com

hiszpańska peleryna

Antonio Banderas jako Zorro w filmie Martina Campbella Maska Zorro z roku 1998.

Przechodząc do zaanonsowanego na wstępie powrotu hiszpańskich peleryn, nie mogę nie zacząć od działalności sympatycznej pary z Hiszpanii: Cateriny Pañedy i Paula Garcíi. To oni widnieją na zdjęciu głównym wpisu, które pochodzi z niedawnego Pitti Uomo. Autorem zdjęcia jest Dacian S. Foldi autor bloga  The Storyalist. Caterina i Paul prowadzą firmę OTEYZA oferującą szycie miarowe oraz produkty gotowe. Są niestrudzonymi propagatorami ubiorów inspirowanych hiszpańską tradycją, w tym także peleryn. Oprócz capa española ich znakiem rozpoznawczym są sombrero, czyli kapelusze z dużym płaskim rondem i niewysoką prostą główką. Moje zdjęcie w towarzystwie Paula było głównym zdjęciem żartobliwego wpisu Między nami sartorialistami, który opublikowałem ponad dwa lata temu. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że damska wersja capa española w zasadzie nie różni się od męskiej.

Pisząc o osobach, dla których hiszpańska peleryna jest chlebem powszednim, nie sposób pominąć Henrika ‚Butlera’ Hjerla, o którym pisałem niedawno we wpisie z serii Ikony stylu. Zawsze można liczyć, że podczas zimowej edycji Pitti Uomo zobaczymy Henrika odzianego w capa española.

Caterina Pañeda i Paul García, Fot. Dacian S. Foldi, źródło: The Storyalist

hiszpańska peleryna

Źródło: Instagram

hiszpańska peleryna

Źródło: deoteyza.com

Lino Ieluzzi i Henrik ‚Butler’ Hjerl. Źródło: journal-of-style.blogspot.com/

Fot. Rose Callahan, źródło: Instagram

Na 93 edycji Pitti Uomo, która odbyła się w połowie stycznia 2018 r., można było zobaczyć wielu uczestników, którzy postawili na hiszpańskie peleryny. Moim zdaniem ten wysyp był znamienny i świadczy on o pewnego rodzaju modzie. Przewiduję, że za rok takich okryć może być więcej. Przy czym muszę zwrócić uwagę, że okrycia widziane we Florencji nie zawsze były typowymi capa española. Wręcz przeciwnie, najczęściej były to jakieś wariacje na temat capa española i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, jedne były bardziej udane, a inne mniej. Moją szczególną uwagę zwróciła peleryna jaką miał na sobie Andrea Raffaelli z bloga Il Blog del Marchese. Jednowarstwowa, uszyta z niezbyt grubej tkaniny płaszczowej w delikatną kratę, prezentowała się bardzo dobrze, chociaż brak jej było szerokiego kołnierza. Wydaje mi się, że jej wykrój nie był pełnym kołem, lecz stanowił jego wycinek. Kilka innych przykładów można obejrzeć na kolejnych zdjęciach; ich autorką jest Małgorzata Adamska.

Otwarte pozostaje pytanie, czy hiszpańska peleryna ma szansę na szersze spopularyzowanie. Warto zwrócić uwagę, że jest bardzo praktyczna, wygodna i zapewnia dobrą ochronę przed chłodem. Pofałdowane warstwy materiału tworzą dobrą izolację, a ręce znajdują się wewnątrz strefy ciepła – odpada problem marznących dłoni. Duża ilość tkaniny pozwala na zarzucenie poły peleryny przez ramię, dzięki czemu można dość dokładnie opatulić twarz – odpada potrzeba noszenia szalika. Mimo to sądzę, że przy polskim podejściu do kwestii męskich ubiorów, hiszpańska peleryna nie ma szans zagościć u nas w modzie męskiej. Znacznie większe szanse ma w modzie damskiej, ale to już nie jest moja domena.

hiszpańska peleryna

Andrea Raffaelli. Źródło: Il Blog del Marchese (specjalne podziękowania dla Benedetty za nadesłane zdjęcia).

Źródło: Il Blog del Marchese

7 komentarzy

  1. Konrad 03/02/2018
    • Jan Adamski 03/02/2018
  2. Piotr 03/02/2018
  3. Bartek 05/02/2018
  4. Przemysław 06/02/2018
  5. Marcus L. Lucullus 06/02/2018
  6. m 08/02/2018

Dodaj komentarz