Trudny odcinek

trudny odcinek

Jacek Sasin wsławił się niefortunną koncepcją administracyjnego przyłączenia do Warszawy okolicznych gmin, co miało skutkować wyborczym zwycięstwem jego Partii w nowej aglomeracji, a jemu zapewnić fotel prezydenta stolicy. Koncepcja upadła, a wraz z nią – wydawało się – nastąpił upadek polityczny jej autora. Ci, którzy mieli nadzieję, że tak właśnie się stało, srogo się zawiedli gdy okazało się, że Partia rzuciła pana Sasina na nowy trudny odcinek: został ministrem, przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów, czyli organu koordynującego działania różnych resortów, w tym szczególnie – gospodarczych.

Jak możemy przeczytać w artykule na portalu wnp.pl, kilka dni temu miał miejsce V Konwent Morski w Toruniu, na którym nowy szef Komitetu Stałego Rady Ministrów przedstawił swoją wizję rozwoju przemysłu stoczniowego i gospodarki morskiej. Zaczął od deklaracji wielkiej wagi: Chcemy być państwem morskim!, co spotkało się ze zrozumieniem i akceptacją uczestników konwentu. Większość z nich zgodziła się, że Polska stoi obecnie przed historyczną szansą stania się państwem morskim. Zadanie to jest trudne, ale wykonalne. Pan Jacek Sasin, kontynuując swoje wystąpienie, stwierdził: W wielu obszarach musimy zaczynać niemal od podstaw. (…) Poprzedni rząd nie robił w tej sprawie nic, żeby ratować tradycyjną gałąź polskiej gospodarki. (…) Dzisiaj przed nami odbudowa – całego przemysłu stoczniowego, jak również konieczność dbałości o rozwój polskich portów, żeby mogły skutecznie rywalizować z portami z innych krajów – przede wszystkim niemieckimi.

Uczynienie z Polski kraju morskiego, to niejedyna wizja przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów. Pod mądrymi rządami nasz kraj ma szansę: być krajem tranzytowym – odbierać towary mogące trafiać do polskich portów, a następnie umożliwiać ich przewóz do krajów leżących w głębi kontynentu. Temu służy również rozbudowa infrastruktury drogowej na osi północ-południe, a nie tylko wschód-zachód, jak to było wcześniej. W tym kontekście pan minister zwrócił uwagę na olbrzymie możliwości rozwojowe, jakie staną się dostępne dla Torunia, który leżąc w pewnym oddaleniu od morza, może również skorzystać na działaniach podejmowanych przez polskie władze, które chcą zapewnić żeglowność najważniejszych dróg wodnych: Toruń leży nie tylko nad Wisłą, ale również przy autostradzie A1 wiodącej do Gdańska. Gospodarka morska nie toczy się tylko na Wybrzeżu i w portach, ale jest nierozerwalnie związana ze wszystkimi innymi obszarami.

Na koniec pan minister Sasin podkreślił osobiste zaangażowanie premiera Mateusza Morawieckiego, w sprawy odbudowy przemysłu stoczniowego i rozwoju gospodarki morskiej. O tym zaangażowaniu pana premiera świadczy fakt, że położył on stępkę pod budowę wielkiego promu pasażerskiego, który ma być zbudowany przez państwową stocznię dla państwowego armatora. Położenie stępki było aktem iście wizjonerskim zważywszy, że nie ma jeszcze planów owego promu, nie ma pochylni, gdzie miałby być budowany, ani nie ma zapewnionego finansowania (pisałem o tym we wpisie: Gospodarka nakazowo – rozdzielcza).

W wizjonerskich wypowiedziach szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów zwracają uwagę dwa elementy. Po pierwsze są one tak ogólnikowe, że w zasadzie całkowicie pozbawione jakiejkolwiek treści. Są rodzajem rytualnych zaklęć o budowie potęgi na zgliszczach pozostawionych przez poprzedników. A po drugie odzwierciedlają socjalistyczne i etatystyczne podejście do kwestii gospodarczych, charakterystyczne dla obecnej władzy. Ową potęgę na zgliszczach budować będą państwowe firmy zręcznie kierowane przez światłych urzędników, mądrze inwestujących pieniądze odebrane uprzednio podatnikom. Taki model był w przeszłości testowany w wielu krajach, w tym w Polsce. Niestety z marnymi rezultatami.

Wizjonerstwo polityków może być dla kraju zbawienne i przyczynić się do poprawy bytu milionów obywateli (Ronald Reagan, Margaret Thatcher, Mikuláš Dzurinda), ale może też być destrukcyjne, wpędzając ludzi w nędzę (Robert Mugabe, Hugo Chavez). Mam nieodparte wrażenie, że w naszym kraju mamy ostatnio do czynienia z wizjonerami z drugiej grupy. Ale może się mylę? Trudny dylemat.

Dodaj komentarz