Pożegnanie zimy

Pożegnanie zimy

Dzisiaj (21 marca) mamy pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, ale wiosna astronomiczna trwa już od wczoraj, od godziny 17.16. Myślę, że to bardzo dobry moment na pożegnanie zimy, a wraz z nią pożegnanie zimowych okryć wierzchnich. Przygotowałem przegląd płaszczy, które nosiłem (i ciągle jeszcze noszę, bo temperatury są niewiosenne) w tym sezonie. Nie wszystkie są nowościami; niektóre pochodzą z sezonu 2016/2017, ale są także starsze. To nie jest jednak ich wadą; klasyczne płaszcze dość mocno opierają się chwilowym modom, aczkolwiek nie sposób nie zauważyć, że zainteresowanie różnymi modelami płaszczy jest różne w różnych latach. Tej zimy zdecydowany prym wiodły płaszcze typu ulster. Z satysfakcją odnotowuję malejącą z roku na rok popularność płaszczy bardzo krótkich, które nigdy mi się nie podobały.

Właśnie od perypetii z długością pewnego płaszcza chcę dzisiaj zacząć. Płaszcz, który mam na sobie na zdjęciu głównym wpisu oraz trzech zdjęciach poniżej, pochodzi z kolekcji Va Banque Próchnika i został zaprojektowany przeze mnie. Zaprojektowałem go tak, że miał sięgać kilka centymetrów poniżej kolan. W owym czasie było to podejście nietypowe, bowiem żadna inna marka odzieżowa w Polsce nie oferowała takich płaszczy. Królowały modele kończące się wyżej niż w połowie uda, co moim zdaniem wyglądało trochę pokracznie. Pomimo początkowych oporów ze strony kierownictwa firmy, moja wizja płaszcza została zaakceptowana i trafił on do produkcji. Jakież było moje zdumienie, gdy partia płaszczy przyjechała ze szwalni i okazało się, że ktoś zdecydował o ich skróceniu tak, żeby się kończyły kilka centymetrów nad kolanami. Kto? Nigdy się tego nie dowiedziałem, zresztą nie próbowałem dociekać, bo co by to zmieniło. Ale poprawianie mojego projektu nie skończyło się na długości. Ktoś zmienił kształt patek na kieszeniach i dodał im po dwa guziki, skutecznie je szpecąc. Jak łatwo się domyślić nie byłem zachwycony takim obrotem sprawy, ale nie pozostawało mi nic innego jak robić dobrą minę do złej gry. Zresztą uważam, że płaszcz prezentuje się bardzo dobrze, zaś jeśli chodzi o długość, to i tak był najdłuższym płaszczem dostępnym na naszym rynku. Dopiero w kolejnym sezonie Vistula wprowadziła jeden model sięgający do kolan.

Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy

Dwa kolejne płaszcze to podobne do siebie jednorzędowe dyplomatki w kolorze kamelowym. Pierwszy z nich pochodzi z firmy Van Thorn i jest uszyty z wyjątkowo pięknej i miłej w dotyku wełny wielbłądziej. Zdjęcia tego nie oddają, ale tkanina płaszcza obserwowana z bliskiej odległości robi piorunujące wrażenie. Drugi z płaszczy jest uszyty ze zwykłej wełny owczej, ale niezłej jakości. Pochodzi z Próchnika i jest najstarszym płaszczem spośród wszystkich które obecnie posiadam; kupiłem go pięć late temu.

Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy

Kolejne dwa płaszcze też są do siebie bardzo podobne. To dwurzędowe dyplomatki w kolorze granatowym. Ten prezentowany z scenerii zimowej zadymki, pochodzi z Próchnika i jest płaszczem, po który bardzo często sięgam. M.in. dlatego, że jest na tyle krótki, że bez problemu wsiada się w nim do samochodu, a na tyle długi, że nie razi swoją krótkością. Jest uszyty z wełny owczej o bardzo ciekawej fakturze (coś jakby wełna casentino ogolona z gruzełków) i jest bardzo ciepły. Drugi z płaszczy (zdjęcie na tle stawu z kaczkami) pochodzi od Van Thorna i jest uszyty z wełny wielbłądziej, która jednak nie robi już jednak tak piorunującego wrażenia jak wełna płaszcza kamelowego.

Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy

Wspomniałem na wstępie o płaszczach ulster, które charakteryzują się dwoma rzędami guzików, długością co najmniej do kolan, nakładanymi kieszeniami, mankietami na rękawach i szerokimi klapami z kołnierzem sztormowym. Najciekawsze w tym typie płaszcza są jednak plecy. W oczy rzucają się przede wszystkim: kontrafałda (czyli fałda niezaszyta) ponad pasem oraz szlic zapinany na guziki – poniżej pasa. A między nimi poziomy dragon, czyli pas ściągający zapinany na guziki. Z trzech płaszczy prezentowanych poniżej, tylko ostatni jest typowym ulsterem. Dwa pierwsze są jego mutacjami nie posiadającymi wszystkich charakterystycznych elementów. Pierwszy płaszcz to produkt Próchnika, drugi pochodzi od Van Thorna, zaś trzeci został uszyty na miarę w firmie Norman. Moje zdjęcia w tym płaszczu pochodzą ze styczniowej edycji Pitti Uomo, gdzie płaszcze ulster zdecydowanie dominowały.

Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy Pożegnanie zimy

Pożegnanie zimy

Skoro już wspomniałem o Pitti Uomo, to warto jeszcze dodać, że drugiego dnia targów miałem na sobie dyplomatkę w granatowo-brązową kratę, uszytą z wełny o niezbyt dużej gramaturze i bardzo krótką. Czyli w sam raz na toskańską zimę. Płaszcz pochodzi z firmy AC Tailor.

Jan Adamski moda męska blog Jan Adamski moda męska blog

Ostatni z prezentowanych płaszczy pochodzi z Próchnika i jest uszyty z efektownej kraciastej wełny. Prezentuję go w dwóch odsłonach – z różnymi dodatkami. Jak łatwo zauważyć, wśród moich płaszczy jest dużo produktów Próchnika. Wynika to po części z tego, że współpracowałem z tą marką przez ponad dwa lata, m.in. projektując dwie kolekcje odzieży: Va Banque i Monte Carlo. Ale drugą przyczyną nadreprezentacji Próchnika jest fakt, że niegdyś marka ta była liderem na polskim rynku, w dziedzinie płaszczy męskich. Zanim z tej pozycji abdykowała, zdołała wyprodukować wiele bardzo udanych i dobrych jakościowo płaszczy.

Moje pożegnanie zimy jest też w pewnym sensie pożegnaniem Próchnika, bowiem moja współpraca z tą marką wygasła z końcem roku 2017.

Jan Adamski moda męska blog Jan Adamski moda męska blog Jan Adamski moda męska blog Jan Adamski moda męska blog

5 komentarzy

  1. JustGotOwned 21/03/2018
  2. spokojny 21/03/2018
    • Jan Adamski 21/03/2018
  3. Wojtek G. 24/03/2018
    • Jan Adamski 24/03/2018

Dodaj komentarz