Księga zdziwień odc. 78

księga zdziwień

Moja Księga zdziwień nie odnotowała dotąd żadnych spraw związanych ze światem sportu. Odrabiam tę zaległość.

Wchodząc na różne internetowe portale (niesportowe), ciągle natykam się, na eksponowanych miejscach, na informacje o Robercie Kubicy. Bardzo mnie to dziwi, gdyż nie mogę zrozumieć na czym polega fenomen Kubicy. Faktem jest, że jest naszym rodakiem, który odniósł niewątpliwy sukces na skalę międzynarodową. Takich ludzi są setki, może tysiące; część z nich zapewne odniosła sukces większy niż ten, który jest udziałem Roberta Kubicy. Np. osoby, które są w zarządach czołowych światowych koncernów. O większości takich ludzi przeciętny obywatel naszego kraju nigdy nie słyszał i nigdy nie usłyszy. O panu Robercie wie prawie każdy. W dodatku niemal każdego dnia każdy może się dowiedzieć np. jak spędził on urlop, czy aby nie jest chory i czy praca, którą wykonuje przebiega bez zakłóceń. Ważnym elementem prawie wszystkich enuncjacji o Robercie Kubicy jest konstatacja, że zasługuje on na jeszcze więcej niż osiągnął, ale zmowa różnych złych mocy mu to uniemożliwia.

Nie interesuję się sportem ale wiem, że pan Robert Kubica był kierowcą w wyścigach Formuły 1. Mało tego: był dobrym kierowcą. Można by powiedzieć, że mieścił się w pierwszej setce czołowych zawodników tego sportu (o ile Formułę 1 można uważać za sport). Ale przecież dyscyplin sportowych, w których polscy zawodnicy mieszczą się w pierwszej setce światowej jest zapewne kilkanaście. W niektórych dyscyplinach, w pierwszej setce mieści się nawet kilku zawodników z Polski. Więc pozycja sportowa (w dodatku pozycja z przeszłości) nie wyjaśnia rozpatrywanego fenomenu.

Kolejną hipotezą jest magia Formuły 1. To sport niezwykle elitarny, związany z ogromnymi pieniędzmi i przyciągający licznych fanów przed telewizory. Wystarczy zatem być w pobliżu wydarzeń Formuły 1, żeby wzbudzić zainteresowanie mediów. Ale przecież w Polsce sport ten nie cieszy się popularnością porównywalną np. z piłką nożną lub skokami narciarskimi. Raczej należałoby go sytuować na poziomie tenisa, boksu lub lekkiej atletyki. Mamy w wymienionych dyscyplinach reprezentantów, którzy plasują się całkiem nieźle. I owszem, możemy często natknąć się na informacje o nich, ale jednak zdecydowanie rzadziej niż na informacje o Robercie Kubicy.

Być może w mojej analizie popełniam jakiś błąd nie dostrzegając powodów, dla których Robert Kubica zasługuje na tak wielką uwagę, zainteresowanie, podziw, czy wręcz uwielbienie. Może ktoś z czytelników potrafi mi to wyjaśnić? I może wtedy przestanę się dziwić?

księga zdziwień

Księga zdziwień odc. 78

Dodaj komentarz