Kolekcja Va Banque – post scriptum

kolekcja va banque 02

Mój wpis o kolekcji Va Banque cieszył się dużą poczytnością; miał kilkanaście tysięcy odsłon, z czego znaczną część – pierwszego dnia. Miał też dużo komentarzy, ale każdy kto je czytał, zauważył znaczną liczbę komentarzy negatywnych, krytycznie lub bardzo krytycznie oceniających projekty moje i moich kolegów. Można by stąd wyciągnąć wniosek, że nasza kolekcja nie spodobała się czytelnikom, ale byłby to wniosek nie do końca uzasadniony. Bowiem duża część negatywnych komentarzy została napisana przez tę samą osobę podszywającą się pod wiele różnych osób. Mogłem to stwierdzić na podstawie IP komputera, z którego wysyłane były komentarze.

Osoba, którą będę tu nazywał Panem V, wysłała je wszystkie z komputera o IP: 91.228.198.238. Pan V podpisywał się różnie. Np. jako klient M wyrokował zdecydowanie: ’Kolekcja nie będzie cieszyła się zainteresowaniem. No pech’. Tezę tę uzasadniał w innym komentarzu, jako zdegustowany: ’Wystarczy spojrzeć na ramiona marynarek, wyglądają jak z zamontowanym na stałe wieszakiem. Brak taliowania, szerokość jak fartuch u fachowca’.

Pan V lubił też czasem zażartować: ’Janie, Ty tak na poważnie z wychwalaniem tego czegoś? (…) Zatrudniliście samuraja do projektowania, miał 4 ruchy i wyszło to, co wyszło? Mówisz Janie o jakości. Czego jakości? Tego czegoś, co marynarką jest tylko z nazwy?’ a także próbował wmówić mi coś czego nigdy nie robiłem, przewidując, że będę to robił nadal: ’Jan nadal będzie reklamował garnitury z poliestru’. To ostanie stwierdził jako Andrzej zastrzegając zaraz, że: ’Jednak świadomi klienci nie nabiorą się na to’.

Pan V miał świadomość, że jego komentarze mogą się nie spodobać innym czytelnikom (rzeczywiście wywołały polemikę), więc jeden z komentarzy (podpisany jako Paweł W) zaczął od zdania: ’Nie chcę być postrzegany przez Czytelników jako hejter’. Zresztą w trakcie polemiki najwyraźniej osłabła jego czujność, bo napisał zdanie: ’Wystarczyło w tej kolekcji poprawić 2, może 3 elementy i byłoby rewelacyjnie’. Wyszło trochę niespójnie, bowiem skoro marynarka jest tak beznadziejna, że nie zasługuje na miano marynarki (’marynarką jest tylko z nazwy’), to jakim cudem po poprawieniu 2, 3 elementów przeistoczy się nie tylko w ’marynarkę’, ale w ’rewelacyjną marynarkę’? No, ale Pan V twierdził jedno jako zdegustowany, a drugie jako Andrzej, więc niespójność jest w zasadzie usprawiedliwiona.

Pan V poddaje jeszcze w wątpliwość moją znajomość rzeczy oraz rzetelność, a także wyraża nadzieję, że firma Próchnik zatrudni w końcu poważnych projektantów, którzy staną na wysokości zadania (w domyśle: zamiast stawiać na amatorów bez kompetencji). Ale to są już drobnostki.

Ja sam uważam kolekcję Va Banque za udaną i z przyjemnością będę nosił pochodzące z niej garnitury i marynarki. Dobrą okazją do konfrontacji będzie najbliższe Pitti Uomo, gdzie wybieram się w garniturach z Próchnika. Poniżej kilka zdjęć zrobionych przy okazji Warszawy pod krawatem 05, których autorką jest Joanna Samborska. Pana V zachęcam do wytknięcia mi: zbyt krótkiej marynarki, za wysoko usytuowanego guzika, zbyt szerokich i kwadratowych ramion, za wąskich klap, zbytniej obszerności (szerokość jak fartuch u fachowca), braku taliowania, za długich rękawów i ogólnie tego, że wszystko jest inaczej, niż rekomenduję w moich wpisach. Proszę tylko Pana V o wysłanie komentarza z tego samego komputera co poprzednio, bo inaczej z całej zabawy – nici.

A tak na marginesie: nasunęła mi się jeszcze jedna uwaga odnośnie oceniania garniturów i marynarek. Wadą wszystkich garniturów RTW jest to, że mają one wymiary, które będą pasowały idealnie na ściśle określony wzrost i ściśle określoną sylwetkę. Na każdym, kto ma trochę wyższy lub trochę niższy wzrost, jest trochę grubszy lub trochę szczuplejszy, taki garnitur nie będzie wyglądał idealnie. Gdy widzi się garnitur na wieszaku, na manekinie, albo nawet na modelu, twierdzenie że np. marynarka jest za krótka, nie ma większego sensu. Bo na osobie o innym wzroście lub sylwetce, długość marynarki może być w sam raz, albo może być nawet za duża. Garnitur RTW trzeba po prostu przymierzyć i wtedy dopiero da się stwierdzić, czy nadaje się on do tego żeby go nosić (po dokonaniu niezbędnych korekt), czy też trzeba o nim zapomnieć. Nie każdy o tym pamięta. Myślę, że ekspertów od mody można podzielić z grubsza na dwie grupy. Do pierwszej zaliczam tych, którzy posiedli znaczną wiedzę na podstawie lektur, studiowania i analizowania zdjęć i oglądania ubiorów w sklepach. Często mam styczność z takimi osobami (najczęściej są to osoby w młodym wieku) i nierzadko jestem pod wrażeniem wiedzy jaką posiadają. Lubię z nimi dyskutować a niekiedy też się spierać, zaś sam fakt, ze tak wielu młodych mężczyzn interesuje się kwestiami klasycznej męskiej elegancji, uważam za jeden z największych fenomenów ostatnich lat.

Do drugiej grupy modowych ekspertów zaliczam osoby, które też mają wiedzę wyniesioną z lektur oraz z własnych analiz, ale oprócz tego kupiły w życiu kilkanaście lub kilkadziesiąt garniturów, a dalszych kilka lub kilkanaście zamówiły u krawca. Które zaliczyły w życiu kilka modowych wpadek czy porażek i odniosły też kilka sukcesów. Tacy eksperci nie wiedzą wcale więcej. Oni wiedzą inaczej. Wcale nie zamierzam twierdzić, że tylko ci z drugiej grupy mają patent na rację. Ważne są wszystkie opinie, ale dopiero ich wypadkowa przybliża nas do obiektywnej oceny. Ale tylko przybliża, bowiem pełnej jednoznaczności nigdy nie da się osiągnąć.

va-banque-03 va-banque 04 va-banque 05 va-banque 06 va-banque-07

baner_poziomy1