George Orwell Rok 2018

George Orwell

George Orwell swoją słynną antyutopię: Rok 1984 napisał w roku 1948 (pierwsze wydanie w roku 1949), pod wpływem obserwacji praktycznych aspektów systemu stalinowskiego, wdrażanego w Hiszpanii w roku 1936, gdzie przebywał jako korespondent. Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, w niezbyt odległej przyszłości (z punktu widzenia czasu wydania książki) i przedstawia klaustrofobiczny świat nędzy, zakłamania i totalnej inwigilacji, w którym każda sekunda ludzkiego życia znajduje się pod kontrolą, a dominującym ludzkim uczuciem jest strach. Świat, w którym ludzie czują się bezradni i samotni, miłość uchodzi za zbrodnię, a takie pojęcia jak wolność i sprawiedliwość nie istnieją. Symbolem kontroli nad życiem każdej jednostki jest hasło Big Brother is Watching You (Wielki brat cię obserwuje); jakikolwiek sprzeciw jest bezsensowny, gdyż kończy się ewaporacją czyli egzekucją połączoną z wymazaniem wszelkich informacji i dokumentów świadczących o istnieniu osoby poddanej temu unicestwieniu. Przy czym winy nie trzeba podejrzanemu udowadniać, gdyż jej najwyższym i niepodważalnym dowodem jest sam fakt zwrócenia na niego uwagi przez funkcjonariuszy Ministerstwa Miłości.

Pierwsze oficjalne polskie wydanie Roku 1984 ukazało się dopiero w roku 1988 (tłumaczenie Tomasza Mirkowicza), gdyż w całym okresie PRL-u książka była zakazana. Jednak w czasach mojej młodości można było zdobyć wydanie nielegalne, oparte na tłumaczeniu Juliusza Mieroszewskiego wydanym przez emigracyjny Instytut Literacki w Paryżu. Pamiętam, że czytaliśmy tę książkę z wypiekami na twarzy, jako druzgocącą krytykę systemu, który wówczas u nas panował i którego byliśmy poddanymi. Tamten system został obalony, uzyskaliśmy wolność i dołączyliśmy do kulturowej wspólnoty krajów Zachodu, do której wówczas tak bardzo tęskniliśmy. I oto, w roku 2018, wydaje się, że jesteśmy bliżej koszmarnej wizji Orwella, niż byliśmy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Cóż za ponury żart historii.

Te niewesołe refleksje nasunęły mi się po przeczytaniu artykułu na temat nowych metod pracy fiskusa, po wejściu w życie przepisów o: przeciwdziałaniu wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych. Artykuł mówi o systemie STIR (system teleinformatyczny izby rozliczeniowej), który gromadzi i przekazuje Krajowej Administracji Skarbowej (ale też ABW, CBA i Agencji Wywiadu) informacje o wszystkich operacjach bankowych, wszystkich podatników. Dane są przekazywane na bieżąco, zaś ich analiza jest dokonywana automatycznie, celem wykrycia transakcji “podejrzanych”. Co to znaczy transakcje podejrzane? Nie wiadomo, gdyż algorytmy do analizy danych są ściśle strzeżoną tajemnicą. W każdym razie gdy system wypluje owe “podejrzane” transakcje, szef Krajowej Administracji Skarbowej ma prawo, bez wyroku sądowego, zablokować rachunek podatnika na… 3 miesiące! To nie jest żart. Przepisy mówią wprawdzie o możliwości blokady na 72 godziny, ale jednocześnie dają możliwość przedłużenia tego czasu do 3 miesięcy. Czyli rachunek zostanie zablokowany na 72 godziny, a przed ich upływem podatnik otrzyma pismo następującej treści: Ze względu na ważny interes społeczny przedłużam blokadę rachunku do 3 miesięcy. Co ciekawe przepisy nie mówią nic o tym, żeby takie przedłużenie nie mogło zostać powtórzone. Czyli po upływie 3 miesięcy podatnik otrzyma pismo: Ze względu… itd. To zresztą nie będzie już miało większego znaczenia, bo po upływie pierwszych trzech miesięcy blokady, firma upadnie i raczej się już nie podniesie.

Na razie nie słychać jeszcze o jakichś spektakularnych efektach działania systemu STIR, gdyż w zasadzie jest on w trakcie wdrażania: przepisy obowiązują od stycznia, od lutego zaczęło się przekazywanie fiskusowi danych o rachunkach wybranych podmiotów, pod koniec kwietnia zaczęły obowiązywać przepisy umożliwiające blokady rachunków bankowych, od połowy lipca nastąpiło codzienne, automatyczne przekazywanie przez banki informacji o wszystkich transakcjach na wszystkich rachunkach (wcześniej KAS mogła je otrzymywać na żądanie). Natomiast we wrześniu taki obowiązek obejmie SKOK-i. Więc strzeż się podatniku! Jeśli otrzymasz przelew, w którego tytule będzie napisane: łapówka albo wyłudzenie VAT, to masz jak w banku (nomen omen), że twój rachunek zostanie zablokowany. Jeśli uważasz, że na świecie nie ma aż takich kretynów, którzy byliby skłonni wpisywać takie tytuły przelewów, to przypomnij sobie czy nie masz przypadkiem jakiegoś wroga znającego numer twojego rachunku? Wielki brat cię obserwuje, a agenci Ministerstwa Miłości czekają w pogotowiu. George Orwell wraca ze swoją wizją.

6 komentarzy

  1. Dominik Rutkowski 27/09/2018
    • Jan Adamski 27/09/2018
  2. TT 28/09/2018
    • Jan Adamski 28/09/2018
  3. for your eyes only 01/10/2018
    • Jan Adamski 01/10/2018

Dodaj komentarz