Pustosłowie – rekord pobity w Łodzi

pustosłowie

Pustosłowie to wypowiedź pozbawiona treści oraz posługiwanie się wieloma zbędnymi słowami, niewnoszącymi nic istotnego do treści wypowiedzi. Słownik synonimów podaje aż ponad sto synonimów słowa pustosłowie, m.in.: bajdurzenie, słowolejstwo, truizmy, bełkot, brednie, bzdury, farmazony, ględzenie, głodne kawałki, niedorzeczności, paplanina, czcza gadanina, komunały i wiele innych. Pustosłowie bywa czasami zabawne, ale przeważnie jest irytujące dla słuchaczy i świadczy o niewielkim poziomie wiedzy, niskiej inteligencji i braku klasy mówiącego. Bowiem człowiek inteligentny, jeśli czegoś nie wie, to milczy. Natomiast człowiek niezbyt rozgarnięty (lub po prostu głupi) epatuje liczbą wypowiadanych słów mówiąc byle co, najczęściej bez związku z podstawowym tematem. Pustosłowie jest często strategią stosowaną przez polityków. Jeśli nie rozumieją zadanego pytania lub nie mają wiedzy, żeby na nie odpowiedzieć, to bajdurzą, plotą androny, bredzą, opowiadają głodne kawałki, sprzedają kit, wstawiają farmazony, opowiadają duby smalone. Ich pustosłowie może jednak trafiać na podatny grunt, jeśli poziom intelektualny słuchaczy jest mniejszy od poziomu intelektualnego mówiącego. W przypadku polityków taka konfiguracja występuje rzadko, jednak całkowicie nie można jej wykluczyć.

W trakcie kampanii wyborczej pustosłowie bije wszelkie rekordy. Właśnie na portalu Interia przeczytałem artykuł o tym, jak kandydaci na prezydenta Łodzi chcieliby rozwiązać problem portu lotniczego im. Władysława Reymonta w Łodzi, który działa na 10% swoich możliwości, generuje ogromne straty i jest kulą u nogi dla miejskiego budżetu. Jak łatwo się domyślić nikt spośród dziewięciorga kandydatek i kandydatów nie zaproponował likwidacji lub prywatyzacji portu lotniczego, które to rozwiązania wydają się jedynymi sensownymi. Natomiast większość z nich wzniosła się na wyżyny wodolejstwa co skłoniło mnie do postawienia tezy, że pobity został rekord w tej dziedzinie.

Zatem oddaję głos szanownym kandydatkom i kandydatom na urząd prezydenta Łodzi. Zacząć muszę od wypowiedzi, która jest klinicznym przykładem pustosłowia, a której autorem jest Waldemar Buda (PiS). Pan kandydat stwierdza krótko: Tym trzeba się po prostu zająć! Ale na tym nie poprzestaje, tylko szybko przechodzi do konkretów: Pierwsze zadanie z łódzkim lotniskiem to zwiększenie ilości [poprawnie powinno być: liczby] obsłużonych pasażerów, potem musimy sprawić, aby przestało być stratne, zaczęło zarabiać i zrekompensowało straty z lat ubiegłych. Prezentację tego genialnego w swej prostocie planu, kończy stwierdzeniem: Jako prezydent Łodzi zadbam o kompetentnego włodarza lotniska, który potraktuje to jak biznes, na którym miasto musi zarabiać. Brawo!!!

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (Bezpartyjni) ujęła mnie zarówno konkretnością swoich propozycji rozwiązania problemu lotniska, jak i precyzją języka. Powiedziała mianowicie: Zakładam możliwość uczynienia z lotniska punktu, gdzie będzie faktyczne zarządzanie transportem lotniczym, a nie tylko lotniskiem jako nieruchomością. W tym celu będę realizowała projekt Innowacyjnego Transportu Lotniczego (ISTL). Wygeneruje on potrzebę edukacji personelu zawodowego na poziomie średnim i wyższym oraz rozwój prac naukowo badawczych. Szeroko rozumiana współpraca samorządu, ekspertów, naukowców, przedsiębiorców w zakresie intermodalnego transportu z udziałem lotnictwa pozwoli na rozwój regionu. Czyż to nie piękne? Okazuje się, że trudny problem można rozwiązać sięgając po nieszablonowe pomysły, a przy okazji posługując się piękną polszczyzną.

Rafał Górski (Kukiz’15, Łódź Jest Nasza) stawia na rzetelność i fachowość, a jego plan jest podobny do planu kandydata Waldemara Budy, to znaczy ograniczenie wydatków na utrzymanie lotniska: Konieczna jest rzetelna i fachowa analiza przyszłości łódzkiego lotniska w związku z planem budowy CPK oraz zasadności i warunków przejęcia wszystkich lub połowy udziałów Gminy Łódź w spółce Port Lotniczy Łódź przez samorząd województwa. Ponadto konieczna jest poprawa zarządzania i ograniczenie wydatków z kieszeni Łodzian na utrzymanie lotniska. Z wypowiedzi kandydata Górskiego możemy też wnioskować, że chciałby on – przynoszące straty lotnisko – wepchnąć samorządowi województwa. Liczy na chwilę nieuwagi, czy głupotę?

Obecna prezydent Łodzi i kandydatka, która ma duże szanse na wygranie wyborów w pierwszej turze – Hanna Zdanowska (popierana przez Koalicję Obywatelską) – pozwoliła sobie na niezgłoszenie żadnego pomysłu na rozwiązanie problemu. Zauważyła tylko, że: budowanie atrakcyjności i dobrej oferty lotniska to proces bardzo żmudny i ściśle powiązany z wizerunkiem międzynarodowym miasta, oraz trochę ponarzekała: Niestety, z niektórymi czynnikami trudno nam się zmierzyć – dla przykładu Łódź w ogóle nie została wzięta pod uwagę jako możliwe lotnisko zapasowe dla Okęcia. Czyli, zdaniem pani prezydent, sprawę należy przeczekać.

Przeczekanie to również recepta Urszuli Niziołek-Janiak (TAK dla Łodzi). Przy czym pani kandydatka bardzo precyzyjnie określa długość okresu przeczekiwania – 2 lata: Po zapowiedziach rządu o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego i preferencjach dla dużych, narodowych przewoźników mamy do czynienia z nową, niestabilną sytuacją na rynku lotniczym. W ciągu najbliższych dwóch lat powinna się ona wyklarować.

Krzysztof Lipczyk (KWW Wolność #Murem za Łodzią) wykłada kawę na ławę: Sukces łódzkiego lotniska zależy od poziomu politycznego magistratu. Nie liczą się w tym przypadku partyjne interesy, liczy się dobro łodzian [pisownia oryginalna]. Jakby ktoś uważał, że jest to propozycja mało konkretna, to pan kandydat ma w zanadrzu drugą: Uważam, że kompetencje zarządzania Lublinkiem powinno przejąć województwo. I po kłopocie 🙂

Pustosłowie oszczędziło kandydatów: Piotra Misztala, Zbigniewa Maurera oraz Jacka Rutkowskiego, bowiem odmówili oni wypowiedzi dla Interii.

Dodaj komentarz