Skąd my to znamy?

skąd my to znamy

Jeśli ktoś pamięta czasy głębokiego PRL-u, to w ostatnich trzech latach często zdarza mu się przeżywać déjà vu i zadawać sobie pytanie: skąd my to znamy?

Pisząc swego czasu artykuł o lodach marki Koral, przytoczyłem historię o początkach lodowego biznesu braci Józefa i Mariana Koralów z Nowego Sącza, którzy właśnie w czasach głębokiego PRL-u postanowili otworzyć rzemieślniczą produkcję lodów. Ale wówczas nie można było, ot tak sobie, otworzyć prywatnego biznesu; potrzebna była zgoda odpowiedniego urzędu. Gdy bracia zwrócili się o taką zgodę – spotkali się z odmową. W uzasadnieniu tej odmowy urzędnicy napisali, że w Nowym Sączu są już dwaj producenci lodów i trzeci jest zupełnie zbędny. Trzeba było zastosować fortel i otworzyć zakład produkujący lody w pobliskiej Limanowej. Tam udało się uzyskać zgodę urzędu, gdyż funkcjonował tylko jeden lodziarz-rzemieślnik i urzędnicy – zapewne po gruntownej analizie sytuacji – doszli do wniosku, że jest miejsce dla drugiego.

Ta zabawna historia przypomniała mi się, gdy przeczytałem na stronie Polskiego Radia wywiad, którego dzisiaj (27 grudnia), w Sygnałach Dnia, udzielił minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Pan minister, poproszony o komentarz do sprawy zakupu przez rząd węgierski francuskich helikopterów Caracal, powiedział: mamy dwie fabryki – w Świdniku jest to fabryka Leonardo produkująca śmigłowce, w Mielcu to fabryka Sikorskiego, teraz właścicielem jest Lockheed Martin, produkująca śmigłowce. Nie ma w Polsce miejsca na trzecią fabrykę czy też montownię.

Skala obu spraw jest wprawdzie trochę inna, ale sposób urzędniczego myślenia – dokładnie taki sam. A może by tak użyć fortelu i francuską fabrykę Caracali wybudować w Limanowej?

4 komentarze

  1. mmm777 31/12/2018
  2. LadyM. 02/01/2019
  3. taxus 02/01/2019
  4. Jarek Gibas 06/02/2019

Dodaj komentarz