Pączki w tłusty czwartek

pączki

Pączki w tłusty czwartek to uświęcona tradycja sięgająca jeszcze czasów pogaństwa, kiedy to pożegnanie odchodzącej zimy i powitanie wiosny, świętowano objadaniem się tłustymi potrawami w tym pączkami z ciasta chlebowego nadziewanymi mięsem i słoniną. Święto to przejęła tradycja chrześcijańska jako ostatnie objadanie się przed zbliżającym się postem, poprzedzającym święta Wielkiej Nocy. Tłuste słone pączki ze słoniną zostały zastąpione słodkimi dopiero około XVI wieku. Trzeba jeszcze dodać, że zasięg terytorialny zapustów (bo i tak nazywa się tłusty czwartek lub cały ostatni tydzień karnawału) jest stosunkowo niewielki i ogranicza się do Polski i części Niemiec. Szacuje się, że Polacy zjadają w tym dniu około 100 milionów pączków.

Pączki w polskiej tradycji mają jeszcze jeden bardzo interesujący aspekt. Jest to aspekt… fiskalny. Bowiem pączki obłożone są trzema różnymi stawkami VAT-u: 5%, 8% i 23%. Taki podział wprowadziła ustawa z 26 listopada 2010 roku, która tymczasowo podniosła stawki VAT z 7% na 8% oraz z 22% na 23%. Miała obowiązywać trzy lata, ale obowiązuje już osiem i nic nie wskazuje na to, żeby nie była przedłużona na kolejne lata. Przy okazji wspomniana ustawa wprowadziła trochę zamieszania w stawkach VAT na pieczywo i wyroby ciastkarskie.  Stawką 5% zostały objęte dietetyczne pączki o przedłużonym okresie przydatności do spożycia, stawka 8% została przypisana do tradycyjnych, słodkich pączków, natomiast stawką 23% zostały obłożone te same słodkie pączki, ale o przedłużonym terminie przydatności do spożycia. O takich przepisach można przeczytać m.in. tutaj).

Dlaczego akurat tak? A dlaczego nie? Każda komplikacja prawa podatkowego jest wprawdzie utrapieniem dla obywateli i przedsiębiorców, ale jest rajem dla urzędników skarbówki. Bowiem zawsze można tak zinterpretować obowiązujące przepisy, że podatnika uda się przyskrzynić i zmusić go do płacenia kar, mandatów, domiarów, czy czego tam jeszcze. Nie inaczej jest z pączkami i stawkami VAT-u na nie. Większość przedsiębiorców produkujących normalne pączki jakie znamy, stosuje stawkę VAT w wysokości 8% i jest to całkowicie zgodne z obowiązującymi przepisami.

Myślę jednak, że urzędnicy skarbówki nie byliby sobą, gdyby nie wykorzystali takiego zagmatwania przepisów i nie wymyślili sprytnej pułapki na cukierników wytwarzających pączki w tłusty czwartek. Wyobraźmy sobie, że w piątek po tłustym czwartku, do cukierni ruszają kontrole, które sprawdzają pączki nie sprzedane poprzedniego dnia. Jeśli urzędnik lub urzędniczka, po spróbowaniu takiego pączka z poprzedniego dnia stwierdzi, że jest on całkiem smaczny, to wyciąga wniosek, że jest to pączek o przedłużonym okresie przydatności do spożycia. I nalicza VAT za całą produkcję pączków sprzedaną w tłusty czwartek, według stawki 23%. Cukiernik może wprawdzie próbować przeciwstawić się takim szykanom i dowodzić, że postępował zgodnie z przepisami, a jego pączki były całkiem zwyczajne, bez cech produktu o przedłużonym terminie przydatności do spożycia. Ale po pierwsze naliczony arbitralnie VAT musi zapłacić (klauzula natychmiastowej wykonalności), a po drugie, żeby sprawę prowadzić musi wynająć prawnika, czyli ponieść dodatkowe koszty. Jeśli dopisze mu szczęście, to już po 2 – 3 latach może liczyć na zwrot niesłusznie pobranego VAT-u.

Czy opisana sytuacja jest na tyle absurdalna, że aż niemożliwa? A czy równie absurdalna nie była sytuacja z wybłaganiem przez urzędniczki skarbówki wymiany przepalonej żarówki w samochodzie, a następnie przyskrzynienie mechanika za nie wystawienie paragonu? A jednak się wydarzyła. Bowiem w takim duchu działają urzędy skarbowe, które wymyśliły nawet określenia: kontrola pozytywna i kontrola negatywna. Kontrola pozytywna jest wtedy, gdy uda się podatnika przyskrzynić na jakimś potknięciu i wlepić mu karę. Z kontrolą negatywną mamy do czynienia wtedy, gdy nie uda się podatnika dopaść w żadnej sprawie. A przecież powinno być odwrotnie. Sytuacja pozytywna jest wtedy, gdy kontrolowany podatnik okazuje się uczciwy (to przecież świetna wiadomość dla fiskusa), zaś negatywna wtedy, gdy wykaże mu się uchybienia. Pączki w tłusty w czwartek są okazją do niezliczonej liczny kontroli pozytywnych. Nie wierzę, że taka okazja może zostać zaprzepaszczona.

3 komentarze

  1. Piotr 01/03/2019
    • Jan Adamski 01/03/2019
  2. Blog Ozonee 13/03/2019

Dodaj komentarz