5 największych wpadek Mateusza Morawieckiego

5 największych kompromitacji

Premier nie musi się znać na wszystkim; po to ma doradców, specjalistów i cały rząd, żeby eliminować przypadkowość i ewentualne błędy i wybierać optymalne rozwiązania. Ale też wypowiadając się publicznie, a już szczególnie sygnując dokumenty, premier powinien dbać o swoją wiarygodność – nie rzucać słów na wiatr, nie ulegać chwilowym emocjom, nie składać nierealnych deklaracji i – przede wszystkim – nie kłamać. Niestety nie zawsze to się udaje. Oto 5 największych wpadek Mateusza Morawieckiego w mojej subiektywnej ocenie.

1. STĘPKA POD PROM PASAŻERSKI

Ta wpadka – wręcz kompromitacja – jest tak oczywista, że nawet sam Mateusz Morawiecki ją za taką uznaje i ma pretensje do swoich współpracowników, że go w to wrobili. Przypominam: w czerwcu 2017 r. – ówczesny wicepremier – Mateusz Morawiecki położył stępkę pod nowy prom pasażerski, który miał zostać zbudowany w Szczecinie. Od początku było wiadomo, że wszystko jest na niby, o czym już w lipcu 2017 r. pisałem we wpisie Gospodarka nakazowo-rozdzielcza. Ale pompa była wielka (m.in. listy od prezydenta Andrzej Dudy i premier Beaty Szydło) a telewizja PiS-owska zachłystywała się wielkim sukcesem polegającym na podnoszeniu z ruin polskiego przemysłu stoczniowego. Po ponad dwóch latach od tamtego wydarzenia nic się nie posunęło do przodu. Nie ma zapewnionego finansowania, nie ma przygotowanej pochylni, gdzie prom mógłby powstać, nie ma potrzebnych urządzeń i nie ma odpowiedniej kadry oraz wykwalifikowanych pracowników (np. spawaczy). Ba! Nie ma nawet projektu promu (sic!). Ostatnio – z artykułu na portalu Money,pl – dowiedziałem się, że do niedawna nie było nawet… stoczni. Był natomiast Park Technologiczny Stocznia Szczecińska, którego głównym przedmiotem działalności był: wynajem i dzierżawa maszyn i urządzeń (PKD 77392). Na 45-hektarowym terenie, zwyczajowo zwanym Stocznią Szczecińską, działa kilkadziesiąt firm prywatnych produkujących róże rzeczy – ale nie statki. Konkluzja wspomnianego artykułu jest taka, że nie ma najmniejszej nawet szansy, żeby w Szczecinie został zbudowany prom pasażerski. Przynajmniej w ciągu 10 najbliższych lat. Obecnie myśli się podobno o zleceniu budowy promu, którejś ze stoczni chińskich. W razie czego stępka już jest.

2. MILION SAMOCHODÓW ELEKTRYCZNYCH

Nie wiem co wpadło do głowy wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że w roku 2015 zadeklarował, że za 10 lat po polskich drogach będzie jeździło milion samochodów elektrycznych. Przecież gdyby choć odrobinę rozumiał mechanizmy gospodarcze to musiałby wiedzieć, że jest to nierealne. Ale nie dość, że to zadeklarował, to jeszcze podtrzymał w swoim słynnym planie (nr 3 na liście największych wpadek). I zmusił państwowe spółki energetyczne (Tauron, Enea, Energa oraz PGE) do wyłożenia 70 mln zł na spółkę Electro Mobility Poland, która miała opracować koncepcję, zaprojektować i wdrożyć produkcję dobrego i taniego polskiego samochodu elektrycznego. Jak łatwo się domyślić spółka pieniądze wydała, ale nic nie zaprojektowała ani nie wdrożyła. Do końca roku 2018 miał powstać prototyp samochodu; nie powstał i prawdopodobnie nigdy nie powstanie. Ewentualnym chętnym do zakupu samochodu elektrycznego pozostaje korzystanie z oferty dużych koncernów samochodowych, jednak ceny takich samochodów są wysokie. W lipcu roku 2019 po polskich drogach jeździło 6,3 tys. samochodów elektrycznych. Jeśli rząd zdecydowałby się ma jakieś dopłaty z budżetu dla kupujących takie samochody, to ich liczba mogłaby być może wzrosnąć do do 20 – 30 tys. w roku 2025.

Co ciekawe, ostatnio sam rząd unieważnił buńczuczne i oderwane od życia zapowiedzi swojego premiera. Ministerstwo Infrastruktury opublikowało raport: Strategia Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku a w nim prognozę, że w roku 2030 (a nie w 2025) będzie w Polsce około 600 tysięcy samochodów hybrydowych i elektrycznych łącznie. Biorąc pod uwagę, że hybrydy są około 7 razy chętniej kupowane niż elektryki, możemy optymistycznie założyć, że w roku 2030 samochodów elektrycznych będzie na naszych drogach około 86 tysięcy, zaś hybrydowych – około 514 tysięcy. No i gdzie ten milion panie premierze?

3. STRATEGIA NA RZECZ ODPOWIEDZIALNEGO ROZWOJU

Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zwana potocznie planem Morawieckiego, stała się ostatnio tematem tabu dla rządu i partyjnej telewizji. Nic dziwnego, bo okazała się wielkim niewypałem i kompromitacją jej autora. Trzeba dodać, że nigdy nie była żadnym “planem” gdyż nie wskazywała działań, które rząd zamierza podjąć, żeby osiągnąć zapisane w niej cele. Była zestawem pobożnych życzeń – czasem wątpliwych (nacjonalizacja wszystkiego co się da, podwyższanie podatków), czasem całkiem do rzeczy (ułatwienia dla biznesu, wzrost inwestycji). Była taką trochę naiwną, ale z serca płynącą deklaracją: jakby to fajnie było, gdyby… To “gdyby” opierało się na głównym filarze: wzroście – do roku 2020 – wskaźnika inwestycji, do poziomu 25% PKB, z ówczesnego poziomu 20%. Niestety zaraz po przyjęciu “planu” rząd zaczął robić wszystko, żeby zniechęcić przedsiębiorców do inwestowania: podnosił podatki, dokręcał śrubę przedsiębiorcom, tworzył nowe służby mające dodatkowo ich kontrolować i dawał tym służbom potężne narzędzia mogące w szybkim tempie zniszczyć każdego. W dodatku komplikował prawo i tak już przecież bardzo skomplikowane. Więc z punktu widzenia przedsiębiorców – ryzyko inwestycyjne bardzo wzrosło, a w ślad za tym spadły też inwestycje. Spadły do poziomu poniżej 18% PKB (co było swego rodzaju klęską), po czym zaczęły niemrawo rosnąć i dziś wynoszą około 19% PKB. Czyli o jeden punkt procentowy mniej niż w chwili ogłaszania planu Morawieckiego. Będzie dobrze jeśli w roku 2020 wrócą do poziomu wyjściowego (choć na razie nic na to nie wskazuje).

4. PROGRAM ‘CZYSTE POWIETRZE’

Bardzo słuszny i potrzebny program walki ze smogiem został ogłoszony z wielkim przytupem. Jego istotą było skłonienie 4 milionów gospodarstw domowych do wymiany pieców węglowych, tzw. kopciuchów, na nowoczesne piece na paliwo mniej szkodzące środowisku niż węgiel. Planowano dofinansować wymianę 3 mln takich pieców oraz wykonanie termomodernizacji takiej samej liczby budynków, w latach 2018 – 2029. Przewidziano na ten cel ogromną kwotę 103 mld zł (średnio: 270 tys. wymienionych pieców rocznie, z dofinansowaniem 9,4 mld zł). Premier Mateusz Morawiecki przedstawiał ten program jako swój osobisty sukces i wkład w poprawę jakości życia milionów Polaków. Wyszła z tego totalna klapa: w pierwszym roku obowiązywania programu, złożono ok. 90 tys. wniosków oraz wydano 60 tys. decyzji o udzieleniu dofinansowania na kwotę ok. 600 mln zł. Licząc kwotowo – przez rok wykonano 6,4% rocznego planu. Premier Mateusz Morawicki przestał zatem przyznawać się do ojcostwa programu, delegując do tej roli ministra środowiska Henryka Kowalczyka. Ten ogłosił w radiowej jedynce (wczoraj – 29 października), że ‘Czyste powietrze’ to sukces rządu, ale to niestety typowe odwracania kota ogonem. Na domiar złego rząd nie odpowiedział na uwagi i zastrzeżenia Komisji Europejskiej (miał na to czas do 21 czerwca 2019 r.), zatem niemal pewna wydaje się utrata dofinansowania Unii Europejskiej, które miało wynieść 25 – 34 mld zł. Bardzo prawdopodobne wydają się natomiast kary za zanieczyszczone powietrze.

Być może program mógłby się rozkręcić w przyszłości, ale żeby tak się stało, decyzje o udzielaniu dofinansowań trzeba by bardzo mocno zdecentralizować, czyli – praktycznie  rzecz biorąc – oddać w ręce samorządów. A na to przecież Partia nigdy się nie zgodzi. Ślepa uliczka.

5. NEGOCJOWANIE CZŁONKOSTWA POLSKI W UE

W sierpniu 2018 roku, na spotkaniu ze zwolennikami PiS na rynku w Sandomierzu, premier Mateusz Morawiecki powiedział, że to on negocjował polskie członkostwo w Unii Europejskiej: Szanowni państwo, ja sam negocjowałem przystąpienie do Unii Europejskiej 20 lat temu i doskonale wiem, jak w UE negocjuje się najlepsze transakcje. Było to zdumiewające i dość bezczelne kłamstwo, które wywołało burzę w mediach i falę zaprzeczeń osób, które naprawdę uczestniczyły w negocjacjach. Najlapidarniej sprawę ujął Leszek Miller – premier i szef Komitetu Integracji Europejskiej w latach 2001-2004. Napisał on na Twitterze: nic Pan nie negocjował. Proszę choć poczekać do czasu, kiedy umrę. Mateusz Morawiecki nigdy nie przeprosił rodaków za kłamliwe słowa wypowiedziane w Sandomierzu. Niesmak pozostał.

5 największych kompromitacji

5 największych wpadek Mateusza Morawieckiego

Dodaj komentarz

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.