Buty z plecionki

Buty ze skórzanej plecionki są niezwykle oryginalne i nierzadko bardzo piękne, ale mają jedną niezbyt miłą miłą cechę; są droższe od butów ze skóry licowej lub zamszu, podobnej klasy jakościowej. Pisząc o butach z plecionki mam rzecz jasna na myśli buty klasyczne w formie, bez jakichkolwiek udziwnień i zdobniczych fajerwerków, chętnie stosowanych przez producentów, adresujących swoją ofertę do masowych odbiorców. Klasyczna forma butów to przede wszystkim kształt kopyta z łagodnie zaokrąglonymi noskami, oraz trzymanie się wzorcowych typów, czyli w przypadku półbutów: lotników, wiedenek, angielek, monków lub loafersów (brogsy nie wchodzą w grę – z przyczyn oczywistych). Przy czym muszę tu zaznaczyć, że buty z plecionki nie są równomiernie reprezentowane wśród wymienionych typów. Najczęściej występują jako lotniki, nieco rzadziej jako loafersy i sporadycznie jako angielki lub monki. Nie zetknąłem się dotychczas z plecionkowymi wiedenkami.

Buty z plecionki, podobnie jak inne półbuty zwane wyjściowymi lub garniturowymi, występują najczęściej w kolorach czarnym lub brązowym. Częściej – w brązowym, gdyż formalność takich butów jest mniejsza niż tych ze skóry licowej, zatem nie znajdą one zastosowania do stylizacji wieczorowych, a przecież głównie w nich stosuje się obuwie w kolorze czarnym. Ale gdy tworzy się plecionkę, z której ma być uszyta cholewka buta, pojawia się pokusa łączenia pasków skóry w różnych kolorach – tak jak w lotnikach marki meka, ze zdjęcia głównego wpisu. W ten sposób można stworzyć buty niezwykłej urody, które jednak pozostaną bardzo elitarne, gdyż liczba panów gotowych je włożyć na nogi – będzie ograniczona 🙂

buty

Lotniki marki Carmina w kolorze ciemnego brązu.

buty

Czarne buty z plecionki marki Shoepassion: jak widać na zdjęciach, szerokość pasków plecionki może być różna, co skutkuje różnym efektem estetycznym.

Skórzane plecionki, z których uszyte są cholewki butów pokazanych na zdjęciach powyżej, mają sploty proste (koszykowe) oraz paski skóry tej samej szerokości. I tak jest w większości butów, większości producentów, co jednak nie znaczy, że jest to jedyna możliwość. Bardzo ciekawe efekty można uzyskać stosując sploty skośne lub paski skóry zmiennej szerokości. Szczególnie ta druga metoda plecenia skóry daje spektakularny efekt. W każdym razie mnie się bardzo podoba. Jeszcze inna możliwość – o czym już wspomniałem – to przeplatanie pasków o różnych kolorach, co z kolei daje możliwość tworzenia różnych wzorów. Jednym z pionierów stosowania tej metody jest nasza rodzima firma NORD.

buty

Loafersy marki Magnanni z plecionki o splocie skośnym i o zmiennej szerokości pasków.

buty

Zbliżenie plecionki butów Magnanni.

Loafersy marki Carmina z plecionki o splocie skośnym i o stałej szerokości pasków.

buty

Próbki możliwości firmy NORD.

Wszystkie buty pokazane na zdjęciach powyżej to albo lotniki, albo loafersy. Te drugie zaś tylko w jednej ze swoich odmian zwanej slippers (podobnie jak same loafersy ten rodzaj obuwia nie ma polskiej nazwy, a słowo slippers przetłumaczone na polski znaczy… kapcie). Bo też – jak wspomniałem wcześniej – buty z plecionki znajdziemy najczęściej pod postacią lotników lub loafersów. Ale jeśli poszperamy dokładniej, to oczywiście znajdziemy też inne typy.

buty

Monki marki Magnanni zasługują na miano hybrydowych, gdyż charakterystyczna dla monków klapka, nie jest z plecionki lecz ze skóry licowej.

buty

Angielki marki Sutor Mantellassi.

buty

Penny loafers marki Santoni.

buty

Hybrydowe angielki z zamszu, marki Magnanni.

buty

Belgian loafers marki Rubinacci.

buty

Ponownie marka Magnanni z bardzo udanymi zamszowymi monkami.

Jak łatwo się domyślić buty z plecionki nie są popularne w Polsce. Mało tego: wiele osób zapewne nigdy się z nimi nie zetknęło, co nie dziwi zważywszy, że niewielu krajowych producentów jest nimi zainteresowanych (poza NORD-em ma je w ofercie jeszcze tylko Conhpol). Ale buty z plecionki nie są też popularne w Europie Zachodniej. Moim zdaniem ich czas dopiero nadchodzi. A że nadejdzie – nie mam żadnych wątpliwości. Już dziś wnikliwi obserwatorzy kont instagramowych znanych trendsetterów zauważą, że buty z plecionki pojawiają się w ich postach coraz częściej. No i są one w ofercie większości sartorialnych marek obuwniczych. Gdyby się okazało, że mam rację i buty z plecionki będą coraz częściej pojawiać się na nogach światowej sławy dandysów i sartorialistów (a może nawet staną się “modne”), to wyjdzie na to, że zasłużyłem na miano trendsettera 🙂 Bo po raz pierwszy takie buty miałem na nogach w czerwcu 2018 roku, na 94 edycji Pitti Uomo.

Plecionkowe lotniki, które widać na zdjęciach powyżej, do dziś należą do moich ulubionych butów. Są szyte metodą Goodyear w firmie NORD i pochodzą z prestiżowej linii meka. Przy okazji warto poświęcić kilka słów tej metodzie szycia butów, chociaż zapewne większość moich czytelników doskonale wie, że jest to najbardziej zaawansowana metoda łączenia cholewki buta z podeszwą, przekładająca się na dużą wygodę w użytkowaniu butów. Ale zapewne już niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w ostatnich latach opracowano metodę, która jest prostszą i tańszą odmianą metody Goodyear. Ale choć nosi jej dumną nazwę, to w rzeczywistości buty powstałe przy jej użyciu są butami niższej jakości. Chodzi o to, że kluczowym elementem dla utrzymania wysokiej jakości butów jest podpodeszwa wykonana ze specjalnej skóry: grubej (5 mm) a jednocześnie bardzo elastycznej. Podpodeszwa musi być taka gruba, żeby możliwe było wykonanie w niej nacięcia, w które wejdzie igła maszyny skonstruowanej przez Charlesa Goodyera, wykonującej szew poziomy, łączący podpodeszwę z cholewką i pasem zewnętrznym. Wiem, że to brzmi skomplikowanie – jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej, informacje znajdzie tutaj. Sęk w tym, że ta specjalna skóra na podpodeszwę jest bardzo droga, więc ma znaczący wpływ na koszt produkcji – a zatem i cenę – butów. Więc wymyślono sposób na obejście problemu: na podpodeszwę stosuje się zwykłą – tanią i cienką – skórę, do której dokleja się pas płótna, który jest później przyszywany wspomnianym szwem poziomym. Niby tą samą metodą i z użyciem maszyny Goodyera, ale jednak trochę na skróty. Niby takie buty są szyte, ale trochę też klejone. Tę tańszą metodę stosuje dziś większość firm szyjących buty metodą Goodyear. Przy metodzie bezkompromisowej, z grubą podpodeszwą, pozostały nieliczne marki z najwyższej półki, np. włoska marka Santoni, która oferuje swoje buty w cenie 650 – 700 euro za parę. Nawet kultowa marka Crockett & Jones szyjąca m.in. buty dla Jamesa Bonda i wyceniająca je na 500 – 600 euro za parę, stosuje metodę uproszczoną. Z satysfakcją odnotować należy fakt, że w tym elitarnym gronie firm obuwniczych pozostających przy tradycyjnej metodzie Goodyear, jest nasza rodzima firma NORD.

Jak wspomniałem, plecionkowe lotniki meka należą do moich ulubionych butów (oprócz niebanalnej urody ma też znaczenie ich wygoda), zatem często po nie sięgam. Poniżej – rzut oka na cztery stylizacje, w których je w przeszłości wykorzystałem.

Niedawno wszedłem w posiadanie kolejnych butów z plecionki; tym razem nieco odjechanych, których cholewka składa się z pasków w kolorach: granatowym, niebieskim i białym. Nabyłem je z myślą o stylizacji na letnią edycję Pitti Uomo. Ale ze względu na epidemię, czerwcowy termin Pitti Uomo został przesunięty na wrzesień, bez żadnej gwarancji, że w nowym terminie dojdzie do skutku. Zatem buty mają premierę w tym wpisie. Granatowo-niebiesko-białe lotniki są szyte metodą Goodyear (tą prawdziwą) i pochodzą z linii meka, firmy NORD. Ciekawostką jest to, że są wykonane na innym kopycie niż prezentowane powyżej lotniki w kolorze brązowym. Muszę powiedzieć, że nowy kształt kopyta bardzo przypadł mi do gustu, a buty sprawiają wrażenie jeszcze wygodniejszych niż poprzednie modele. Pozostałe składniki stylizacji to: lniano-wełniana marynarka szyta “na miękko” pochodzi od M.Ceran, spodnie z wełnianego tropiku z tkalni Dugdale Bros & Co zostały uszyte w Bonus MG, koszula to produkt marki Tommy Hilfiger, krawat z szantungu pochodzi z warszawskiej firmy Allex Rodberg, skarpetki z Lancerto, szelki z Pewien Pan, okulary od Toma Forda, zaś zegarek to rosyjski Buran. Poszetka jest bezimienna.

23 komentarze

  1. Piotr 12/05/2020
  2. BOGDAN 12/05/2020
    • Jan Adamski 12/05/2020
  3. Gość z Pomorza 12/05/2020
    • Jan Adamski 12/05/2020
  4. jawny z Wawy 12/05/2020
    • Jan Adamski 12/05/2020
    • Dominika 16/05/2020
    • Paweł 29/05/2020
  5. BOGDAN 14/05/2020
  6. Bartek 14/05/2020
    • Jan Adamski 15/05/2020
  7. Kacper 16/05/2020
    • Jan Adamski 16/05/2020
  8. Rafał 16/05/2020
    • Jan Adamski 16/05/2020
  9. Chris 18/05/2020
    • Jan Adamski 18/05/2020
  10. Paweł 29/05/2020

Pozostaw odpowiedź Dominika Anuluj pisanie odpowiedzi