Wiosenne spotkania

Wiele gatunków ptaków przebywa ciągle w bezpośrednim sąsiedztwie mojego ogródka. Do stałych bywalców należą: sójki, modraszki, bogatki, szpaki, kosy, mazurki, a do sezonowych: grubodzioby, dzięcioły duże, dzwońce, kwiczoły, kapturki. Ale są też takie ptaki, które pojawiają się sporadycznie, po czym znikają na zawsze albo na kilka sezonów. Gdy pojawi się jakiś ptak, którego wcześniej nie miałem okazji spotkać, jest to dla mnie bardzo ekscytujące przeżycie. A jeśli wizytę uda mi się udokumentować ciekawym zdjęciem – maja satysfakcja jest pełna. W dzisiejszym wpisie prezentuję wybór zdjęć z takich spotkań.

Na zdjęciu głównym i na pięciu zdjęciach poniżej prezentuje się samica muchołówki żałobnej. Ma bardzo ciekawe biało-beżowo-brązowe upierzenie i jest bardzo fotogeniczna. Jak sama nazwa wskazuje, muchołówka żywi się owadami latającymi, chwytając je w locie. Ale wczesną wiosną gdy mnie odwiedziła, było bardzo zimno i latających owadów praktycznie nie było. Muchołówka doskonale sobie radziła wyjadając larwy oraz mszyce z młodych pędów drzew. Na kolejnych dwóch zdjęciach widać samca muchołówki żałobnej. Jego upierzenie wyraźnie się różni od upierzenia samicy: jest czarno-białe z niewielkimi wtrętami brązów.

wiosenne spotkania wiosenne spotkania wiosenne spotkania wiosenne spotkania wiosenne spotkania

Kolejne moje wiosenne spotkanie to jednocześnie mój pierwszy kontakt z tym gatunkiem. Piecuszek, bo o nim właśnie mowa, jest ptakiem bardzo ruchliwym, co znakomicie utrudnia jego fotografowanie. Co ciekawe jest niemal identyczny jak jego kuzyn – pierwiosnek (chodzi o ptaka a nie o kwiatek), który wcześniej już mnie odwiedzał. Tym razem też byłem przekonany, że widzę i fotografuję pierwiosnka, dopiero przeglądając zdjęcia zwróciłem uwagę na kolor nóg. Pierwiosnki mają nogi ciemne, niemal czarne, natomiast piecuszki – jasnobrązowe. Cała reszta jest identyczna u obu ptaków. Przynajmniej mnie się tak wydaje. Być może specjaliści ornitolodzy potrafią wskazać także inne różnice. W każdym razie piecuszek zaprezentował się bardzo efektownie.

wiosenne spotkania

Śpiewak zawdzięcza swoją specyficzną nazwę wyjątkowo ciekawemu repertuarowi dźwięków jakie wydaje. Wprawdzie uważam, że ustępuje kosowi jeśli chodzi o piękno śpiewu, ale na swoją nazwę niewątpliwie zasługuje. Z wyglądu jest bardzo podobny do kwiczoła, ale trochę od niego mniejszy. Jednak łatwo pomylić ze sobą te dwa ptaki, jeśli nie ma się wprawy. Śpiewak bywał już u mnie w ubiegłych latach, ale tej wiosny poczuł się na tyle zadomowiony, że nawet wylądował na moim trawniku oraz na misce z wodą, która służy ptakom do kąpieli. Jednak kąpiącego się śpiewaka nie udało mi się uchwycić.

Do tej samej rodziny drozdowatych, której przedstawicielem jest śpiewak, należy też m.in. droździk. Droździki nie gniazdują w Polsce; można je zobaczyć tylko w czasie przelotów. I traf chciał, że jeden z droździków, w przelocie z zimowiska w Europie Zachodniej, na tereny lęgowe położone gdzieś w Rosji lub Skandynawii, zawitał do mojego ogródka i dał się sfotografować. Uważam, że to bardzo miłe z jego strony 🙂

Czyże pojawiają się u mnie dość rzadko, ale za to przylatują całymi stadami. Ten fakt bardzo ułatwia fotografowanie, gdyż można wybierać pomiędzy różnymi osobnikami. Bardzo lubię fotografowanie czyży, gdyż poszczególne osobniki różnią się nieco pomiędzy sobą, co łamie monotonię. Przede wszystkim samice różną się od samców, ale nawet w obrębie tej samej płci są dostrzegalne różnice w upierzeniu. Czyże zamykają moją relację z wiosennych spotkań.

Dodaj komentarz