Nowe garnitury z mojej kolekcji w dronowej sesji zdjęciowej

Moja kolekcja w eGARNITUR wzbogaciła się ostatnio o kilka nowych garniturów wartych odnotowania. Po dość długiej przerwie do oferty wrócił smoking – o nim jednak napiszę więcej przy innej okazji. W tym wpisie pokażę cztery garnitury jednorzędowe, które mają konstrukcję typową dla mojej kolekcji ale wyróżniają się niebanalnymi kolorami. Przede wszystkim jednak nietypowa była sama sesja zdjęciowa bo po pierwsze miała miejsce w Toruniu, a po drugie część zdjęć i materiałów wideo była wykonana z drona, co dało zupełnie nowe spojrzenie na moje stylizacje. A przy okazji dało możliwość pokazania pięknej toruńskiej starówki z lotu ptaka.
Muszę też dodać, że sesja zdjęciowa miała przebieg burzliwy bowiem nad Toruniem przechodziły tego dnia gwałtowne nawałnice. Na szczęście krótkotrwałe i pomiędzy nimi pojawiały się okienka pogodowe umożliwiające fotografowanie na otwartej przestrzeni. To mijanie się z deszczem i uciekanie przed nim miało też pewien zabawny aspekt mianowicie tkanina dwóch z prezentowanych garniturów ciemniała pod wpływem wsiąkających w nią kropli wody. Powstawały ciemne plamki, które oczywiście znikały po wyparowaniu wody, ale wymagało to kilku minut cierpliwości i przebywania w suchym i ciepłym pomieszczeniu. Wniosek jaki stąd płynie jest taki, że prezentowane garnitury to nie są ubiory na deszcz, ale przecież wszelkie garnitury nie są ubiorami na deszcz.
A dlaczego Toruń? Po pierwsze to piękne miasto o fascynującej i bogatej historii, z imponującą i pieczołowicie odrestaurowaną starówką oraz malowniczo rozlaną Wisłą. Po drugie w Toruniu mieści się agencja, która wydała mi się ciekawym wyborem na wykonanie zdjęć i filmów z drona. Na miejscu, już w trakcie pracy ujawniła się jeszcze jedna zaleta Torunia; tyleż cenna co zaskakująca. Otóż gdy padał ulewny deszcz musieliśmy się gdzieś schronić i z tym nie było najmniejszych problemów – wszędzie nas z uśmiechem witano. Ale żeby nie marnować czasu chcieliśmy robić zdjęcia we wnętrzach, które zapewniły nam schronienie. I z tym również nie było problemu; mogliśmy to robić w foyer teatru im. Wilama Horzycy oraz w hotelu Copernicus. W Warszawie to jest nie do pomyślenia! W większości miejsc zdjęć po prostu robić nie wolno (nawet na ulicy – w bezpośrednim sąsiedztwie takich obiektów jak Domy Towarowe Centrum czy kompleks Warsaw Spire), a w innych miejscach można otrzymać zgodę po wniesieniu absurdalnie wysokiej opłaty. Zdjęcia i filmy z drona są dziełem Eweliny Jarzyńskiej z agencji reklamowej EJ Media. We wpisie wykorzystałem też zdjęcia Małgorzaty Adamskiej.
Prezentację zacznę od garnituru, który widnieje na zdjęciu głównym: jest to garnitur ROD w bardzo nietypowym kolorze, który roboczo nazywaliśmy szałwiowym ale równie dobrze można by go nazwać: pastelową lub przydymioną zielenią, ewentualnie pistacjowym. Niecałe 10 lat temu był kolorem roku marki Pantone i nosił niewyszukaną nazwę: Greenery. Garnitur ROD jest uszyty z wełny Vitale Barberis Canonico super 110’s, marynarka ma konstrukcję half canvas i drukowaną podszewkę wiskozową w tonacji biało-szarej. Na końcu zestawu zdjęć – próbka filmu z drona.
Kolejny z prezentowanych garniturów nazywa się PETE i podobnie jak poprzednik jest uszyty z wełny Vitale Barberis Canonico super 110’s. Kolor – jasny brąz lub ciemny beż – przyciąga oko, chociaż w mniejszym stopniu niż ma to miejsce w przypadku garnituru ROD. Muszę dodać, że obecnie garnitury w różnych odcieniach brązu cieszą się szaloną popularnością więc garnitur PETE jest ukłonem w stronę tych klientów, którzy nie mogą się zdecydować czy wolą garnitur beżowy czy brązowy. Oryginalnie spodnie nie mają manszetów: ja zamówiłem spodnie na większy wzrost i następnie moja krawcowa dorobiła manszety. Przy okazji uzyskałem premię w postaci nogawek szerszych u dołu. Mierzą sobie obecnie 19,5 cm. Podobną operację przeprowadziłem w odniesieniu do wszystkich prezentowanych dziś garniturów.
Jak wspomniałem na wstępie wpisu, prezentowane garnitury charakteryzują się nietypowymi kolorami. Kolejny garnitur przykuwa jednak uwagę nie tym, że ma kolor jakoś szczególnie nietypowy ale tym, że ma bardzo jasny odcień. Kolor garnituru RAFAEL można określić jako mieszankę szarości i beżu w bardzo ciepłej tonacji. Z daleka garnitur prezentuje się ładnie natomiast z bliska robi wrażenie jeszcze dużo lepsze. Po pierwsze jest uszyty z wełny merino super 150’s – co doceni każdy, choćby i największy laik. A po drugie tkanina to tzw. skóra rekina charakteryzująca się tym, że nitki wątku i osnowy mają różne kolory. W efekcie tkanina oglądana z bliskiej odległości nie jest jednolita lecz ma miejsca jaśniejsze i ciemniejsze co daje efekt bardzo miły dla oka. Jednym słowem garnitur może się podobać o czym przekonałem się podczas sesji zdjęciowej, która miała miejsce na toruńskiej starówce, wśród licznych przechodniów (akurat się wypogodziło i ulice wypełniały ogromne rzesze ludzi). Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się usłyszeć tylu komplementów od nieznajomych ludzi.
Ostatni z prezentowanych garniturów ma kolor, który trudno uznać za nietypowy. Ciemny brąz to kolor raczej standardowy i dziś bardzo popularny, żeby nie powiedzieć: modny. Ale trzeba też dodać, że brąz garnituru MATS jest bardzo ujmujący i wywołuje przyjemne skojarzenia z tabliczką czekolady. Garnitur jest uszyty z wełny Vitale Barberis Canonico super 110’s i podobnie jak powyżej prezentowane ma drukowaną, wiskozową podszewkę, konstrukcję half canvas i klasyczne proporcje. Myślę, że może się podobać, szczególnie w połączeniu z białą koszulą, ciemnym stonowanym krawatem i eleganckimi butami w kolorze – jakżeby inaczej – brązowym.


























1. Na ostatniej stylizacji pięknie dobrany krawat! 🙂
2. Na wszystkich stylizacjach bardzo ładne i ze smakiem dobrane buty.
3. Twój (mój też…) cienki Citizen podoba mi się z upływem czasu coraz bardziej.
Teraz łyżka dziegciu do beczki miodu:
O ile gdy stoisz, to spodnie wyglądają ok, o tyle gdy idziesz (zdjęcia z drona) – pozostanę przy moim, będącym wbrew “żelaznym” zasadom, zdaniu o tym, że wyglądają one na przykrótkie…
Pozdrawiam,
Maciej
Dziękuję 🙂
Przypomina mi się pewna historia z czasów gdy oferowałem usługi doradztwa w sprawie ubiorów. Jeden z klientów chciał uszyć garnitur MTM i ja mu znalazłem wykonawcę (w owym czasie szycie MTM nie było tak powszechne jak dziś) i uczestniczyłem we wszelkich uzgodnieniach. Gdy ustaliłem właściwą długość spodni (a miały wąskie nogawki), klient zdecydował, że są za krótkie i on chce takie żeby zasłaniały skarpetki. Tłumaczenie, że przy tak wąskich nogawkach skarpetki zawsze będą trochę widoczne, nic nie dało ale przy okazji wyszło na jaw, że klient oczekuje zasłaniania skarpetek nie tylko gdy stoi, ale także gdy chodzi oraz siedzi (także z jedną nogą założoną na drugą). Ja zrezygnowałem wtedy z dalszego doradzania ale później dowiedziałem się, że uszyto mu spodnie za długie o około 15 cm. Po jakimś czasie klient wrócił z prośbą o ich skrócenie, ale bynajmniej nie o 15 cm, lecz o 5 cm 🙂
“Aurea mediocritas” będzie po łacinie.
Ja się nie upieram głupio przy swoim zdaniu, po prostu uważam, że TROSZKĘ za długie spodnie wyglądają lepiej niż troszkę za krótkie.
– – –
A garnitury bardzo ładne.
M
I jak tu facet z większymi łydkami ma sobie w Polsce garnitur kupić. Chciałoby się takie 21cm szerokości nogawki mieć (przy rozmiarze 50), ale o takiej szerokości to można widzę pomarzyć. Pozdrawiam, garnitury rzeczywiście ładne (szczególnie MATS)
Tu właśnie rozwiązaniem jest zakup spodni na jak najwyższy wzrost i skrócenie (im dłuższe spodnie tym większą szerokość dołem się uzyska).
Przy okazji będzie też zapas na ewentualne mankiety.
To półśrodek i do tego całkowicie nieskuteczny, jeśli chce się uzyskać rzeczywiście szerokie nogawki. W tekście jest wspomniane, że w ten sposób można poszerzyć dół nogawki do ok. 20 cm, a ja celowałbym raczej w 22 cm. Powoli do Polski dociera moda na szersze nogawki, może w którejś z następnych kolekcji pojawią się jako opcja, na to liczę.
To jest nieuchronne 🙂 Mam nadzieję, że już w kolekcji 2027 będzie to widoczne.
Rzeczywiście szerokich spodni garniturowych rozumianych jako 22 cm czy więcej to nie ma nawet wśród marek kreujących się jako dandy typu np. Poszetka.
W moim przypadku wspomniane wyżej rozwiązanie się sprawdza, bo osobiście uznaję 21 cm dołem za optimum i jednocześnie maksimum (a też w większości spodni mam problem z udami i łydkami) i często wyciągnięcie tego centymetra czy półtora na szerokości jest naprawdę odczuwalne – podobnie jak poszerzenie spodni na bocznych szwach, bo niektórzy producenci zostawiają po jakimś centymetrze z każdej strony, co potrafi zmienić spodnie niemożliwe do noszenia w dopasowane, ale mimo tego wygodne.
Mam spodnie, które mają ok. 23,5 cm dołem (niegarniturowe) i moim zdaniem są zarówno niewygodne, bo wręcz powiewają jeśli mają odpowiednią długość, jak i wyglądające po prostu źle (choć na kimś o innej budowie może być rzecz jasna lepiej).
Bardzo ładne garnitury (zwłaszcza oba brązy), ale żałuję, że do Polski nie dotarła jeszcze moda na szersze nogawki. Po latach dominacji rurkowatych spodni miło się patrzy na powrót obszerniejszych fasonów, które moim zdaniem tworzą przyjemniejszą dla oka i bardziej spójną sylwetkę. No ale pewnie trzeba jeszcze poczekać na dostosowanie się naszych sieciówek i (być może przede wszystkim) klientów – co pokazują często alergiczne reakcje na promowane ostatnio przez Miler menswear spodnie z wysokim stanem i szerokimi nogawkami.
Osobiście wybieram zwykle nogawki mające u dołu 22-23 centymetry, czego tu nie uzyskam nawet majstrując ze skracaniem większych rozmiarów.
Zmiana nastawienia masowych klientów co do szerokości nogawek spodni (a oni decydują o tym jaka jest oferta sieciówek) jest nieuchronna, ale boję się przewidywać kiedy nastąpi. Bo już kilka razy wydawało mi się, że stanie się to lada chwila, tymczasem miłość do rurek nadal trwa i jest absolutnie bezkrytyczna. W międzyczasie udało się przekonać tychże klientów do różnych sartorialnych rozwiązań typu: szersze klapy lub dłuższe marynarki a ostatnio nawet do spodni z wyższym stanem. Tylko te nieszczęsne rurki są ciągle nie do zastąpienia. Ale zbliża się ważny test czyli studniówki 2027. Czy garnitury z szerokimi nogawkami spodni będą się cieszyły wzięciem? Zobaczymy.