Nowy karmnik dla dzięcioła
W sezonie zimowym 2025/2026 mój karmnik dla dzięciołów cieszył się niesłychanym powodzeniem. Oceniam, że przewinęło się przez niego kilkadziesiąt osobników dwóch gatunków: dzięcioła dużego i dzięcioła białoszyjego. Z lekką przewagą dzięcioła białoszyjego co jest o tyle niezwykłe, że jest to gatunek rzadki i średnio na terenie całej Polski dzięciołów dużych jest około 400 razy więcej (800 tysięcy par v.s. 2 tysiące par) niż dzięciołów białoszyich. Ale w moich okolicach dzięcioły duże i białoszyje wydają się występować w zbliżonej liczbie.
W związku z ogromnym wzięciem jakim cieszył się karmnik w sezonie zimowym postanowiłem nie likwidować go z nastaniem wiosny (jak to czynię w przypadku innych karmników) ale pozostawić na kolejne miesiące, a być może nawet na cały sezon letni. Wykorzystuję tu fakt, że dzięcioły należą do ptaków bardzo leniwych i jeśli mają w zasięgu uproszczony sposób zdobywania pokarmu, to z niego chętnie korzystają. A w moim karmniku znajdują mieszankę mielonych orzechów włoskich i arachidowych oraz ziaren słonecznika. To im oczywiście nie zastąpi całej diety ale w doskonały sposób ją uzupełni. I dzięcioły to doceniają, odwiedzając mnie tłumnie.
Muszę jednak dodać, że karmnik dla dzięciołów, który z powodzeniem stosowałem przez kilka lat, trochę się już zużył. Głównie dlatego, że dzięcioły chętnie wydziobywały pokarm z nawierconych otworów w pieńku (co jest istotą mojego karmnika) ale były też ciekawe co dobrego znajdą pod korą jeśli ją odłupią. Oczywiście nic tam nie znajdowały ale czyniły karmnik mniej estetycznym. Mnie to przeszkadzało więc odłupione fragmenty kory starałem się przyklejać lub przybijać gwoździkami, tym niemniej dewastacja estetyczna karmnika ciągle postępowała.


Nic dziwnego, że w końcu zdecydowałem, iż nadszedł czas na nowy karmnik. Jego wykonanie nie test zbyt skomplikowane a kluczową sprawą jest zdobycie odpowiedniego pieńka. Ten dostałem w prezencie od pewnego znajomego, który usługowo przycina i karczuje drzewa owocowe na działkach. Nawiercenie otworów to oczywiście drobiazg, nieco więcej wysiłku wymagało wykonanie daszka. Muszę tu dodać, że daszek pełni funkcję wyłącznie ozdobną ale jego wykonanie uznałem za niezbędne. I w ten sposób powstał nowy karmnik, który widać na zdjęciu głównym oraz na wszystkich zdjęciach poniżej.
Moje dzięcioły prawdopodobnie nie dostrzegły zmiany; dla nich ważne jest, że pokarm jest w tym samym miejscu co zawsze. Muszę jednak dodać, że mielone orzechy to jest pokarm atrakcyjny nie tylko dla dzięciołów ale też dla innych ptaków – sikorek, mazurków, szpaków, sierpówek, grzywaczy, srok, kawek i zapewne wielu innych, ale wymieniam te, które pojawiają się u mnie. O ile jednak przyczepienie się do pnia i żerowanie w pozycji pionowej jest naturalne dla dzięciołów, o tyle jest dość kłopotliwe (lub wręcz niemożliwe) dla innych ptaków. Te, które nie potrafią opanować tej sztuki (mazurki, sierpówki, grzywacze) wydziobują z ziemi to co inne ptaki strącą z karmnika w czasie żerowania. Utrapieniem są sroki i kawki bowiem są one w stanie wyjeść cały pokarm w ciągu kilku minut. Dlatego też staram się je przepędzać i jedno “załadowanie” karmnika wystarcza przeważnie na jeden dzień. A to oznacza, że tygodniowo muszę zużyć około kilograma orzechów. Trochę to kosztuje 😉

















