Ornitologiczna poprawność polityczna

Ornitologiczna poprawność polityczna polega na tym, że wyolbrzymia się rolę kotów domowych w trzebieniu populacji małych ptaków, przy jednoczesnym pomijaniu milczeniem ogromnej roli srok w tym samym dziele. Właściwie należałoby napisać, że nie tyle chodzi tu o poprawność polityczną, co swego rodzaju antykocią obsesję. Istnieją nawet poważne “badania naukowe”, które mówią o tym, że koty zabijają rocznie więcej ptaków niż ich w ogóle żyje w Polsce (sic!). Jednocześnie nikt się nie zająknie o tym jak wielkie jest dzieło spustoszenia sianego przez sroki. Tym artykułem nie chcę bronić kotów – które rzeczywiście zabijają mnóstwo ptaków, chcę tylko pokazać jak eksponowanie lub fałszowanie jednych informacji a przemilczanie innych, wypacza ogólny obraz.
Szacuje się, że w Polsce żyje około 95 milionów par ptaków (wszystkich gatunków łącznie). Ale to jest liczba średnia bo liczebność populacji ptaków bardzo się waha w ciągu roku. Znacznie przybywa ptaków po okresie lęgowym, ubywa zaś po odlocie na zimowiska ptaków migrujących. Z kolei ubytek ptaków migrujących na południe jest częściowo kompensowany przylotem do nas na zimę innych ptaków migrujących, które gniazdują na północy i wschodzie Europy. Każdy wie, że ptaki są narażone na różne niebezpieczeństwa, w szczególności ataki drapieżników. Warto pamiętać, że wśród drapieżników zabijających ptaki są nie tylko ssaki (kuny, lisy, szopy, norki, jenoty, koty domowe) ale także ptaki: jastrzębie, krogulce i ptaki krukowate – głównie sroki.
Największym zagrożeniem dla małych ptaków w okresie lęgowym są sroki, które wyjadają jajka oraz pisklęta. Nie odpuszczają nawet dziuplakom i na własne oczy widziałem jak sroka czatowała na budce lęgowej szpaków i gdy młody szpak wychylił głowę, sroka go pochwyciła, wyciągnęła z budki i odleciała by gdzieś na uboczu zjeść go żywcem. A trzeba wiedzieć, że szpak, który wychyla głowę z budki to osobnik prawie dorosły, w pełni upierzony i wielkością dorównujący dorosłemu. Czyli wspomniany atak sroki nastąpił nie na nieopierzone i ślepe pisklę, lecz na ptaka w pełni uformowanego, szykującego się do opuszczenia budki. Wydaje mi się niemal pewne, że każda sroka jest odpowiedzialna za zabicie co najmniej kilkudziesięciu piskląt (o pożarciu jajek nawet nie wspominam) w sezonie lęgowym. W Polsce żyje około miliona srok, co po przemnożeniu przez liczbę ofiar daje absolutnie przerażający wynik – kilkadziesiąt milionów. Powie ktoś, że tak zdecydowała natura i tak działa ekosystem. I tak i nie! Bo rzeczywiście ptaki szponiaste takie jak jastrząb czy krogulec zabijają inne ptaki żeby przeżyć – i to jest właśnie działanie natury. Natomiast sroki żywią się w zasadzie czym innym (bezkręgowcami, małymi kręgowcami, padliną, ziarnem, owocami, jagodami, orzechami) a pisklęta innych ptaków są dla nich jedynie urozmaiceniem diety, czymś w rodzaju deseru. Co czyni ich proceder tym bardziej odrażającym.
Wspomniałem powyżej o krogulcach, których w Polsce żyje około 50 tysięcy. Ale zimą dołączają osobniki migrujące z północy i wschodu, co znacznie zwiększa populację. Zakładając, że krogulec zjada przynajmniej jednego małego ptaka dziennie to łącznie w ich szponach ginie ponad 20 milionów ptaków. Dużo! A ile ptaków ginie upolowanych przez koty domowe? Przez wiele lat natrafiałem na dane szacujące tę liczbę na kilkanaście milionów. Jednak w ostatnich latach pojawiły się “badania naukowe”, które określiły tę liczbę na… 144 miliony (sic!). Liczba ogromna, szczególnie w kontekście podanej przeze mnie powyżej liczby wszystkich ptaków, wszystkich gatunków. Wynikałoby z niej, że koty polują nie tylko na skowronki (ok. 20 mln osobników), zięby (16 mln), sikorki (15 mln), wróble (12 mln) itp. ale także na dropy, łabędzie, orły, żurawie, myszołowy, bociany, gęsi i wiele innych. Widok kota niosącego w pysku upolowanego łabędzia byłby niewątpliwie ciekawym widokiem, ale nawet jeśli wziąć to na poważnie to trudno byłoby zbliżyć się kotom do liczby 144 milionów upolowanych ptaków. No ale propaganda ma swoje prawa.





