Krogulec – postrach karmników
Krogulec to wyspecjalizowany drapieżnik polujący na ptaki mniejsze od siebie: zarówno te najmniejsze (sikory, wróble, dzwońce), jak i nieco większe (kosy, kwiczoły, dzięcioły). Samica krogulca – która jest wyraźnie większa od samca – potrafi zapolować nawet na gołębie, sierpówki czy kawki. Uśmiercanie ofiary polega na wbijaniu w jej ciało długich i ostrych pazurów, które uszkadzają jej organy wewnętrzne.
Krogulce przystosowały się do życia w miastach gdzie częstym terenem ich polowań są okolice karmników ustawianych przez ludzi dokarmiających ptaki. Jest nawet powiedzenie, że każdy karmnik ma swojego krogulca, co oczywiście nie znaczy, że należy zaprzestać dokarmiania żeby chronić małe ptaki przed drapieżnikami. Ptaki szponiaste to po prostu część ekosystemu i trzeba się z tym pogodzić niezależnie od tego, że widok krogulca atakującego i uśmiercającego swoją ofiarę, bywa drastyczny. Bardzo ciekawe są dane na temat liczebności krogulców na terenie Warszawy. Otóż szacuje się, że w okresie wiosenno-letnim gniazduje tu 40 – 60 par. Natomiast zimą liczba warszawskich krogulców gwałtownie wzrasta bo do lokalnych ptaków osiadłych dołączają osobniki migrujące z północnej i wschodniej Europy. Szacuje się, że zimą w Warszawie może przebywać nawet kilkaset osobników. Przyciąga je tu obfitość pokarmu czyli sikor, wróbli, zięb, mazurków, dzwońców a także kosów i kwiczołów. Populację krogulców w całej Polsce szacuje się na 20 – 30 tysięcy par co znaczy, że są to ptaki niezbyt liczne.
Muszę dodać, że małe ptaki nie są bez szans w przypadku ataku krogulca i mają swoje strategie ochrony przed drapieżnikiem. Strategią oczywistą jest ucieczka ale w takich przypadkach przewaga bardzo szybkich i zwrotnych krogulców jest ogromna i uciekający ptak ma niewielkie szanse. Niewielkie, ale nie zerowe i sam wielokrotnie obserwowałem skuteczną ucieczkę sikorek przed atakującym krogulcem. Bardzo ciekawą strategią obronną jest bezruch. Okazuje się, że krogulec reaguje na ruch i coś co jest całkowicie nieruchome nie wzbudza jego zainteresowania. Widziałem kiedyś w moim ogródku kosa, który szukał pożywienia na trawniku podczas gdy krogulec usiadł na drzewie rosnącym na skraju trawnika. Kos znieruchomiał i trwał bardzo długo w takiej pozycji a krogulec najwyraźniej go nie dostrzegał. Obserwowałem sytuację przez okno i pomyślałem sobie, że muszę odpędzić krogulca ale przecież wiedziałem, że gdy wyjdę w tym celu na zewnątrz to spłoszę także kosa. Startujący z trawnika kos byłby bez szans wobec spadającego z drzewa krogulca. Wszedłem na piętro domu i wyszedłem na balkon. Kos mnie nie widział za to ja miałem krogulca bezpośrednio przed sobą w odległości nie większej niż 10 m. Zacząłem wymachiwać rękami ale na krogulcu nie robiło to żadnego wrażenia. Doszedłem do wniosku, że muszę w niego czymś rzucić. Pobiegłem do garażu i chwyciłem garść nakrętek do śrub, które akurat były pod ręką. Po powrocie na balkon stwierdziłem, że sytuacja nie uległa zmianie zatem zacząłem rzucać w krogulca nakrętkami starając się nie robić przy tym hałasu żeby nie spłoszyć kosa. Moje rzuty były jednak tragicznie niecelne i krogulec nadal spokojnie siedział na drzewie. Zapas nakrętek mi się skończył i byłem już niemal w rozpaczy gdy nagle drapieżnik – najwyraźniej zniesmaczony moimi dziwnymi wygibasami – po prostu odleciał. Wychyliłem się z balkonu i zobaczyłem, że kos nadal tkwi nieruchomo na trawniku. Tkwił tak jeszcze przez kilkadziesiąt sekund, po czym najzwyczajniej w świecie odleciał.
Z karmników w moim ogródku korzysta bardzo wiele ptaków nic zatem dziwnego, że przyciągają one także krogulce. Zdarza mi się widzieć czasami (choć bardzo rzadko) pęki ptasich piór na trawniku co prawdopodobnie oznacza skuteczne polowanie krogulca. Natomiast samego krogulca widuję od czasu do czasu i zawsze jest to widok fascynujący bowiem jest to ptak majestatyczny i piękny. Tej zimy odwiedza mój ogródek wyjątkowo piękny okaz i – sądząc na podstawie ubarwienia brzucha – jest to samiec (samica ma cętkowania w kolorze szarym a nie rdzawym). Sfotografowałem go niedawno gdy przysiadł na daszku karmnika dla dzięcioła. To był już kolejny raz gdy go widziałem i kolejny raz gdy nic nie zdołał upolować.





A ja miałem kiedyś taką przygodę 🙂
Krogulec rozbił się o szybę, leżał ogłuszony, a ja uratowałem go przed kotem.
Po kilku minutach doszedł do siebie i wypuszczony odleciał,
Super 🙂
Do nas ostatnio przylatuje piękna brązowa samica z białymi plamami na grzbiecie. Jest tak zadomowiona, że konsumuje zdobycz na naszych oczach. Rzeczywiście, spóźnione sikorki reagują bezruchem. Ale zdarzyło się też, że najedzony drapieżnik ( odwiedza nas też zimą jastrząb a w tym roku po raz pierwszy myszołów ) siedział sobie spokojnie na drzewie, a ptaki które wcześniej uciekły, wróciły i w spokoju sobie jadły. Drapol w ogóle nie zwracał na nie uwagi i po jakimś czasie spokojnie sobie odlatywał.